Czołem,
kolejny raz wracam do tematu domowego gazowego kotła CO, Chaffotoeaux&Maury, model Elexia Comfort. Kocioł ma już 23 lata za sobą, ale ciągle w eksploatacji, ciągle daje się normalnie serwisować. Części zamienne są jeszcze dostępne, zwykle na zamówienie, albo zamienniki, albo używki, ale są. W zasadzie wszystkie usterki daje się usunąć własnymi rękami na podstawie dostępnej dokumentacji. Poza tym mam jeszcze drugi taki sam kocioł na skanibalizowanie. Tym niemniej pojawia się pytanie o wymianę kotła na nowszy model, i tu mam wątpliwości, stąd mój post.
1) Jeżeli nowy kocioł, to najpowszechniej spotyka się modele kondensacyjne. Tymczasem aktualnie mam kocioł z zamkniętą komorą spalania, który generuje na wyjściu CO 85 stopni, co jest o tyle ważne, że instalacja CO jest zaprojektowana jako jednorurowa i pracuje na granicy możliwości. 85 stopni dla kotła kondensacyjnego jest w zasięgu, ale wówczas pracuje on z obniżoną sprawnością. Pewnie dałoby się przewymiarować grzejniki celem zejścia z temperaturą zasilania, ale to dodatkowe koszty. Naturalnie, jeżeli to bzdury, niech ktoś to poprawi.
2) Widzę, że na rynku da się jeszcze upolować nowy kocioł z zamkniętą komorą spalania. Byłoby to dla mnie chyba wygodniejsze w implementacji, a i stary komin, wykonany jako dwuścienny 100/60 mm pozostałby bez zmian. Obawiam się także że ten komin może nie polubić się z kotłem kondensacyjnym. Jeżeli ktoś ma jakieś sugestie co do producenta/modelu, chętnie posłucham. No i jak się na taki kocioł zapatruje UE :( ???
3) Jeżeli *nowy* kocioł, bez względu na to jaki, to pojawia się pytanie o płukanie instalacji CO. Tu jak zwykle są 2 szkoły, czyli płukać/nie płukać. Instalacja cu, grzejniki stalowe, w wodzie kotłowej jest sporo czarnego osadu. Aktualnie w instalacji mam filtr magnetyczny który coś tam wyłapuje, ale przed implementacją nowego kotła wolałbym jednak instalację wypłukać.
Pomysły, sugestie ? Ogólnie nie za bardzo zależy mi na oszczędnościach na gazie, wolałbym też nie za dużo inwestować, ale nie chcę by mi serwisanci wybrzydzali, a UE ścigała za gwałt na ekologii. Poza tym jakoś nie wierzę by współczesny kocioł wytrzymał 23 lata eksploatacji.