Re: Najgorsze firmy w branzy urz?dze? ci?nieniowy

Bo jeszcze się na nikogo tak nie zirytowałem aby o nim publicznie pisać. Na
> razie śmieszy mnie podejście niektórych firm do wykonastwa i odbiorów.
> Najczęstsze wymówki są taki:
> - wykonanie jest zgodne z Dyrektywą PED,
> - UDT odebrało zbiornik,
> - próba cisnieniwa wypadła pomyslnie.
Chyba nie zrozumiałem, wymówki od czego?
A błedy są różne. Z ostanich doświadczeń (z różnymi firmami):
> - spawanie elementów do płaszcza po próbie ciśnieniowej,
> - niezgodność wymiarów urządzenia z projektem (najczęściej za krótkie),
> - zamienianie materiałow na "odpowiedniki",
> - zamiana śrub bez łba na inne o mniejszym przekroju poprzecznym > (pocienione)
> - przylgi kolnierzy bez rowkowania (zeszlifowane na gładko) lub o
> nieprawidowym rowkowaniu
> - nieobrobiona grań w spawach ("smarki", itp.)
> - zostawianie ostrych krawędzi mimo wyraźnych uwag na projekcie o
> konieczności ich zatępiania
> - króćce do poziomowskazów nie leżą w jednej płaszczyźnie lub nie trzymają
> wymiaru,
> - części obce w zbiornikach przeznaczonych do próby lub wysyłki
> - notoryczne nie kontaktowanie się z projektantem jeżeli zachodzi potrzeba
> zmiany w wykonastwie
Widzisz docentos, jak się nie potrafi porządnie zamówienia/planu
jakości napisać, porządnie audytu u dostawcy przeprowadzić, porządnie
odebrać zamówionego towaru, wreszcie odesłać gruchota niezgodnego z
zamówieniem, to się wyżej wymienione problemy miewa na codzień. W
krytycznych projektach inspektor zleceniodawcy siedzi u wykonawcy cały
czas. Zwykle opłaca się zatrudnić dobrego inspektora na sam odbiór
żeby zaoszczędzić na płatności- znam przypadki kiedy bardzo duże
urządzenia poszły do klienta po cenie złomu razy 1.1, bo inspektor
wypisał kilka stron krytycznych niezgodności, których nie dało się na
etapie odbioru naprawić (chociaż nieraz baniaki były całkiem w
porządku, niezgodności bywają nietechniczne). Jak chcesz, to polecam
się do usług, mojego skypa masz.
Konrad
Reply to
Konrad Anikiel
Loading thread data ...
Dnia Wed, 26 Nov 2008 09:03:45 -0800 (PST), Konrad Anikiel napisał(a):
Wymówki, że coś jest źle, niezgodnie z projektem, wykonane niezgodnie ze sztuką.
Z inspektorami bedącymi na usługach klienta lub pracownikami klienta nadzorującymi u nas produkcję spotkałem się na ostatnim projekcie. I sam wiem, że to całkiem dobry system. Po pierwsze wychwyconych zostało kilka błędów i od razu skorygwanych. Po drugie łatwiej się wyjaśnia wszystkie "widzimisie" wynikające z doświadczenia klienta. Po trzecie jeździł z nami na odpiory do poddostawców i ich punktował. Po czwarte chłopaki z hali widzą, że to co im każemy zrobić to nie tylko nasze pomysły i wymyślanie jak utrudnić im zycie. Ale to nie jest mały projekt. I tu się opłaca naszemu klientowi (przy okazji nam też) mieć u nas inspektora. Ale przy prostych zbiorniczkach będących odpryskiem produkcji, zlecanymi na zewnątrz by nie zagracać naszej hali to wynajmowanie inspektora jest średnio ekonomiczne.
Co do zamówienia. Jako, że często projekty wykonawczwe dostarczamy my to nieśmiertelny tekst brzmi "dostawca zobowiązuje się do wykonania urządzenia zgodnie z dokumentacją techniczną otrzymaną od klienta". Jest rozdział o platnościach i karach, ale to średnio skutkuje.
Plan jakości. O ile dobrze rozumuję to powinien dostarczyć go dostawca naszego urządzenia a nie my. My tylko aprobujemy lub nie. Ale polska rzeczywistość: plan jakości na papierze to jedno a życie na hali to dwa.
Audyt u dostawcy. Tu dzięki za pomysł. Chyba nigdy na poważnie czegoś takiego nie robiliśmy. W każdym razie nikt z działu projektowego nie był proszony o pomoc. Pewno dział "KJ i systemów ISO" pojechał popatrzył w papiery i klepnął, że OK.
Odbiór i odesłanie złomu. Tu staramy się nie czekać jak złom przyjdzie do nas tylko wychwycić wszystko o dostawcy. Ale nie zawsze też się da wszystko znaleźć.
No ale ciągle się uczymy i staramy się wdrażać dobre praktyki które wymuszają na nas nasi klienci. Niemniej ciągle borykam się z kiepskimi dostawcami.
Pozdrawiam,
Reply to
Doc
No cóż, trzeba samemu w samochód wsiąść i się kopsnąć :-)
Są zamówienia i zamówienia. Z jednej strony na biurku mam zamówienie na klocek do ITERa- parę stron specyfikacji. Z drugie strony- od wielkiej, cwaniackiej firmy, coś do jakiegoś futurystycznego okrętu podwodnego. Na oko 500 stron papieru. Iter to naukowcy, którzy kontakt ze światem mają tylko jak idą do stołówki, ta druga firma- to z 5 tysięcy inżynierów, wyjadaczy którzy wszystko w życiu widzieli.
Zdarza się, że kierownik/prowadzący projektu w firmie zamawiającej jedzie do dostawcy, bierze tam kogoś władnego i kogos kumatego (rzadko to jest ten sam człowiek), zamyka się z nimi na dzień i plan jakości się płodzi. Niestety, dla obu stron jest nie na rękę wygenerowanie na koniec projektu stosu raportów niezgodności, bo trzeba było coś zrobić niezgodnie z planem jakości a nie było czasu na pozwolenia na odstępstwa (concessions). Dlatego trzeba na początku zacisnąć zęby i go zrobić.
U nas jest jeden specjalny pokój na audyty klientów. Jeszcze nie widziałem żeby kiedyś był pusty, zawsze jakaś banda tam siedzi i kogoś od nas wałkuje.
No wiesz, teoretycznie, jak plan jakości jest dobrze skonstruowany, to papierowe błędy masz jak na dłoni zanim żelazo przyjedzie. A błędów konstrukcyjnych u dostawcy nie poznajdujesz bez sprzętu pomiarowego, szablonów, sprawdzianów itd. Nawet jeśli dostawca sobie je zrobił i używał, to wolisz to potem u siebie sprawdzić po swojemu, swoimi zabawkami. No i rzecz jasna, wpasować w instalację i zobaczyć jak króćce pasują.
Uwierz mi, dostawcy są tylko tak kiepscy, na ile im pozwolisz. Ja nie raz dostawałem bardzo wysokiej jakości produkt od jakiegos byłego POMu, który zwykle młotkiem kubły na śmieci klepie. Jak się ich przewałkowało, to i dobrze wszystko zrobić potrafili, i sami się dużo nauczyli, i jeszcze wdzięczni byli, bo ciekawą robotę im się dało. Konrad
Reply to
Konrad Anikiel

Site Timeline

PolyTech Forum website is not affiliated with any of the manufacturers or service providers discussed here. All logos and trade names are the property of their respective owners.