Zwyczajnie zwial...

Sep 17, 2005 Last reply: 20 years ago 14 Replies

Witam. Dzis odwinalem najwiekszy numer od czasu gdy zaczalem moja przygode z modelami. Rzucajac model w powietrze musialem zahaczyc palcem o wylacznik zasilania i model wystartowal w trybie offline. Ten trenerek mial to do siebie ze swietnie latal bez mojej pomocy. Pozostalo mi tylko bezsilne pozdziwianie jak wzbija sie w powietrze powoli robiac kregi. Troche wialo wiec szybko zniknal mi z oczu. Paliwa mial na jakies dziesiec minut wiec bioroc pod uwage predkosc wznoszenia to byly nie metry a kilometry... Jak ten duren zaczalem biec za nim i zlamalem antene w nadajniku.



Dramat.



Mam nadzieje za przynajmniej szkod nie narobil.



To byl czeski trenerek 4cm3 kadlub z laminatu rozpietosc 120cm Skrzydla zolte, od spodu czerwone.

formatting link
w Gdansku polecial gdzies w rejon Kowal, kierunek kolbudy...



pozdrawiam Daniel


Ale historia - szkoda modelu. Przyjmij wyrazy wspólczucia :| Slyszalem kiedys, ze dobrze jest podpisywac swoje modele, a nawet ktos kiedys stwierdzil, ze domowym sposobem - miniaturowym frezem - graweruje swoje inicjaly z nr telefonu na plastikowych obudowach osprzetu - tak na wypadek, jakby ktos znalazl. Tu nasuwa mi sie kilka pytan: Czy ktos z uzytkowników grupy tak robi? Czy zdarzylo sie komus, ze uciekl mu podpisany model i znalazl go uczciwy znalazca? A moze w Polsce juz nie ma uczciwych znalazców? Pozdrawiam, peTer

U¿ytkownik "peTer" snipped-for-privacy@maila.com.invalid> napisa³ w wiadomo¶ci news:dghlr3$4on$ snipped-for-privacy@nemesis.news.tpi.pl...

Cze¶æ!

Mo¿e i nie ma...

W 1969 roku, jako 15 latek przez kilka miesiêcy odwiedza³em pewn± modelarniê w ¶redniej wielko¶ci mie¶cie. Budowa³em tam jaki¶ model p³ywaj±cy, którego nigdy nie skoñczy³em, bo zniechêci³y mnie problemy z aparatur± do zdalnego sterowania. Ale w tej modelarni du¿o starszy modelarz budowa³ model pancernika "Richelieu". 2 metry bierz±ce kad³uba z epoksydu! Po oko³o roku by³em na pokazach modelarskich na pobliskim bajorku. Do¶æ sporym. W drugim rejsie pancernika co¶ nawali³o w aparaturze robionej w domu i model uciek³... Znikn±³ w szuwarach... Zapad³ siê pod wodê... Nigdy go nie znaleziono. W 1995 roku, chyba po raz pierwszy, spuszczono ca³± wodê z bajorka. Jak tylko siê o tym dowiedzia³em zaraz poszed³em w przypuszczalne miejsce utopienia siê modelu. I by³! Silniki i elektronika na tranzystorach to oczywi¶cie szmelc ca³kowity, ale kad³ub i nadbudówki zachowa³y siê w bardzo dobrym stanie. Nawet farba nitro nie zasz³a...

Pozdrowienia. Krzysztof.

Ucieka³y. Ale d³ugie bêdzie.

1.Dobrych kilkana¶cie lat temu mój kolega "zgubi³" w powietrzu model 2,40. Motoszybowiec z silnikiem spalinowym 2,5. Wysiad³o zasilanie. Na wolnych obrotach, doskonale lataj±cy miotoszybowiec oddali³ siê bez po¶piechu i mimo pogoni nie da³o siê go z³apaæ. Poszukiwania te¿ zakoñczy³y siê fiaskiem. By³y to czasy kiedy jeszcze aerokluby dzia³a³y prê¿nie i modelarzy sie nie goni³o z lotniska. Wszyscy mieli nadziejê, ¿e znalazca zajrzy do Aeroklubiu. ¯e mo¿e za dobne wynagrodzenie doniesie. Poszukiwania zajê³y ze dwa tygodnie: je¿d¿enie po okolicy, obliczenia gdzie móg³ wyl±dowaæ, rozmowy z mieszkañcami. Jedni widzieli inni nie. Ale generalnie klapa. Minê³y ze dwa lata i w Aeroklubie rafi³ siê pijaczek,który twierdzi³, ¿e ma szybowiec i za psie pieni±dze ( na flaszkê - góra dwie) gotów jest go sprzedaæ. Model wed³ug jego opisu mia³ byæ ca³y. Zamiast wyasygnowaæ kasê na flaszkê dla pijaczka na odkupienie modelu, pan instruktor zacz±³ szukaæ kontaktu za mn±, bo do kolegi namiarów nie mia³. Pijaczek straci³ cierpliwo¶æ i po godzinie tkwienia na lotnisku sobie poszed³. Ale ci±g dalszy jakby jest. Po kolejnych 2-3 tygodniach inny mój znajomy przyzna³ siê, ¿e kupi³ od takiegoco mu siê piæ chcia³o model. Od s³owa do s³owa okaza³o siê ,¿e to prawie taki sam ...ale: inny kolor, inny silnik, inne serwa, inna elektronika.............No i tyle. W koñcu ile modeli na okre¶lonym terenie ucieka? Kilka lat wcze¶niej spo³eczeñstwo modelarskie by³o bardzo skonsolidowane i nie roz³azi³o siê w szwach, tak jak teraz. Wszyscy o wszystkich wszystko wiedzieli:-) oczywi¶cie w modelarstwie. Mój kolega modelu nie znalaz³. 2.Ten sam kolega trenowa³ niskie przeloty nad traw±: kosiaczki - jak to siê u nas okre¶la. Jeden kosiaczek, drugi......kolejny.Przy którym¶ tam sztywny kawa³ek badyla wy³±czy³ odbiornik. W³±cznik by³ zamocowany z boku tak ,¿e w³±cza³ do przodu a wy³±cza³ do ty³u (s±dz±c po opisie Daniela u niego by³o odwrotnie: wyrzuci³ model i w ostatniej fazie pchniêcia wy³±czy³ model). Z lekko zaci±gniêt± wysoko¶ci±, sterem na wprost i lekki gazem model spokojnie poszed³ w powietrze. Motoszybowiec 2.00 motorek 1,8. K³opot polega³ na tym,¿e pole lotów by³o w³a¶ciwie w granicach miasta i dalej we wszystkich kierunkach niezbyt daleko infrastruktura miasta: domujednorodzinne, wylotówka z miasta, osiedle bloków. Zrobi³o siê gor±co .Go¶æ wsiad³ do samochodu i w d³ug± za modelem. Drogi niestety nie pokrywaj± siê z trasami powietrznymi:-) wiêc jad±c na wyczucie stara³ siê trafiæ w rejon gdzie móg³ dolecieæ. W zbiorniku nie ma by³o zbyt du¿o paliwa. Trasa prowadzi³a w kierunku osiedla domków jednorodzinnych. Wje¿d¿aj±c pomiêdzy nie zauwa¿y³ z przeciwka samochód z koleg± z pracy. Zatrzyma³ siê na chwilê bo po prostu chcia³ siê przywitaæ i zanim zd±¿y³ cokolwiek powiedzieæ tamten stwierdzi³, ¿e w³a¶nie niedalko widzia³ lec±cy nisko model. Poniewa¿ wiedzia³, ¿a moj kolega to modelarz to mu o tym mówi i poka¿e gdzie to bylo (pó¿niej okaza³o siê, ¿e go¶æ by³ tam "s³u¿bowo" zupe³nie przez przypadek). Kilkadziesi±t metrów dalej, po wypytaniu okolcznych mieszkañców trafi³ w koñcu na dom , gdzie dwóch go¶ci lakierowalo na podwórku samochód i ci model mu oddali. Samolot zacz±³ traciæ wysoko¶æ, bo koñczy³o siê paliwo, lec±æ prosto na ich polakierowan± skorupê:-). W chwili kiedy obaj szykowali siê do '"odparcia ataku", zmieniony sk³ad miszanki paliwowej zwiêkszy³ na chwilê gwa³townie obroty silnika. Model poderwal siê do góry, przelecia³ nad nimi i ogrodzeniem, po czym utkwi³ dziobem w kolejnym p³ocie z siatki, ca³y i nieuszkodzony...Po powrocie na pole paliwo, w powietrze i ¿adnych kosiaczków. Ma³e wyja¶nienie: mój kolega ma nalot roczny co¶ ko³o 200-400! godzin rocznie i jest jednym z najlepszych pilotów. Ale od chwili zgubienia pierwszego na ka¿dym modelu ma swoje dane. Na tym drugim te¿ mia³. I znalazcy twierdzili, ¿e na pewno by zadzwonili. 3.Na obozie modelarskim w górach mój syn pod okiem"instruktora" uczy³ siê lataæ szybowcem na zboczu. Prawie szczyt niewysokiej góry, za plecami niewielki, ale gêsty lasek. Spory wiatr i zbyt ma³e uniejêtno¶ci. Zamieszanie by³o jak "150", instruktorowi "wyszlo z pod kontroli" ca³e towarzystwo. W pewnym momencie model za drzewami i po krzyku. Poszukiwania nie da³y rezultatu, mimo ¿e przeszukali¶my ca³± okolicê i lasek. Szuka³o modelu jakie¶ 15 osób. Min±³ rok i kolejnu obóz modelarski. Ta sama góra i trochê inne towarzystwo. Mój ch³opak z innym modelem. Ci co sie nudz± ³a¿± po okolicy i w pewnech chwili przynosz± nasz model!! Ca³y i nawet niezbyt brudny. Przegl±d: wszystko ca³e, suche, zasilanie do ¶mieci. Zmiana akumulatorów, test zasiêgu, model w powietrze i wszystko O,K. Dwa dni pó¼niej powtórka: zamieszanie na stoku, wiatr, oslepiaj±ce s³oñce..........Model znowy wychodzi poza obszar widoczno¶ci i tak jak poprzednio niezbyt daleko. Tym razem definitywnie ginie i tyle.Taki Lataj±cy Holender. I by³ podpisany:-)

Jerzy

Krzysztof, Jerzy - super historie :) Dziêki, ¿e podzielili¶cie siê z Nami swoimi opowie¶ciami z przygód modelarskich. Mo¿e kto¶ jeszcze przypomina sobie, jak±¶ niesamowit± historiê modelarsk±, któr± uda³o mu siê prze¿yæ, do¶wiadczyæ - uwielbiam czytaæ takie opowie¶ci. Czekam z niecierpliwo¶ci± na nastêpne :) Pozdrawiam serdecznie, peTer

Tak, mam podpisane wszystkie modele.

Całe szczęście nie.

Straciłem kiedyś plecak z nadajnikiem, dokumentami i pakietem. Rzeczy te porozrzucane były w lesie tuż przy ścieżce. Całe szczęście biegł tamtędy jakiś sportowiec, który pozbierał to wszystko i mi dostarczył. Przeprowadziłem małe dochodzenie i okazało się, że z moim plecakiem widziano grupkę dzieciaków. Innym razem zgubiłem dokumenty w których były także pieniądze. Odniósł je ubogi człowiek (tzw. zbieracz, przeszukuje śmietniki, zbiera złom). Oczywiście wynagrodziłem mu jego uczciwość.

Co stało sie z tym modelem? Jaka jest jego dalsza historia?

U¿ytkownik "PiotrP" snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@4ax.com...

Cze¶æ!

Co siê go nad¼wiga³em! Oczywi¶cie nie sam. Stoi teraz u mnie w piwnicy.

Wygl±da na to, ¿e model po uderzeniu w wysoki i mocno podmok³y brzeg, zosta³ zasypany zwa³em ziemi, bo wystawa³y tylko maszty. Ale to tylko moje przypuszczenie.

Poszed³em do tej modelarni, wypyta³em tam ludzi, i okaza³o siê, ¿e autor modelu ju¿ wtedy, w 1969 roku mia³ 45 lat i by³ górnikiem na emeryturze. Niestety, ale zmar³o Mu siê w 1991 roku. Jego znajomi koledzy-modelarze powiedzieli mi, ¿e jeszcze przez trzy lata szuka³ tego modelu. Podobno jeszcze w roku Jego ¶mierci by³y w piwnicy modelarni formy gipsowe do tego modelu. Przypominam sobie, ¿e by³o ich 5, 3 czê¶ciowa forma kad³uba i 2 czê¶ciowa forma pok³adu z g³ównymi nadbudówkami. Dopiero po Jego smierci wyrzucili na ¶mietnik.

Pozdrowienia. Krzysztof.

Witam A czy mozna wiedziec gdzie na terenie Gdanska znalazl Pan kawalek plaskiego terenu gdzie mozna polatac? Tez jestem z Gdanska (Ujescisko) i kiedy sie tu przeprowadzalem wpadlem w euforie z radosci kiedy zobaczylem ze niedaleko mojego miejsca zamieszkania znajduja sie ogromne niezagospodarowane pola. Niestety z bliska juz nie wygladalo to juz tak kolorowo (trawy, krzaki, chwasty o wysokosci okolo 1,5m i to z grubymi pedami wbijajacymi sie w skrzydla przy ladowaniu)

Uzytkownik "Daniel Czarnowski" snipped-for-privacy@graf.torun.pl> napisal w wiadomosci news: snipped-for-privacy@red5.graf.torun.pl...

Potwierdzam, historie są super !!! Można je czytac w kółko :)

Również dołaczam się do apelu z prośbąo więcej takich historii :)

Pozdrawiam Jacek

peTer wrote:

Cześć,

Startowaliśmy (byłem z Danielem) właśnie na Ujeścisku, a dokładnie na polach za nowym osiedlem Zakoniczyn. Niestety, nie ma tam pola golfowego :( co za tym idzie start odbywał się z ręki co poniekąd doprowadziło do tego przypadku :(

Daniela model ma skrzydła kryte balsą czy fornirem, na to folia - taka konstrukcja jest dośc odporna na lądowanie w tych krzaczorach, model po prostu siadał na poduszcze z zielska.

Niestety, obawiam się ze mój trenerek ze skrzydłami konstrukcyjnymi straciłby całą folię w tych warunkach - czyli trzeba szukać czegoś bardziej przyjaznego, lub wyposażyć się w solidna spalinową kosiarę i przygotować pas startowy.

A tak przy okazji -czym i gdzie próbowałeś latać?? Im nas więcej tym łatwiej powinno byc coś razem wymyślić/załatwić.

Pozdr., Michał

nie ma problemu mozemy sie zgadac ja latam elektrykiem 2m (dosyc sympatyczna zabawka) no to mowimy w takim razie o tym samym ladowisku :) fakt ladowanie jest dosyc bezpieczne dla trwalosci modelu jako calosci ale kto ma skrzydlo konstrukcyjne no to niezazdroszcze ale i tak zostaja brzydkie oznaki l±dowañ moje gadu 1412782

U¿ytkownik "Michal" snipped-for-privacy@wywalto.wp.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:dgjuqq$pbe$ snipped-for-privacy@atlantis.news.tpi.pl...

Moja historia ucieczki modelu Gawron znajduje sie na stronie

formatting link
w dziale technika jako ostatni opis dotycz±cy modelu Gawron .Zapraszam zainteresowanych.

Razem z koleg± który mia³ szybowiec RC (ja robi³em za wyci±garkê:) latali¶my swego czasu w okolicach £odzi. Model podpisany , adres, tel. I wiele razy by³o ok choæ wyl±dowa³ nieraz daleko i w wysokich trawach. Ale serwa mia³ g³o¶ne i jak dotarli¶my w okolice to w ciszy ³±ki, na s³uch pracuj±cych serw wielokrotnie go znajdowali¶my. Ale raz wyl±dowa³ w niskim zbo¿u (wiosna) i kiszka. Sta³em na wzniesieniu i widzia³em gdzie wyl±dowa³, szed³em prosto na niego i nie znalaz³em.Do wieczora szukali¶my.NIC. Kolega jeszcze przez trzy dni tam siê rozgl±da³ i te¿ nic. Minê³o lato, zbo¿e dojrza³o i ch³op co je kosi³, znalaz³ model. Zadzwoni³ i po ¿niwach model odzyskali¶my.Wszystko ok poza aku. Dobrze ¿e poletko by³o ma³e i kosi³ rêcznie, bo kombajn by z niego zrobi³ sieczkê :) a tak lata³ d³ugo i szczê¶liwie...ostatnio go widzia³em u kolegi na ¶cianie w ramach dekoracji, bo z racji zwiêkszenia obowi±zków rodzinnych, (¿ona, dzieci) latanie od³o¿y³ na czas pó¼niejszy:(

pozdrowienia Piotr W.

Witam,

Swietny tekst, dziekuje!

Dwa lata temu kolega, swietny modelarz stracil spalinowego trenera w klasyczny sposob - wlot modelem "w slonce", chwilowe oslepienie, potem nie wiadomo bylo jak model leci, wiec zdjal gaz , podciagnal ster wysokosci i staral sie zapamietac punkt na horyzoncie gdzie model zniknal. Poszukiwania trwaly trzy dni, wreszcie na trzeci dzien przypadkiem jego kolega lecial swoim smiglowcem nad naszym polem i poproszony poswiecil 5 minut na spenetrowanie okolicy. Okazalo sie ze model lezy zupelnie nieuszkodzony w zbozu, ponad 300m dalej niz granica poszukiwan jaka przyjelismy. Mimo ze w miedzyczasie przeszla silna burza, byl calkiem sprawny za wyjatkiem pakietu. Swoja droga, to przelecial blisko podworka gdzie sie bawily dzieci, nad szkolka ogrodnicza gdzie bywa calkiem sporo klientow i nad ruchliwa droga. Strach pomyslec co by bylo gdyby kogos trafil...

Kilka tygodni temu odwiedzilem kolege w Austrii. Nad jego wioska jest piekne zbocze gdzie wraz z innymi modelarzami (6 aktywnych modelarzy na wioske

1500ludzi - niezle) lataja swymi wielkimi szybowcami (najmniejsze 2m, srednio 4, najwieksze 6). Powiedzial: To byl zly rok, przestalismy tu latac, w ciagu 3 miesiecy 9 szybowcow wpadlo tu do lasu i nie znalezlismy zadnego. Nastepnego dnia wybieralismy sie z synem poszukac...

Pzdrw Robert

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required