Latająca butla

W dniu 2017-04-12 o 09:51, J.F. pisze:
Na uczelni szukają niecodziennych rozwiązań, bo przy standardowych wyraźniej widać brak doświadczenia praktycznego. W przemyśle jest nacisk na szybkie wdrożenie, bez tolerowania zabawy.
Jeden pawilon można wykonać przy pomocy drona dla zabawy i reklamy. Do produkcji seryjnej raczej nie ma ta technika większego uzasadnienia.
formatting link

WM
Reply to
WM
Loading thread data ...
Pokazane startupy nie są urzadzeniami w których chodzi o ładny wygląd tylko o fizykę. Więc tam jest niezbedna wiedza *przed* zaprojektowaniem obudowy i gamy kolorów.
To że są inzynierowie od projektoweania klapek do baterii to wiemy. Ale w tych wszystkich podanych startupach chodzi o coś znacznie większe umiejęnosci niż obsługa programu do liczenia skurczu tworzywa.
zniszczenia
Startupy technologiczne zazwyczaj nie mają *jakichkolwiek* inzynierów, a jesli już mają do sie okazuje że kończących akademie sztuk pięknych i parzenia kawy. Są wyjątki, ale zwabieni łatwą kasą tumanistyczne kombinatorki i zwykli oszuści zalewają indiegogo masą chłamu.
Nie obserwuje w tej chwili dramatrycznego upadku politechnik w okolicy. Są i produkują. Można mieć kiepskie zdanie o jakości towaru który produkują. Ale produkuja inzynierów zdolnych zakładać startupy i wiedzieć że mają one sens. Korpo mają spory wpływ na politykę ale jeszcze nie aż tak duży.
Na szczęscie tak *jeszcze* nie jest.
Reply to
Sebastian Biały
Cały ten branch watku nie jest o ocenie jaką wystawia ekonomista tylko o ocenie jaką wystawia inzynier. To że obecnie wykrycie oszustwa jest ostatnią rzeczą jakiej obawiają sie ekonomiści jest normą. Poczekamy i jestem pewny za chwile będzie umocowane prawnie (szkalowanie firmy poprzez opisanie faktów o jej produktach).
Reply to
Sebastian Biały
To prawda, ale ani nie są to firmy które stają przed wyzwaniami typu Project Apollo, ani nie są one jedyną nadzieją świata na jakąś przyszłość. Jeśli dzisiaj wszystkie startupy na świecie zniknęłyby, to jutro i tak wstałby dzień. Mnogość startupów to naturalna konsekwencja organizacji w korporacjach, nic więcej.
Ja zajmuję się jednym takim startupem technologicznym, który korporacja kupiła parę lat temu i wysłała tam kilku doświadczonych inżynierów żeby doprowadzić to do poziomu innych swoich oddziałów. Muszę powiedzieć że główny problem to nauczenie tych ludzi myślenia nietechnicznego. Że oprócz "damy radę" trzeba jeszcze (a czasem głównie) myśleć o "sprawdźmy czy zarobimy na tym kasę", "odpuścimy bo inaczej spuchniemy", "za duże ryzyko", "za ciężko pracujemy" itd. W tym są najsłabsi.
Jest od dawna, tyle że jeszcze nie w Polsce, a w krajach gdzie za studiowanie się płaci. Jak uczelnia jest biznesem, to patrzy gdzie są pieniądze. W kapitalizmie produkt jest wartością drugorzędną. Najważniejszy jest zysk. To samo się dzieje np. z teatrami, które muszą wyżyć z biletów. Nie znam obecnie polskich politechnik z bliska, ale to co słyszę od znajomych i z forów, to idą w tym samym kierunku. Ale nie spieram się czy to proces nagły, szybki, czy powolny.
Reply to
Konrad Anikiel
Niektóre przed trudniejszymi. Niesiągalnymi inaczej niz magicznie.
Bo "produkują" głównie gadżety. Ma to o tyle pozytywne skutki że ludzie mogą wybrać co chcą.
Tu nie chodzi o to czy te oszukańcze starupy znikną. Tu chodzi o to że prawdziwe i ciekawe projekty giną w tych oszustwach i na koniec zostaną wrzucone do wspólnego worka. Projekty które mogły by byc inwestowane nie będą.
Indiegogo mogło by powołać jakiś zespół naukowców do weryfikacji i nadawać projektom jakiś ranking. Ale oni tez wolą kroić kasę.
Nie wydaje mi się, raczej faktu ogolnego dzialania internetu: znacznie łatwiej jest tam wypłynąc debilowi i oszustowi niż w prawdziwym świecie.
nietechnicznego.
Nie. Głowny problem to brak myślenia *TECHNICZNEGO* i krytycznego w społeczeństwie. Powtarzanie że inzynierowie nie znają się na biznesie to banały - wiemy to i co z tego? biznesmeni nie znają się na niczym innym i tez potrzebują doradców. I co z tego?
Nie. Najwięcej badań "bez sensu" pochodzi z USA. Badaja prosze ja Ciebie takie niezarabiające rzeczy jak teorie strun czy liczą liczbę wszechswiatów równoległych. Banda debili, chyba.
Całe szczęscie kapitalizmu jeszcze nigdzie nie ma, bardzo szybko okazało by sie że dostałbyś rowery z drutu i arbuzy z ziemniaków. O ironio, przykładem tego dzie wylądował by prawdziwy kapitalizm jest chyba produkcja chińska w postaci bilionów ton plastikowych smieci które *zarabiają* i są tanie i bezuzyteczne jednoczesnie czyli spełnienie marzeń kazdego kapitalisty.
Teatry się dotuje. Utrzymywanie kultury to zadanie państwa i wiele krajów wypelnia to zadanie. Komercja nie dotarła do teatrów, inaczej byly by tam same sztuki o tym jak Kowalski poslizgną się na bananie, a widownie wypełniali łyse pustaki z beemek, głośno rechotające w swoich pomiętych dresach. Mimo to wystawia się sztuki trudne, dla niepełnych widowni. Widać, znowu, debile.
Reply to
Sebastian Biały
Jakis czas temu pracowalem w teatrze. Zeby nie rozpierdalali w nim pieniedzy to by sie spokojnie utrzymal przy cenach biletow jakie wtedy byly. Komuna przez 50 lat rozpaprala artystow.
Reply to
4kogutek44
Najwyraźniej posługujemy się tym samym słowem na określenie innych pojęć. Dla Ciebie startup to banda amatorów z indiegogo, którzy wymyślili nikomu niepotrzebny gadget i albo im się uda znaleźć gokoś kto im to wyprodukuje, albo nie. Dla mnie startup to mała firma która wymyśliła nowy sposób produkowania czegoś co inni próbowali ale dotychczas nie dali radę. W warunkach powszechnego lenistwa i organizacji projektowej w korporacjach, ludzie w startupach są w stanie opracować to czego ludzie w korporacjach nie mogą/nie wolno im/nie potrafią. Kiedy mają produkt na poziomie zdatnym do zaprezentowania, idą do korporacji, proponują że sprzedadzą ten startup wraz z jego patentami za jakąś ładną sumkę, często sami zatrudniając się w nowym dziale tej korporacji, utworzonym z tego startupu. Ten mechanizm działa prawie zawsze, większość znanych mi korporacji nawet nie ukrywa że to jest główne źródło nowych produktów. Tak zwany "organic growth" jest słaby, bo korporacje zniechęcają ludzi do rozwoju już istniejących produktów. O wiele łatwiej jest kupić nowy i budować rozwój firmy na entuzjazmie startupowców (dopóty, dopóki ich korporacja nie zepsuje).
Przegrywy z indiegogo nie mają czego szukać w tym procesie.
Reply to
Konrad Anikiel
Dnia Thu, 13 Apr 2017 21:41:05 -0700 (PDT), Konrad Anikiel napisał(a):
A dlaczego "inni probowali" ? Nie moga czegos calkiem nowego ?
Eee - a nie zachecaja ? Jest produkt, jest rynek, jest dzial rozwojowy - telefonow jak widzisz Samsung wypuszcza kilka nowych modeli rocznie. Opel nowy samochod co roku, itp.
Co innego jakis calkiem nowy produkt, ktorego korporacja do tej pory nie robila. To skad ma sie wziac ?
Ale ... byly na swiecie np Bell Labs, Xerox Labs, IBM Research Centers .. J.
Reply to
J.F.
W dniu piątek, 14 kwietnia 2017 15:29:30 UTC+9 użytkownik J.F. napisał:
Nie ma sprawy, niech robią coś całkiem nowego.
Zniechęcają.
Jak się zrobiło tysiąc telefonów, to tysiąc pierwszy nie jest nowym produktem. Dla marketoidów może i jest, ale oni nie posługują się językiem ludzi myślących kategoriami ścisłymi.
No i gdzie są?
Reply to
Konrad Anikiel
Dnia Thu, 13 Apr 2017 23:40:01 -0700 (PDT), Konrad Anikiel napisał(a):
Ale pisales nie "nowy produkt", tylko "rozwoj juz istniejacych produktow". To rozwoj jest, bo kolejny model w czyms tam lepszy od poprzedniego.
Tylko czasem trzeba kupic jakiegos startupa, np Androida. Ale Nokia np probowala swojego.
IBM RC to chyba po staremu sa.
Inne moze i zanikly ... korporacje sie zniechecily i zostawily odkrycia venture capital ?
J.
Reply to
J.F.
W dniu 2017-04-14 o 08:40, Konrad Anikiel pisze:
Są w firmach komórki odpowiedzialne za tworzenie nowych produktów.
Pomysły powstają przez przypadek. Ktoś szukał mocnego kleju a wyszedł mu słaby i chcieli go za to zwolnić. Wtedy znalazł się ktoś kto dostrzegł w wadzie zaletę i wyprodukował karteczki samoprzylepne.
formatting link

WM
Reply to
WM
W dniu piątek, 14 kwietnia 2017 15:52:13 UTC+9 użytkownik J.F. napisał:
Widać ja już sam zmarketoidziałem :-)
Ale nie mieszajmy nowych produktów z nowymi wydaniami tego samego produktu. Miałem na myśli nowy produkt w sensie takim że nie robiliśmy tego wcześniej, nawet niczego podobnego. Nie ma na to uniwersalnej definicji, w każdej branży kryteria tej nowości są inne.
Symbiana kupili do spółki z Ericssonem i Motorolą od Psiona. Bardzo słusznie, okazał się sukcesem.
No bo IBM się przebranżowił, jego głównym produktem są innowacyjne technologie oferowane potem innym.
Korporacje są zorganizowane wokół projektów. Na stronie jest katalogowy produkt, przychodzi klient z zapytaniem, oferuje mu się coś z katalogu ewentualnie z jakimiś kosmetycznymi modyfikacjami, wyznacza się kierownika projektu i jazda. W tym nie ma miejsca na jakiś rozwój bez jasno określonego celu, harmonogramu, budżetu itd. Dobrze jak się uda wcisnąć rozwój nowych technik projektowania, ale zwykle i na to nie ma czasu. Owszem, są działy rozwoju, ale jak myślisz, w jaki sposób są zarządzane? Tu jest bardzo dobry tekst: tiny.pl/g5n9m
Reply to
Konrad Anikiel
W dniu piątek, 14 kwietnia 2017 15:55:02 UTC+9 użytkownik WM napisał:
Oczywiście że są. Sam od lat trzymam się tych komórek. Ale to nie działa.
W korporacjach nie ma miejsca na przypadek. Tam nie ma ludzi którzy potrafią pisać raporty i sprawozdania w oparciu o przypadkowe zdarzenia. A strategie? Panie, jak pokażesz zarządowi "roadmap" oparty na "może nam coś z tego wyjdzie, ale nie wiemy co ani kiedy", to od razu oddaj kartę do otwierania drzwi i telefon służbowy.
Reply to
Konrad Anikiel
Dnia Fri, 14 Apr 2017 00:12:02 -0700 (PDT), Konrad Anikiel napisał(a):
Kiedys dawalem linka do wywiadu z Nakamura, wynalazca niebieskich LED, a potem laserow. 12 lat pracowal w firmie, i ciagle mial ten problem, ze jego dzial mial koszty, a nie mial zyskow. To bardzo zle wyglada na zebraniach i w bilansach.
Na szczescie Nichia byla mala firma, i prezes mial zdanie decydujace.
Jak sie w koncu nowy produkt zaswiecil, to Nichia zarobila grube miliony, czy nawet miliardy. No ale jak juz masz dzial produkcji LED, ktory przynosi zyski, to latwiej w nim schowac paru ludzi, co beda pracowac nad nowymi technologiami. Nichia w owym czasie jeszcze nie miala.
A faktycznie ... no to Psion probowal swojego
Hm, mamy rok 2017 - okazal sie niewypalem :-) Mam nawet wrazenie, ze wielkim niewypalem, ale moze nie doceniam finansow Nokii.
Akurat te RC byly od dawna i chyba nadal sa, a innowacyjne technologie ... przeciez mozna kupic startupa :-)
Mam wrazenie, ze sie jakos ograniczasz do pewnych branz.
Jakos powstaly i samochody hybrydowe, i telewizory LCD, i smartfony i tablety, i dyski SSD, i telewizja cyfrowa, i szybki internet w domu, choc mozna polemizowac co tu jest nowe, a co rozwojem.
J.
Reply to
J.F.
W dniu 2017-04-14 o 09:16, Konrad Anikiel pisze:
To kto wziął na siebie ryzyko wyprodukowania pierwszych samoprzylepnych karteczek? One powstały jako przypadkowy pomysł w firmie.
WM
Reply to
WM
W dniu piątek, 14 kwietnia 2017 17:28:04 UTC+9 użytkownik WM napisał:
Wyprodukowanie pierwszych karteczek to nie jest żadne ryzyko, jak masz wiele fabryk wyrobów papierowych po całym świecie. Ryzyko to jest dopiero zrobienie z tego produktu: rozreklamowanie, przekonanie całego świata że potrzebuje właśnie tego, zamiast tablicy korkowej i pinezek. Nie wiem jak to zrobili, ale to już jest normalna dzialalność firmy, więc dobrze umieli to zrobić.
Reply to
Konrad Anikiel
W dniu piątek, 14 kwietnia 2017 16:52:58 UTC+9 użytkownik J.F. napisał:
Zawsze ma decydujące. Tyle że w małej firmie ręcznie steruje wszystkim, a w dużej- pociąga za sznurki, nie zawsze mając kontrolę do czego te sznurki są przywiązane. To wszystko stare zwyczaje, teraz to się wszystko zmienia, ale to bardzo powolny proces. Poczytaj o turquoise business.
Kwestia perspektywy z jakiej patrzysz. Życie jest niewypałem, bo kończy sie śmiercią :-)
Patrz na proporcje.
Oczywiście że tak.
Ale ja nie twirdzę że tak jest absolutnie zawsze i wszędzie. To co opisuję to pewien trend. Zawsze znajdziesz wyjątki. One układają się w trend przeciwny. A obserwowana rzeczywistość to dopiero skutek scierania się tych trendów.
Reply to
Konrad Anikiel
Użytkownik "WM" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:58f08813$0$15188$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl... W dniu 2017-04-14 o 09:16, Konrad Anikiel pisze:
Ale zle sie pytasz. Kto wzial na siebie ryzyko szukania mocnego kleju. I czy przypadkiem nie stracil karty i telefonu.
A jak juz przypadkiem wyszedl slaby klej, to mozna sie bylo zastanowic co z nim zrobic, to ryzyko zupelnie innego rodzaju. Za to zgodne z tym co Konrad mowi - jest strategia, wyprodukowanie partii probnej, badania rynkowe, postawienie fabryki, kampania reklamowa - bo produkt juz mamy.
No i czasy byly inne - internetu nie bylo, startupow bylo mniej, badan wiecej.
Kolega w USA pracuje w jakiejs instytucji badawczej. Mowi, ze jak tylu ludzi w jednym miejscu pracuje, to zawsze ktos cos tam wynajdzie. I firma sie kreci. A mieli tych badaczy cos z 10 pieter.
J.
Reply to
J.F.
W dniu piątek, 14 kwietnia 2017 18:21:01 UTC+9 użytkownik J.F. napisał:
Jak rozumiem miał to być kolejny klej w gamie różnych klejów od dawna oferowanych przez firmę. I zamiast produktu pod tytułem klej XYZ, wyszedł produkt który trzeba było dopiero wypromować. A w projekcie kleju XYZ nie ma na to budżetu. I co teraz?
Reply to
Konrad Anikiel
Użytkownik "Konrad Anikiel" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@googlegroups.com... W dniu piątek, 14 kwietnia 2017 18:21:01 UTC+9 użytkownik J.F. napisał:
No przeciez czytasz - odpowiedzialny za klej XYZ chemik wylatuje z pracy. Jego szef byc moze tez wylatuje, skoro nie potrafi dopilnowac.
Na szczescie chemik przedstawia inny pomysl, przekonuje zarzad, powstaje nowy projekt na klej/produkt ABC, dostaje swoj wlasny budzet, rozwija sie, przynosi zyski. Wiec pytanie raczej co dalej z projektem XYZ. Byc moze zyski z projektu ABC pozwalaja na przedluzenie badan w projekcie XYZ.
J.
Reply to
J.F.

Site Timeline

PolyTech Forum website is not affiliated with any of the manufacturers or service providers discussed here. All logos and trade names are the property of their respective owners.