Tama/zapora w Stroniu Śląskim "pękła"
O tyle dobrze, że teraz się chyba w miarę prosto odbuduje, tzn, usypie nowy wał.
J.
Tama/zapora w Stroniu Śląskim "pękła"
O tyle dobrze, że teraz się chyba w miarę prosto odbuduje, tzn, usypie nowy wał.
J.
Ktoś mi kiedyś wyjaśniał: ciśnienie wciska wodę w wał, wał staje się bardziej płynny, pojawia się niewielki przeciek, to powoduje dodatnie sprzężenie zwrotne i po chwili z małego przecieku robi się dziura, aż do upłynnienia wszystkiego na około. Jedyna opcja to na etapie małego przecieku doszczelnić, aby woda w wale nie poruszała się, wymywając materiał.
Prawda to?
Może lepiej wylać ścianę betonu i ją obsypać ziemią? Częsciowo utrudniło by to tworzenie się przecieku na większą skalę.
Nie lepsze rozwiązanie to rdzeń bentonitowy , nie mniej na Słubiach poszły grodzice ~ 14-16 m jak dobrze pamiętam.
Jakos tak. Wersja populistyczna - ziemia+woda=błoto. A błoto nie ma wytrzymałości.
Ale to kosztuje. Poza tym ta sciana musi być chyba podobna do tej kamiennej zapory
-żeby jej cisnienie przesiąkniętej wody nie przewróciło.
no i ile tej sciany? Tak na oko, to tam jest kilkadziesiąt metrów tej kamiennej zapory, wypłukało parę metrów ziemi, a cały wał ma pewnie kilometry. Wylejesz te parę metrów, to nastepnym razem przerwie parę metrów dalej. A kilometry kosztują :)
Za to z tego co piszesz/my, wychodziłoby, ze warto by uszczelnić wewnętrzną stronę wału. Nie wiem - folia, grubszy plastik, cement, betonowe płyty ...
J.
Ciekawa sprawa, w kontekście takim, że u nas żyją krety. W kontekście powyższego powinno być, jeden tunel kreta, jeden wyłom w wale przy wysokiej wodzie.
PD
Przyczyn pojawienia się "inicjującej szczeliny" może być wiele, od kretów przez zwykłe pękanie osiadającej ziemi. Dlatego jestem ciekaw jak to się robi poprawnie - sypiemy pierwszy lepszy piach i liczymy na cud, czy jednak są jakieś opcje uszczelniania, kretoodporne, ale "drogie" i nie stosuje się w tym biednym kraju?
Żwirek dla kota ;)? Mamy gdzieś takie rozwiazanie?
PD
Male to zdjęcie, niewiele widać.
Ale ale - gdzie te straty? Naprawa kawałka wału ziemnego nie kosztuje chyba miliardów? W innych obiektach?
Ale ale ... straty w Stroniu Śląskim na skutek przerwania tamy, to muszą WP pokryć czy to siła wyższa, niech Bóg płaci?
P.S. Ta zapora prawie 120 lat stała. Przetrwala 1997.
W sumie ... to w zasadzie nadal stoi :-)
J.
Ale ujęcie jest dobre.
Dlatego napisałem - walić artykuł. Raz że to gazeta.pl czyli słabo można wierzyć w to co piszą. Dwa - piszą w tytule że wody polskie podały, a w treści że mówił Dariusz z ministerstwa ;)
Na końcu i tak podatnik zapłaci. Bóg to ma tu tyle tylko, że zesłał możliwość wydania kasy na cel sensowny, samo wydanie kasy pewnie będzie po staropolsku.
Tak sobie czytam o tej tamie i w 2014 została na niej otwarta ścieżka pieszo rowerowa. Przypadek? ;)
PD
W dniu 18.09.2024 o 11:08, heby pisze:
Osobiście widziałem, jak Straż walczyła z przeciekami wynikającymi z kretowisk. Woda przeciskała się pod wałem przez kretowisko i się taka mała fontanna robiła. Strażak leciał i układał worek z piaskiem. Jakby tego nie załatał, to woda by wymyła coraz większy kanał i przerwała wał.
Podejrzewam, że gdyby to było dobre rozwiązanie, to tak by robiono. Widziałem kilka budowanych takich zapór i wał od strony wysokiej wody jest betonowany, by uszczelnić go.
W dniu 18.09.2024 o 21:39, Robert Tomasik pisze:
Gdyby to tylko było dobre rozwiązanie ... :P
Ale poważniejąc podejdźmy "po inżyniersku" ;) Umiemy sobie wyobrazić konstrukcję, w której nasiąknięta ziemia działa na naszą korzyść? Bo czasem wiatrak trzeba przytulić zamiast z nim walczyć.
PD
Chyba nie bardzo, jeno krety sie potopią. No, mozna dać rury z chłodziwem i niech zamrozi :)
Nb. widziałem jakiś filmik na YT chyba, gdzie ładnie zademonstrowało, że nawet zupełnie nieprzepuszczalna bariera wbita na określona (spora) głębokośc w piasek, więc pewnie i glebe, nie stanowi de facto przeszkody, aby ładnie przesiąkało pod tą barierą.
Wydaje się, że w miarę skutecznym rozwiązaniem powinno być uszczelnienie i wału i dna na 50-100m od brzegu. Może nie były by to nawet takie koszty. Te całe folie geo-costam chyba aż tyle nie kosztują?
Tylko, czy to sobie nie zacznie siąkać pod tą folią przypowierzchniowo? Może ciśnienie wody by to jednak ograniczało.
Koncepcja nie jest zła, elektrownia wodna mogła by dostarczać energie do mrożenia. Woda którą wał nasiąknął raczej w nim zostaje, wymiana wody pomiędzy wałem a zbiornikiem nie powinna być wielka, więc mrozisz wał a nie jezioro.
To mogło by zadziałać, gdyby tą folię rozkładać przed samym zalaniem. Jak woda opadnie, to folia na wierzchu długo nie przetrwa, a na pewno nie od 97 do dziś ;). Choćby przez - azor przynieś patyk.
Tym chyba bym się nie przejmował. Niech sobie trochę siąka, chodzi o skalę i o to, że to ma działać parę dni.
PD
Ale to niemiecka zapora :-)
Ale dalej są i inne metody - płyty betonowe, asfalt, itp.
J.
Zbrylający się żwirek dla kota.
A on się potem rozbryla?
Nie wiem ile kosztuje taki żwirek, ale sprawdzone materiąły zbrylające się, to cement :-)
J.
Muszę przeliczyć tą koncepcję. Może bardziej będzie mi się opłacać sypać cement zamiast żwirek do kuwety ;)
Weźmy taką rzekę. Jest rzeka to i dno musi mieć. Jak piaszczyste dno, to bez problemu się łazi i jakoś szczególnie człowiek się nie zapada, a na chłopski rozum przez analogię do nasiąkniętego wału, to to piaszczyste dno jak bagno powinno wciągać.
PD
Przez rzekę dawno nie chodziłem, ale na plaży trochę się człowiek zapada. Jak duzo wody, to głebiej, aczkolwiek ciągle niewiele.
J.
W dniu 18.09.2024 o 23:36, PD pisze:
Jak tam jest z tamami, to nie wiem, ale u mnie po powodzi w 97 wał od strony Ordy obłożono jakąś włókniną a na to poszła wysuszona glina w postaci bloków. Po nasiąknięciu wodą glina pęcznieje i uszczelnia wał. Może z tamą jest podobnie, tylko kwestia wielkości/grubości warstwy gliny?
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required