Ucieka³y. Ale d³ugie bêdzie.
1.Dobrych kilkana¶cie lat temu mój kolega "zgubi³" w powietrzu model 2,40. Motoszybowiec z silnikiem spalinowym 2,5. Wysiad³o zasilanie. Na wolnych obrotach, doskonale lataj±cy miotoszybowiec oddali³ siê bez po¶piechu i mimo pogoni nie da³o siê go z³apaæ. Poszukiwania te¿ zakoñczy³y siê fiaskiem. By³y to czasy kiedy jeszcze aerokluby dzia³a³y prê¿nie i modelarzy sie nie goni³o z lotniska. Wszyscy mieli nadziejê, ¿e znalazca zajrzy do Aeroklubiu. ¯e mo¿e za dobne wynagrodzenie doniesie. Poszukiwania zajê³y ze dwa tygodnie: je¿d¿enie po okolicy, obliczenia gdzie móg³ wyl±dowaæ, rozmowy z mieszkañcami. Jedni widzieli inni nie. Ale generalnie klapa. Minê³y ze dwa lata i w Aeroklubie rafi³ siê pijaczek,który twierdzi³, ¿e ma szybowiec i za psie pieni±dze ( na flaszkê - góra dwie) gotów jest go sprzedaæ. Model wed³ug jego opisu mia³ byæ ca³y. Zamiast wyasygnowaæ kasê na flaszkê dla pijaczka na odkupienie modelu, pan instruktor zacz±³ szukaæ kontaktu za mn±, bo do kolegi namiarów nie mia³. Pijaczek straci³ cierpliwo¶æ i po godzinie tkwienia na lotnisku sobie poszed³. Ale ci±g dalszy jakby jest. Po kolejnych 2-3 tygodniach inny mój znajomy przyzna³ siê, ¿e kupi³ od takiegoco mu siê piæ chcia³o model. Od s³owa do s³owa okaza³o siê ,¿e to prawie taki sam ...ale: inny kolor, inny silnik, inne serwa, inna elektronika.............No i tyle. W koñcu ile modeli na okre¶lonym terenie ucieka? Kilka lat wcze¶niej spo³eczeñstwo modelarskie by³o bardzo skonsolidowane i nie roz³azi³o siê w szwach, tak jak teraz. Wszyscy o wszystkich wszystko wiedzieli:-) oczywi¶cie w modelarstwie. Mój kolega modelu nie znalaz³.
2.Ten sam kolega trenowa³ niskie przeloty nad traw±: kosiaczki - jak to siê u nas okre¶la. Jeden kosiaczek, drugi......kolejny.Przy którym¶ tam sztywny kawa³ek badyla wy³±czy³ odbiornik. W³±cznik by³ zamocowany z boku tak ,¿e w³±cza³ do przodu a wy³±cza³ do ty³u (s±dz±c po opisie Daniela u niego by³o odwrotnie: wyrzuci³ model i w ostatniej fazie pchniêcia wy³±czy³ model). Z lekko zaci±gniêt± wysoko¶ci±, sterem na wprost i lekki gazem model spokojnie poszed³ w powietrze. Motoszybowiec 2.00 motorek 1,8. K³opot polega³ na tym,¿e pole lotów by³o w³a¶ciwie w granicach miasta i dalej we wszystkich kierunkach niezbyt daleko infrastruktura miasta: domujednorodzinne, wylotówka z miasta, osiedle bloków. Zrobi³o siê gor±co .Go¶æ wsiad³ do samochodu i w d³ug± za modelem. Drogi niestety nie pokrywaj± siê z trasami powietrznymi:-) wiêc jad±c na wyczucie stara³ siê trafiæ w rejon gdzie móg³ dolecieæ. W zbiorniku nie ma by³o zbyt du¿o paliwa. Trasa prowadzi³a w kierunku osiedla domków jednorodzinnych. Wje¿d¿aj±c pomiêdzy nie zauwa¿y³ z przeciwka samochód z koleg± z pracy. Zatrzyma³ siê na chwilê bo po prostu chcia³ siê przywitaæ i zanim zd±¿y³ cokolwiek powiedzieæ tamten stwierdzi³, ¿e w³a¶nie niedalko widzia³ lec±cy nisko model. Poniewa¿ wiedzia³, ¿a moj kolega to modelarz to mu o tym mówi i poka¿e gdzie to bylo (pó¿niej okaza³o siê, ¿e go¶æ by³ tam "s³u¿bowo" zupe³nie przez przypadek). Kilkadziesi±t metrów dalej, po wypytaniu okolcznych mieszkañców trafi³ w koñcu na dom , gdzie dwóch go¶ci lakierowalo na podwórku samochód i ci model mu oddali. Samolot zacz±³ traciæ wysoko¶æ, bo koñczy³o siê paliwo, lec±æ prosto na ich polakierowan± skorupê:-). W chwili kiedy obaj szykowali siê do '"odparcia ataku", zmieniony sk³ad miszanki paliwowej zwiêkszy³ na chwilê gwa³townie obroty silnika. Model poderwal siê do góry, przelecia³ nad nimi i ogrodzeniem, po czym utkwi³ dziobem w kolejnym p³ocie z siatki, ca³y i nieuszkodzony...Po powrocie na pole paliwo, w powietrze i ¿adnych kosiaczków. Ma³e wyja¶nienie: mój kolega ma nalot roczny co¶ ko³o 200-400! godzin rocznie i jest jednym z najlepszych pilotów. Ale od chwili zgubienia pierwszego na ka¿dym modelu ma swoje dane. Na tym drugim te¿ mia³. I znalazcy twierdzili, ¿e na pewno by zadzwonili.
3.Na obozie modelarskim w górach mój syn pod okiem"instruktora" uczy³ siê lataæ szybowcem na zboczu. Prawie szczyt niewysokiej góry, za plecami niewielki, ale gêsty lasek. Spory wiatr i zbyt ma³e uniejêtno¶ci. Zamieszanie by³o jak "150", instruktorowi "wyszlo z pod kontroli" ca³e towarzystwo. W pewnym momencie model za drzewami i po krzyku. Poszukiwania nie da³y rezultatu, mimo ¿e przeszukali¶my ca³± okolicê i lasek. Szuka³o modelu jakie¶ 15 osób. Min±³ rok i kolejnu obóz modelarski. Ta sama góra i trochê inne towarzystwo. Mój ch³opak z innym modelem. Ci co sie nudz± ³a¿± po okolicy i w pewnech chwili przynosz± nasz model!! Ca³y i nawet niezbyt brudny. Przegl±d: wszystko ca³e, suche, zasilanie do ¶mieci. Zmiana akumulatorów, test zasiêgu, model w powietrze i wszystko O,K. Dwa dni pó¼niej powtórka: zamieszanie na stoku, wiatr, oslepiaj±ce s³oñce..........Model znowy wychodzi poza obszar widoczno¶ci i tak jak poprzednio niezbyt daleko. Tym razem definitywnie ginie i tyle.Taki Lataj±cy Holender. I by³ podpisany:-)
Jerzy