Latająca butla

Pan Konrad Anikiel napisał:
Konkurencja? To ssanie rynku jest ogromne. Nie do wszystkich zadań starczy inżynierów leniwych. Trzeba brać co jest -- nawet pracusiów da się do czegoś wykorzystać, jeśli ich odpowiednio pilnować.
Reply to
invalid unparseable
Loading thread data ...
W dniu piątek, 21 kwietnia 2017 18:32:04 UTC+9 użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:
Nie, to nie tak działa. Pierwotny podział inżynierów to specjalista-generalista. Cała reszta to skutki tego podziału. Specjalista z natury rzeczy ma więcej pracy, generalista-mniej. Specjalista mniej tworzy, więcej odtwarza. Generalista- przeciwnie. I tak dalej.
Politechnika produkuje specjalistów. Wrodzone lenistwo daje co najwyżej drajw do przerobienia się ze specjalisty w generalistę. Ale jeden się boi zmiany w swojej głowie, drugi coś tam lubi, trzeci nie umi, jest wiele powodów że mało który da radę przejść tę przemianę.
Reply to
Konrad Anikiel
W dniu 2017-04-21 o 11:30, Jarosław Sokołowski pisze:
Ostatnio krąży w internecie to zdjęcie:
formatting link
humaniści nie zostawiają suchej nitki na pomysłodawcy tego zabezpieczenia. Poprawia im to samopoczucie, gdy wyśmiewają się z pomysłu. Metalowy wkręt wsadzony w gniazdko będzie pod napięciem, więc to żadne zabezpieczenie. Tego typu komentarze pojawiają się pod zdjęciem.
Nie można zakładać z góry, że konstruktor jest aż takim głupkiem, prawdopodobnie wkręt został wsadzony w koszulkę termokurczliwą, albo przewód jest odłączony.
WM
Reply to
WM
Użytkownik "WM" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:58f9d88a$0$647$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Tylko ... o ile dobrze rozumiem napisany tekst, to to nie jest zadne zabezpieczenie.
"Pierwsze gniazdko samemu zamontowane ... kto bedzie jeszcze potrzebowal elektrykow".
Ot taki zarcik branzowy :-)
P.S. Pierwsza w oczy rzucila mi sie ta wystajaca srubka, na te wkrety wcale nie zwrocilem uwagi.
J.
Reply to
J.F.
Pan Konrad Anikiel napisał:
Pierwotny jest "inżynier" jako "maszynista". Zawsze trzeba o tym z pokorą pamiętać. Do wtórnych podziałów zbytniej wagi nie przywiązuję. Nawt dotych, że ludzie dzielą się na inżynierów i nieinżynierów.
Człowiek nie maszyna, przerobić go nie sposób. Złudna jest wiara, że wrodzone lenistwo da się zastąpić lenistwem nabytym -- bo takie kwalifikacje nagle okazały się niezbędne do podwyższenia swojej pozycji w społeczeństwie. Jeśli się da, to tylko w szczenięcych latach, wtedy jest pora na kształcenie w zajadłości.
Jarek
Reply to
invalid unparseable
Pan WM napisał:
Dziękuję za informację, ja mam nikłą świadomość dotyczącą zdjęć "krążących w internecie". Biuletyny informacyjne z kręgów zbliżonych do zajadłych humanistów też do mnie rzadko docierają.
Ja zakładam z góry, że celem zrobienia zdjęcia było zrobienie zdjęcia. A potem jego krążenie w internecie -- co przez klikalność na coś się dalej przekłada. Prawdopodobieństwo wkładania do tego zdjęcia świeżej koszulki, albo manipulowania przy przewodach, określam jako nikłę. Jeśli fotograf nie jest głupkiem, to po prostu pstryknął bezpiecznikiem.
Reply to
invalid unparseable
W dniu piątek, 21 kwietnia 2017 20:34:16 UTC+9 użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:
Nie rozumiem. Co jest po drugiej stronie tego podziału?
Rola maszyny zmieniła się do tego stopnia, że trudno tu wyciągać jakieś wnioski z choćby najbardziej pokornej pamięci. Dzisiaj ludzie nie mają pojęcia jak działa maszyna której używają do pracy. Albo maszyna którą im wszczepiono żeby uratować im zycie. A na przykład ci którzy pracują nad sztuczną inteligencją, uczciwie przyznają że nie wiedzą jak działa maszyna którą budują. No to już jest bezczelność! Za grosz pokory.
Dlatego właśnie napisałem że nie każdy da radę osiągnąć stan generalisty, bo mu zabraknie motywacji. Znaczy lenistwa. A konkretniej, to kombinacji kilku cech, w tym lenistwa.
Reply to
Konrad Anikiel
W dniu 2017-04-21 o 13:10, J.F. pisze:
Teksty na fotografiach trzeba przepisywać do tłumacza, czego nikomu się nie chce robić. Z komentarzy pod zdjęciem wynikało, że śrubki są zabezpieczeniem przed dziećmi.
WM
Reply to
WM
Pan Konrad Anikiel napisał:
Nic. Musi być coś? Wszędzie muszą być jakieś podziały?
Rola inżyniera też się zmieniła. Kiedyś taki na przykład potrafił prowadzić parowóz, czym wzbudzał powszechne uznanie i szacunek. Teraz też by każdy tak chciał, ale nic z tego, zawód mocno spowszedniał. Samo inżynierowanie szacunku nie da, trzeba wykazać się zajadłością.
Jarek
Reply to
invalid unparseable
Nie wiem jak Siri, ale goglarka* polski dobrze rozumie, można bez błędów podyktować smsa czy tekst niniejszego posta.
*
- napisała "Google Arka", musiałem ręcznie.poprawić.
Reply to
Marek
W dniu piątek, 21 kwietnia 2017 23:42:01 UTC+9 użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:
Nie muszą. Ale są.
Pytam więc dalej: O czym ja mam z pokorą pamiętać? Co ja mam mieć wspólnego z maszynistą? Jakieś geny mi zostały czy coś? Mam podrywać laski na moją umiejętność obsługi Excela? W dzisiejszych czasach nawet "rocket scientist" to synonim nudziarza. Powszechne uznanie i szacunek wzbudza się nie tym czego nikt inny nie rozumie, tylko tym co wszyscy rozumieją, w szczególności szeroka gawiedź. Tak się zarabia kasę, tak się wygrywa wybory. Dzisiejszy człowiek sukcesu to to co kiedyś nazywano Dylem Sowizdrzałem. W inżynierii nie ma dziś niczego podniecającego. Zwykła praca: nienajgorsza, nienajlepsza, nie obciachowa, nieszczególnie cool. Czasem się jakiś Koszałek Opałek przyjdzie czepiać, ale nie wie z której strrony ugryźć. Pójdzie sobie.
Reply to
Konrad Anikiel
Pan Konrad Anikiel napisał:
Nie rozumiem. Co jest po drugiej stronie tego podziału?
Nie synonim, ale często jest nudziarzem.
Ależ jest! Tyle że tych zwyłych wyrobników ani ona nie podnieca, ani oni sami źródłem żadnej podniety nie są.
Jarek
Reply to
invalid unparseable
W dniu piątek, 21 kwietnia 2017 23:42:42 UTC+9 użytkownik Marek napisał:
Super. Jak widać ja za rzadko sprawdzam. Do niedawna to było kiepskie. Niedawno Google chwalił się że zastosował do tego sztuczną inteligencję, trzeba do niej gadać i gadać, a ona będzie działać coraz lepiej.
Reply to
Konrad Anikiel
W dniu 2017-04-21 o 16:41, Jarosław Sokołowski pisze:
A jeszcze ktoś inny myślał, że jest ptakiem i skoczył z dachu.
WM
Reply to
WM
Użytkownik "Marek" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Zebysmy sie zrozumieli: Ja nie chcę być uzależniony od Internetu, wiec mi Google Maps niezbyt odpowiadaja.
A w podrozy jeszcze mniej, bo internet poza zasiegiem, albo drogi, albo wolny.
Dobrze, ze GM pozwala juz sciagnac mapy na dysk, tzn do pamieci telefonu.
J.
Reply to
J.F.
W dniu 2017-04-21 o 13:10, J.F. pisze:
Przepisałem tekst i wrzuciłem do google - tłumacza. Wyszło takie tłumaczenie:
"Tak samo pierwsze gniazdo zamontowane pahh .. kto potrzebuje syna elektryka"
Do kitu taki tłumacz.
Czy można to tak zinterpretować? "Zamontowano w ten sam sposób pierwsze gniazdo (zabezpieczenie) potrzebne dla syna elektryka."
WM
Reply to
WM
Użytkownik "WM" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:58fa512d$0$649$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl... W dniu 2017-04-21 o 13:10, J.F. pisze:
Prawde mowiac, to ja kiepsko znam niemiecki - dobrze by bylo jakiegos rodowitego Niemca spytac.
Posilkowalem sie googlem, ale tlumaczylem na angielski - bo doswiadczenie mi mowi, ze tak lepiej tlumaczy. Ale wlasnie troche zmieniam zdanie ... albo i nie.
"so erste steckdose selbst montiert. wer braucht schon son elektriker." "So the first socket itself is mounted. Who needs electricians already."
"So erste Steckdose selbst montiert. Wer braucht schon Son Elektriker." "Thus first socket itself mounted. Who needs Son electricians?"
"So erste Steckdose Selbst montiert." "Thus first socket self assembled."
Phi, wielkosc liter ma znaczenie. (w niemieckim istotnie ma - rzeczowniki sa z duzej litery, tylko zazwyczaj nie ma jak pomylic z innym slowami)
"So" to takie polskie "więc". Z malej litery google widac nie rozpoznaje - a wtedy nie tlumaczy. "selbst" to takie nasze "sam", "samodzielnie".
Syn to po niemiecku Sohn. Son ... nie znam. Slownik tez nie zna. Moze w jakims dialekcie jest Son ... a moze to jeszcze co innego. Bo w calosci ten syn elektryk ma sens - ktorego wczesniej nie moglem dostrzec.
Taki przyklad z translatora "Steckdose already montiert." "Gniazdo już zamontowane."
"already" w niemieckim nie istnieje. I teraz pytanie zachodzi - tak sobie google wykoncypowal, czy przetlumaczyl dwa znane slowa na angielski, wyszlo "Socket already mounted"
a potem na polski poszlo juz latwo.
I w ten sposob Son moglo sie zamienic w syna.
o "zabezpieczeniu" tam nic nie widze, a "Wer braucht" to wybitnie "kto potrzebuje" - w sensie pytania.
Tak czy inaczej - mysle ze chodzilo o to, ze ktos sie chwali jak to zamontowal gniazdko ... a jak, to widac :-)
J.
Reply to
J.F.
W dniu 2017-04-21 o 22:46, J.F. pisze:
Jeśli tak, to tekst na zdjęciu jest fałszywą interpretacją tej konstrukcji. Ktoś to fałszywie, lub celowo dowcipaśnie skomentował.
Poszukajmy celowego i praktycznego zamysłu w tej konstrukcji np.
Trzyma gniazdko tylko ten wkręt środkowy (ten z czarną podkładką).
Wkręty w otworach (tych przeznaczonych na bolce od wtyczki) nie mogą trzymać gniazdka, one są tylko zabezpieczeniem przed wkładaniem drutów w gniazdko przez dzieci elektryka. Ponieważ są metalowe, zostały zaizolowane koszulkami termokurczliwymi, tworząc ciasno trzymający się otworu wkład.
WM
Reply to
WM

Site Timeline

PolyTech Forum website is not affiliated with any of the manufacturers or service providers discussed here. All logos and trade names are the property of their respective owners.