W dniu 2015-08-22 o 08:15, WM pisze:
Nie to bezpieczne, co bezpieczne, ale to, co ma papier. Jacek
W dniu 2015-08-22 o 08:15, WM pisze:
Nie to bezpieczne, co bezpieczne, ale to, co ma papier. Jacek
U¿ytkownik "WM" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych:55d82614$0$8369$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl... W dniu 2015-08-22 o 08:31, Konrad Anikiel pisze:
Sa i nie sa. Jak to w kazdym wyrobie - nie wiesz co i jak sie zepsuje. I pozar moze sie zdarzyc. Ale nie powinien - miliardy telefonow, laptopow, aparatow, narzedzi sie laduje, a zapalaja co najwyzej tysiace.
J.
U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci grup W dniu sobota, 22 sierpnia 2015 08:16:15 UTC+2 u¿ytkownik WM napisa³:
Ale po co ? Wiertartka prawdopodobnie JN nie wymaga, sam wystawiasz deklaracje, a nawet jak wymaga, to co - myslisz, ze tansze zamienniki sie w czasie badan zapala ? Oby, bo wtedy nie poniesiesz strat.
Owszem, bywa, ze dogadujesz sie z powaznym producentem na nowy produkt, a po pewnym czasie szukasz tanszego.
J.
U¿ytkownik "WM" napisa³ w wiadomo¶ci W dniu 2015-08-22 o 09:41, Konrad Anikiel pisze:
Li-ion ? Mierne, w koncu pewnie sam masz ich kilka w domu i pracy.
Oczywiscie pod warunkiem, ze sa prawidlowo ladowane, bo jak nieprawidlowo ... to 99% ? 99% pewnosci, ze sie zapali :-)
Z ciekawostek - ojcu wybuchl akumulator samochodowy w czasie ladowania. Zwykly, kwasowo-olowiowy, ladowany wczesniej kilka razy i uzywany w samochodzie, sprawdzonym prostownikiem.
J.
W dniu poniedziałek, 24 sierpnia 2015 10:57:34 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
Nie wiem jak wyglądają moduły zgodności w dyrektywach którymi się nie zajmuję, może i przy wkrętarce nie ma JN, ale domyślam się że jak pod CE jest czterocyfrowy numerek, to JN była (kwestia w jakim zakresie). Na moim gejfonie jest 0682, czyli jakiś Cetecom.
Pytasz po co się wprowadza zmiany konstrukcyjne/materiałowe w produkcie? Poważnie nie wiesz?
U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci grup W dniu poniedzia³ek, 24 sierpnia 2015 10:57:34 UTC+2 u¿ytkownik J.F. napisa³:
Urzadzenia radiowe wymagaj JN. Czyli telefony, wszelkie urzadzenia z wifi, Bluetooth, piloty do bram garazowych itp. Ale wiertarka radia nie ma.
Mi chodzi tylko o to, ze jesli chodzi o akumulatory, to mogliby spokojnie wyslac do badan docelowa wersje. Zapewne badania przejda. No chyba, ze ich producent zapomnial jakiegos papierka, na ktory JN zwroci uwage.
J.
W dniu poniedziałek, 24 sierpnia 2015 12:02:12 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
Nie ma czegoś takiego jak docelowa wersja. Co partia to może być inny poddostawca, a poddostawca wcale nie musi być producentem, tylko handlowcem, który bierze towar z przypadkowego źródła, które akurat wychodzi taniej. Mało tego, samo urządzenie jest produkowane (składane z komponentów) przez jakąś przypadkową fabrykę, może i co partię inną. Zamawiający tylko przysyła wzór naklejki ze swoim logo. Za tydzień to samo urządzenie będzie się nazywać już inaczej. Dwudziesty pierwszy wiek, panie!
U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci grup W dniu pi±tek, 21 sierpnia 2015 22:34:43 UTC+2 u¿ytkownik J.F. napisa³:
Zakladajac, ze Ryanair ma takiego specjaliste. Myslisz, ze ma ? I co - kazda linia na swiecie sprawdza Boeinga ?
Pominales chyba najwazniejsze: Ryan CHCE kupic samoloty od Boeinga. Zawsze moze uslyszec "pierwszy wolny termin mamy za 5 lat". Albo ujrzec ironiczny usmiech i "to sobie idzcie kupic do Airbusa".
Albo jak trafisz na lepszego (?) negocjatora: "787 zawiera mnostwo nowych technologii. To najnowoczesniejszy i najlepszy samolot na swiecie, ale wszystkich mozliwych awarii nie jestesmy w stanie przewidziec. Ale dbamy o bezpieczenstwo bardzo i widzicie - poza drobnym zapaszkiem w kabinie awarii nie bylo. Ale wy kupujecie sprawdzony produkt, tam nie ma takiego ryzyka". A jak fachowiec od audytu nie jest przekonany, to zawsze mozna mu wytlumaczyc prosto jak dla malpy: "W Airbusie, i w kazdej innej firmie jest tak samo. Albo nie zmieniaja nic i robia przestarzale produkty, albo wprowadzaja nowe - i zawsze jest jakies ryzyko".
To jest to, co na zarzad dziala, 9% taniej :-)
Taa, szczegolnie odnosnie modelu, ktorego nie uzywa, albo takiego, ktory dopiero wchodzi do eksploatacji ..
9% oszczednosci !
Czasem jedno, czasem drugie. No i czasem wiara :-)
No widzisz, i rozsadek klientow okazal sie sluszny :-)
A przypadek chocby z Warszawy to jak ocenic ? Warunki niesprzyjaly, pilot troche przesmarowal podejscie, a samolot nie wlaczyl odwracaczy ciagu na komende, bo uznal, ze samolot ciagle leci. Takie zabezpieczenie przed bledami pilota ... no i pare metrow zabraklo ...
A klienci nie zaczeli podejrzewac, ze Airbus sobie nie radzi z projektowaniem ? Jesli glupich kabli nie potraficie zaprojektowac, to skad mamy wiedziec, czy analize bezpieczenstwa dobrze zrobiliscie ? :-)
To nie sa tylko kary, to sa takze klienci, ktorzy odwolali zamowienia, to sa tez klienci, ktorzy uslyszeli odlegly termin i poszli do Boeinga, to jest tez problem finansowania firmy - koszty rosna, a zyskow nie widac.
Enron - slyszales o takiej firmie ? Przy okazji o Artur Andersen ? Ze dwa banki tez zaprezentowaly takie dzialanie, a w 2007 to chyba nawet calkiem duzo bankow ...
Nie, ja mowie o tym, ze trzeba wprowadzic lepsze akumulatory Li-ion, w miejsce starszych, gorszych NiMH, a kiedys NiCd. A ryzyko z tym zwiazane - masz przyklad. Jak wiele innych - kompozytowe materialy, monokrystaliczne lopatki itp.
a) nie ma specjalistow od li-ion w samolotach, wiec gdzie chcesz wyslac ?
A w praktyce to masz wspolny projekt p.t. "nowe, lepsze akumulatory", gdzie trzeba duzo rzeczy opracowac oraz przebadac, i jak widac - troszeczke to badanie zawiodlo.
Ale co konkretnie znaczy ? Jest liczba, to chyba jakos obliczana ?
IMO - ktos jednak ocenil na 9, albo zadzialalo doswiadczenie konstruktorow. Akumulatory byly w odpowiednio niepalnej skrzynce, instalacja elektryczna nadal zasilala samolot itp. No, pozniejsze kroki sugeruja, ze skrzynka nie byla odpowiednio niepalna, teraz daja lepsza, widac podniesli ocene samych akumulatorow z 9 na 9.5 :-)
Boeing zamowil akumulatory w znanej firmie Yuasa. I chyba jednak nie bylo to takie proste, ze oni zamowili je u chinczyka, bo by wrocili do starej metody i byloby po klopocie. A tu rozwiazania ciagle nie ma. Problem jest widac trudny.
Tak prawde powiedziawszy - nigdy nie slyszalem o Yuasie jesli chodzi o li-ion, ale widac po prostu nie orientuje sie w branzy:
J.
U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci W dniu poniedzia³ek, 24 sierpnia 2015 12:02:12 UTC+2 u¿ytkownik J.F. napisa³:
OK, zle Cie zrozumialem, wydawalo mi sie, ze sugerujesz jakas "zbrodnicza" dzialalnosc, do badan wysylamy dobre, a potem zamawiamy tanie ...
Typowe, choc akurat niekoniecznie w przypadku baterii do 787 - jakis nietypowy produkt. Ale nawet jak zamawiasz u producenta, to nigdy nie wiadomo, czy zrobi dokladnie tak samo. A kontrola supply chain ... jak przyjezdza kontrola, to wszystko jest w porzadku :-) I cos mi sie widzi, ze jakby tak wszyscy chcieli kontrolowac, to by kontrole nie wychodzily z zakladow, hut, kopalni ...
J.
W dniu poniedziałek, 24 sierpnia 2015 13:30:54 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
Czy to jest działanie celowe, czy "tak wyjszło" to nie ma większego znaczenia. To tylko ludzie, zawsze trzeba przewidzieć co spieprzą i się na taka okoliczność zabezpieczyć.
Konstruktor robi rysunki, schematy, specyfikacje czy co tam trzeba, a potem kontrolerzy sprawdzają czy wszystko jest w rzeczywistości takie jak w tych rysunkach. Jak jest niezgodne, to piszą raport niezgodności który trafia do odpowiednich ludzi, którzy mają podjąć decyzję czy można to tak puścić, czy trzeba naprawić, czy złomować itd. To cały mechanizm, na każdym kroku coś ktoś może przegapić, zignorować, odpuścić, przymknąć oko itd. To cała sztuka, żeby to działało. Kombinacja marchewki i kija, jak wszędzie. Jeśli gdzieś nie działa kontrola łańcucha dostaw, to znaczy że prawdopodobnie cała nie działa. Akurat wyszło na tym na czym wyszło, ale za tydzień wyjdzie na czym innym, za dwa na czymś jeszcze innym.
No przeciez nie wychodzą. Ja mam wokół siebie notorycznie jakiś audyt. Od klientów, od autoryzowanych agencji, od rządu, od naszych ludzi z działu, od naszych ludzi z centrali. Kręcą się jakieś typy których w życiu nie widziałem, nawet się nie przedstawiają. Ktoś ich wpuścił, znaczy po coś tu są. Tak samo nasi ludzie śmigają po naszych poddostawcach. Albo oficjalny audyt, czyli ktoś z jakości, albo ludzie od konkretnego projektu, jadą do dostawców węszyć co oni tam spieprzyli i się nie przyznali, a nuż kogoś się da złapać na kary umowne. W większych projektach typu budowa statku w stoczni albo obiektu przemysłowego, wysyła się kilku ludzi którzy siedzą tam na zmiany 24/7 i patrzą ludziom na ręce, zaglądaja w papiery itd. To jest normalne. Ja jestem konstruktorem, więc mam to gdzieś, ale jak nie było kogo wysłać to i mnie czasami z łapanki wysyłano na takie audyty do dostawców. Latasz i patrzysz co kto robi źle, a wieczorem piszesz raport, niech ktoś tam czyta i się martwi co z tym robić. Taka praca.
U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci grup W dniu poniedzia³ek, 24 sierpnia 2015 13:30:54 UTC+2 u¿ytkownik J.F. napisa³:
A my tu o bateriii Li-ion. Skomplikowany produkt, nie calkiem znany, a konstruktor moze napisac "ma sie nie zapalac", albo "zapalanie zgodne z norma ....".
No tak, ale ja lit produje. A tu mi sie kreca ludzie BASF, Dow i kto tam jeszcze chemikalia robi, dalej z Yuasa, Panasonic, SAFT czy Varty, potem z Boeinga i Airbusa, ale przeciez tez z Della, Samsunga, Nokii, Lenovo, itp. A to nie koniec, bo potem powinni z PZU, Allianz, itp, oraz z zainteresowanych bankow i biur maklerskich ... to ile tych kontrolerow bedzie? Wiem, zabronie czajnikow, postawie automat do kawy, na monety, pracownikom dam dodatek kawowy ... wiecej zarobie na kawie niz na tym licie :-)
Ale to troche co innego. Normalne - ale juz do dostawcy wykonawcy nie jezdzisz ...
I potem wracasz, dostawca pisze raport, jak to poprawiono procedure ... i robi dalej po staremu :-) W miare dobrze robi, bo jakby robil zle, to by stracil klientow :-)
J.
W dniu poniedziałek, 24 sierpnia 2015 15:37:01 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
Konstruktor ma napisać specyfikację. Co to ma być, jak sprawdzić czy jest dobre. Jeśli trzeba, to ma wymyślić program badań, żeby dany materiał/komponent zakwalifikować.
Jak klient bogaty, to wkładasz te wszystkie koszty w jego cenę. Tak juz jest, że te wszystkie procedury kosztuja kupę szmalu. Potem polska autostrada wychodzi kilka razy drożej niż jakaś inna, a wygląda tak samo. Jak tak miało być, to tak wyszło :-)
Nie, ale chcę widzieć jego listę zakwalifikowanych dostawców, procedurę kwalifikacji dostawcy, zapisy z jego audytów, zapisy z rozstrzygania niezgodności, raporty z kontroli jakości podpisane przez kontrolerów, karty obiegowe komponentów itd. Bardzo łatwo jest wykryć w tych papierach lipę, naprawdę nie trzeba się wysilać. Tylko trzeba nie być infantylną tipsiarą z telezakupów.
Potem coś wybuchnie, narobi sodomy, ludzi pozabija, a prokurator spyta co zrobiłem żeby temu zapobiec. Proszę bardzo: wszystko co było możliwe, tu są papiery.
U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci grup W dniu poniedzia³ek, 24 sierpnia 2015 15:37:01 UTC+2 u¿ytkownik J.F. napisa³:
Moze w elektrowniach atomowych jest tak prosto jak piszesz.
A tu widzisz - baterie sie zapalaja i nikt nie wie dlaczego. Straty ida w miliardy, a oni nie potrafia naprawic - wiec widac naprawa nie jest taka prosta jak sie wydaje.
To co ma konstruktor napisac w specyfikacji - bateria ma wytrzymac
1000 ladowan pradem 5A przez 20 lat w zakresie warunkow pracy w samolocie - powiedzmy od -10 do +50C, zakladajac ze to w czesci klimatyzowanej ?Pewnie tak nawet ktos napisal, i moze nawet ustawil program badan pod to. I program badan przechodzi, a skutki widac.
Ale kontrole od odbiorcy to jak rozumiem na koszt odbiorcy ? To moga sobie kontrolowac, na jednego inzyniera wiecej mnie stac :-)
Kilka to nie, ale drozej. Tylko nie bardzo rozumiem, czego to ma dowodzic - ze u nas wiecej kontroli ? Czy ze mniej ?
Akurat znam takiego jednego, co gdzies nizej produkuje. Audyt to przezycie, ale na szczescie to tylko raz na rok, a potem hulaj dusza :-)
Oczywiscie. Ale mu tu o bardziej przyziemnych sprawach - co zrobilem, zeby baterie sie nie zapalaly i firma nie poniosla straty ? Wszystko co mozliwe. Tu sa papiery. A one dalej sie zapalaja.
No chyba, ze wersja inna - co zrobilem ? Nie kupilem Boeinga. Ale to Airbus spadl :-)
J.
W dniu poniedziałek, 24 sierpnia 2015 17:06:03 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
Nie wierzę że każdy zrobił wszystko co do niego należało, a wyszło źle. Zawsze przyczyna jest w czyimś zaniechaniu, błędzie, lub umyślnym działaniu. Choćby w złej organizacji procesu, bo ktoś nie wiedział tego co miał wiedzieć.
No wiadomo że działalnośc charytatywna to nie ten adres.
Że procedury pisał ktoś komu nie zależalo na oszczędzaniu pieniędzy. Sobie z gardła nie wyrywał.
No, powodzenia.
Zawsze można liczyć na szczęście. Niektórym sie udaje nawet.
U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@googlegroups.com... W dniu poniedzia³ek, 24 sierpnia 2015 17:06:03 UTC+2 u¿ytkownik J.F. napisa³:
Moze w twojej branzy jest tak prosto.
Umyslne dzialanie ... myslisz, ze jakis skok na akcje Boeinga ? I ciagle za malo spadly ? Bo inaczej, to juz by pewnie dotarli do tego co zawiodlo. Jakby zarzadowi zalezalo, to szybko by ustalili co.
A jednak najwyrazniej nie wiedza. Co mnie wcale nie dziwi - produkt niby prosty, a jednoczesnie skomplikowany, duzo czynnikow wchodzi w gre i najwyrazniej nie wiedza, ktory jest istotny.
Nadal nie bardzo rozumiem co im zarzucasz, ale jesli chodzi o autostrady, to wiadomo jak jest - wygrywa najtansza oferta w przetargu :-) Nie wiem co tu chcesz kontrolowac - jak cie wyrolowali w tej ofercie przetargowej ? Czy kontrolowac czy zmowy miedzy oferentami nie ma ? Czy kontrolowac cene i rugi przetarg oglaszac ?
Oprocz tego jest przetarg na inspektora/nadzor budowy. I znow wygrywa najtansza oferta.
No i masz jeszcze przetarg na projekt. Tu pewnie tez wygrywa najtansza oferta, choc powienien byc jakis bonus od kosztorysu projektu. W przypadku autostrady na ziemii to moze nieistotne roznice, ale w przypadku jakiegos mostu czy wiaduktu to niekoniecznie.
Wiec nadal nie wiem o co chodzi z ta kontrola. Ze inspektor taki upierdliwy, ze wykonawca podnosi koszta o 50%, bo wiadomo, ze bedzie inspektor sie czepial ?
Co tam w koncu wyszlo z betonem na ... A4 czy A2, tam jakis za slaby mial byc ?
Wiadukt w Mszanie tez ciekawym przykladem ... ale juz stoi i na razie sie nie wali ...
Elektrowni atomowej nie robia. Tak nawiasem mowiac, to teraz normy czytaja, a tam niezyciowe przepisy jakies ....
J.
W dniu poniedziałek, 24 sierpnia 2015 18:56:37 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
Nie jest prosto. Jakby było prosto to każdy badylarz by był Alstomem czy Fosterem. Ja ci tu tołkuję prostym językiem, ale diabeł siedzi w szczegółach.
A nie wyobraziłeś sobie że jakiś dyrektorciu mógł chcieć zabłysnąć i zrobił fikcyjny rozwój fikcyjnego projektu? Przekonał firmę że ma gotowe rozwiązanie, podczas gdy to w rzeczywistości nie działało? To się w dużych firmach zdarza nagminnie. Kilka dni temu zrobiłem FMEA projektu, który firma już zaczęła oferować klientom. Na szczęście jeszcze nie przyszło żadne zamówienie, bo jak się przyjrzałem co tam jest zrobione a co nie, to wyszło że projekt jest tak naprawdę w proszku i jeszcze rok albo dwa zajmie jego wykończenie. Żeby duża firma organizacyjnie radziła sobie z nierzetelnością własnych pracowników, musi wkładać mnóstwo wysiłku w cały proces. Firma Mesel i Młotek nie musi, bo szef płaci ludziom za to co sam widzi że zrobili. Ja pracuję w firmie która ma 18 tysięcy pracowników, a kto jest właścicielem akcji piorun wie. Weź to upilnuj.
Skąd wiesz że nie wiedzą? Raczej pomyśl ile ludzi musi wiedzieć żeby problem można było uznać za rozwiązany. I czy sama czyjaś wiedza wystarcza żeby problem był rozwiązany. Kiedyś przyszedłem pierwszy dzień do nowej pracy. Dali mi coś do przejrzenia, żebym się nie nudził. Jakieś obliczenia z jakiegoś projektu. Znalazłem poważny błąd, wynikający z niepoprawnej interpretacji przepisów. Z powodu remontu chwilowo siedziałem przy jednym biurku z dyrektorem działu inżynierii, dokładnie z człowiekem który powinien o tym się dowiedzieć. A że siedziałem twarzą w twarz, to mówię: nie możemy tak robić, to jest niezgodne z przepisami. Pokazuję mu te przepisy, palcem: o tu jest tak, a my robimy śmak. On przyjął to jako ciekawostkę przyrodniczą, że newcomer może mieć swoje zdanie, inne niż ogólnie przyjęte od lat, ale jak to Anglik, grzecznie zignorował. Od lat inspektor (zawsze ten sam) to odbierał, nigdy nie miał zastrzeżeń. Po kilku latach przyszedł inny inspektor i to zakwestionował. Firma straciła certyfikat, odrobienie go trwało kilka miesięcy, iluś tam klientów odwołało zamówienia, iluś tam otrzymało swój sprzęt z opóźnieniem (kary umowne, a jakże). Kosztowało to firmę 20 milionów funtów. Jak myślisz, "wiedzieli" czy "nie wiedzieli" jak problem rozwiązać? Ktoś tam wiedział, ktoś tam uznał że problemu nie ma w ogóle, a cała reszta nie wiedziała ossochosi.
Wytłumacz mi, zakładając że pieniądze nie zostały zwyczajnie rozkradzione, jak to się stało że zbudowano te drogi drożej i jednocześnie gorzej niż w innych krajach. Koszty pracy? Materiały? Czy może jednak procedury formalne? Jak to się stało że nikt nie był w stanie zaoferować ceny niższej niż w innych krajach? Chińczycy jak zrobili rachunki, to uciekli, bo im wyszło że nawet przy wysokiej cenie (najniższej, ale i tak wysokiej) im się budżet nie spiął.
Teraz czytają normy? A przedtem co czytali? Fakt?
Dnia Mon, 24 Aug 2015 11:11:29 -0700 (PDT), Konrad Anikiel napisał(a):
Ale ktorego projektu - 787 w calosci czy baterii il-ion do niego ?
787 lata, certyfikacje rozne przeszedl, wiec chyba jest dobry. Czy podejrzewasz, ze np odkryli ze im skrzydla pekaja, wiec uziemili pod pozorem baterii ?Bo oczywiscie baterie/systemy elektryczne mogly byc niedopracowane, ale ja tego umyslnym dzialaniem nie nazwe. Chyba, ze masz na mysli umyslne wypuszczenie przed dopracowaniem ... no, to sie moze w glowie dyrektora zalegnac ... ale potem powinien szybko dopracowywac.
Tylko sie dziwie, ze z takimi doswiadczeniami, zdajesz sie pokladac wiare w magiczna moc certyfikatow, procedur, analiz itp. Chyba, ze Cie zle rozumiem, i to nie jest wiara w to, ze certyfikat zapewni dzialanie, tylko w to, ze w razie wypadku jest znakomitym dupochronem.
W firmie z 18 pracownikami tez sie zdarza - szef stale nie patrzy, o spoznienie ma pretensje, wiec byle fuszerke zamaskowac :-)
No to wracamy do umyslnosci - komu zalezy, zeby 787 nie latal i dlaczego ? Prezesowi Boeinga chyba nie, wiec powinien naciskac, aby jednak latal.
Ale jak juz inny inspektor przyszedl, to chyba jednak szybko rzucono sie na obliczenia i wiadomo bylo co zmienic. Nawet jesli o twojej uwadze zapomniano, to inspektor wyraznie pokazal co jest zle.
Gorzej jak sie zapala czy peka i nie wiadomo dlaczego. (*) Komu moze zalezec, zeby dalej nie wiedziano dlaczego ?
Jesli chodzi o cene, to chyba odpowiedzialem - przetarg. Oglaszasz na cala Unie, otwierasz oferty - jest 20mln/km, jest 15, jest 12. Wybierasz te 12mln ... i czyja to jest wina, ze w innych krajach sa oferty za 10 i 11, a u nas nie ? Ma urzednik przetarg uniewaznic i nowy oglosic, bo mu sie wydaje, ze powinno byc taniej ?
Skad sie to bierze - nie wiem. Koszta pracy powinny byc nizsze. Firmy zbyt pazerne, konkurencja za mala, czy wszyscy wiedza, ze trzeba
10% dla ministra zarezerwowac ? Dosc, ze tanszych ofert nie ma. Przymusu dawania tanszej oferty tez nie ma, chce sobie np Mota zaoferowac 13, to oferuje, nawet jesli w Niemczech oferuje 10.Spytaj sie gdzies u siebie czemu do Polski ofert nie skladaja, albo skladaja drozsze. A moze decyduja wymogi dodatkowe, ktorych nie ma na zachodzie, czy wysoki koszt kredytu?
Czasem bywa, ze najtansza oferta nie wygrywa, bo sie ja odrzuca. Ale czy to z winy urzednikow ?
Co mnie zastanawia - ze przetargi wygrane u szczytu hossy w 2007/8, a realizowane w pozniejszym kryzysie, zamiast tansze to doprowadzily wykonawcow do bankructwa. Tak bardzo im te materialy kradli ?
Czy te autostrady gorsze ... hm, chyba nie. Na razie wydaja sie dobre. Gdzies tam byl watek, jak to wykonawca ... chyba A4 mial klopoty z nadzorem o zbyt slaby beton. Jak media donosily - beton byl slabszy niz w wymaganiach, ale i tak mocniejszy niz stosowany na zachodzie.
A i urzednicy sie bronia:
O Chinczykach to legendy krazyly, ale ja ich nie widzialem, to nie bede plotek powtarzal.
Jakos tak. A moment - wczesniej ich odbiorca kontrolowal, tzn produkty, teraz odbiorca chce sie od tego uwolnic, wiec maja sie sami kontrolowac. No i musza wiedziec jak :-)
J.
U¿ytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:11ezb0amile5q$.wk3wuxoicco$. snipped-for-privacy@40tude.net...
Z tego co ja wiem, to najbole¶niej bankrutowali rzeczywi¶ci podwykonawcy. Wykonywali prace, dostarczali materia³y, a na p³atno¶ci siê nie doczekali. A od wystawionych faktur musieli odprowadziæ VAT i dochodowy oraz na bie¿±co sp³acaæ kredyty, pensje i ZUS-y. G³ówni wykonawcy i po¶rednicy mieli bankructwo wpisane w biznesplan.
Dnia Tue, 25 Aug 2015 00:12:54 +0200, yabba napisał(a):
Prawo przewiduje mozliwosc placenia bezposrednio podwykonawcy, no ale przeciez nie wszystkim. I o ile ja pamietam, to taki DSS zaliczyl zostal w koncu generalnym wykonawca, a i tak zaliczyl wtope.
Ja tam nie wiem, ale sa jakies referencje wymagane, lista wykonanych zamowien, to chyba nie mozna tak w kazdej inwestycji bankrutowac.
J.
Dnia Thu, 20 Aug 2015 08:26:50 -0700 (PDT), Konrad Anikiel napisał(a):
Do Panasonicow mam uraz. Ale teraz juz troche lat minelo, moze juz nieuzasadniony.
J.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required