Kocioł CO po raz kolejny (2025 Update)

Sep 22, 2024 Last reply: 1 rok temu 62 Replies

Pan PeJot napisał:

Nie chce im się naprawiać zepsucia, czy obejrzeć, powiedzieć że wszystko ok i wystawić rachunek? Bo ja zapisy o corocznych przeglądach widziałem w instrukcjach obsługi, ale w kontekscię gwarancji. Że instalować ma autoryzowany serwis, a potem co roku robić przegląd. Nie za darmo oczywiście. I ja to rozumiem.

To też jest naturalne, że jak czegoś nie mozna naprawić, to pojawia się powód, by wymienić cały sprzęt na nowy.

W dniu 27.09.2024 o 10:05, Jarosław Sokołowski pisze:

Najwyraźniej tak. Do tego jest sporo zwykłych naciągaczy, co to wymieniają co droższe podzespoły kotła bez potrzeby.

BTW: zrobiłem dokładniejsze rozeznanie na rynku i wygląda na to, że:

1) UE chce zakazać montażu kotłów gazowych w nowych obiektach od 2030, więc rynek kotłów gazowych ma się dobrze; 2) oferta kotłów z zamkniętą komorą praktycznie nie istnieje, co najwyżej można szukać kotła z otwartą komorą z opcją zasilania powietrzem przewodem koncentrycznym, co wskazuje na wymuszoną konieczność montażu kotła kondensacyjnego.

Więc dalej wiem, że nic nie wiem :>

Pan PeJot napisał:

Czy w ogóle zasadne jest wyróżnianie kotłów kondensacyjnych spośród innych kotłów z zamkniętą komorą? Jak dla mnie, jest to tylko znak, że kocioł *radzi sobie* z odbiorem ciepła przy niskiej temperaturze wody. Kotły dostępne za komuny, spawane i wywijane z blachy przez różnych panów Zenków w garażach, też by[wa]ły kondesacyjne. Znaczy, że przy małym płomieniu z kotła kapała woda. Ode czego on rdzewiał i szybko szlag go trafiał. Czyli nie radził sobie. Poza tym wykazywał w tym trybie pracy wszystkie zalety kotła kondensacyjnego -- bo to zależy od praw fizyki, nie od marketingu.

W dniu 24.09.2024 o 16:12, PeJot pisze:

A tak teoretyzując: jeżeli są 2 stringi o różnej długości ( j.w. ), z różnie ustawionymi bypasami, czy nie wskazane byłoby wyrównanie przepływów ? Do tego przydałyby się jakieś rotametry i zawory dławiące, ktoś coś poleci, czy jednak przy tak prostej instalacji szkoda inwestować w takie gadżety ?

Pan PeJot napisał:

No właśnie nie. Myślą przewodnią instalacji jednorurowej jest to, że przepływ ma być na tyle szybki, żeby woda w grzejnikach nie zdążyła wystygnąć, nim trafi do recyklingu w kotle. Ten system jest bardzo odporny na "błędy projektowe" (wiem, padła sugestia przeciwna). Nie ma po co wyrównywać przepływów w stringach, bo jeśli spadek w jednym jest o trzy stopnie, a w drugim o dwa -- to i tak nie ma znaczenia. Do policzenia (oszacowania) jest tylko proporcja mocy (powierzchni) grzejników, by odpowiadała ona proporcji zapotrzebowania na ciepło pomieszczeń. Jaka będzie przeciętna temperatura grzejników, tego można na początku nawet nie wiedzieć. Im niższa, tym oczywiście lepiej.

Jest w ogóle zależność prędkości wymuszonego obiegu do sprawności oddawania ciepła? Czy to ma w ogóle jakieś znaczenie? Weźmy taki eksperyment myślowy: wolny przepływ (np. pompa obiegowa na 1 biegu): woda zdąża rozgrzać się w piecu i gorąca powoli dociera do grzejnika. A teraz szybki przepływ: woda na.poczatku nie zdąża się nagrzać, letnia płynie szybko do grzejnika, grzejnik dlugo letni, w końcu powoli (jeśli moc pieca pozwoli) woda podnosi swoją temperaturę.

Czy w obu przykładach, oprócz tego że w pierwszym mamy prawdopodobniej szybciej ciepły grzejnik (czy na pewno licząc od startu grzania pieca?) jest jakaś różnica per saldo w uzyskaniu efektu "ciepło w domu?". Po co są biegi w pompach właściwie?

Pan Marek napisał:

Proces przekazywania ciepła (w fizycznym rozumieniu) jest bezstratny. Zatem sprawność (rozumiana technicznie) nie zależy od niczego i jest stuprocentowa.

Ma, czasem spore.

Nie do końca dobrze dobrany ten eksperyment. Dlaczego grzejnik ma być "długo letni"? Letni będzie tak długo, jak to wynika z pojemności cieplnej układu i mocy dostarczanej przez źródło ciepła (kocioł). Czyli krótko. Ja wyniki eksperymentu myślowego mogę potwierdzić z górą trzydziestoletnim eksperymentem praktycznym. Ten praktyczny eksperyment idzie nawet dalej niż myślowy -- dotyczy nie *grzejnika*, lecz *grzejników*. Wszystkich w układzie.

Jest. Z reguły niewielka, ale jest. Przy powolnym przepływie liczy się też czas dotarcia fali rozgrzanej wody do odległych kaloryferów.

Ale my tu rozpatrujemy coś innego niż typowa instalcja. Chodzi o układ z *szeregowo* połączonymi grzejnikami. Tu zbyt wolny przepływ sprawia, że kaloryfery na końcu łańcucha są "okradane" z ciepła przez te wcześniejsze, ich temperatury są różne, każdy trzeba liczyć osobno, a w praktyce układ jest nieregulowalny (mamy potwierdzenie z doświadczeń ostatnich kilkunastu lat).

Dla oszczędności energii elektrycznej. W typowej instalacji CO (równoległej) przy każdym grzejniku jest zwężka regulująca przepływ. Od pewnej wartości różnicy ciśnień przepływ przez zwężkę już nie rośnie liniowo wraz ze wzrostam ciśnienia. Te zwężki stabilizują układ. Wydajność (bieg) pompy ustawia się tak, by wystarczyła do stabilizacji, ale żeby nie tracić bez sensu wkładanej mocy.

W dniu 02.10.2024 o 12:08, Jarosław Sokołowski pisze:

OK, a jak dobiera się bieg w celu uzyskania w/w ? Wypadałoby mieć jakieś narzędzia pomiarowe i trochę poeksperymentować, a to wymaga czasu, tymczasem następny inwestor już czeka :)

>

Pan PeJot napisał:

Ręka. Jak się złapie za rurę wychodzącą z ostatniego grzejnika, a ta jest znacząco chłodniejsza od reszty, znaczy się bieg za niski. Zresztą te biegi są tylko trzy, jeśli ktoś ma odrobinę wprawy i wie o co chodzi, to pewnie jeszcze przed pierwszym uruchomieniem przewidzi, który będzie akuratni. Można nie dobierać, zostawić na najwyższym, źle nie będzie.

W dniu 02.10.2024 o 18:03, Jarosław Sokołowski pisze:

E, myślałem o czymś bardziej zaawansowanym, ale to skrzywienie zawodowe pomiarowca :) W każdym razie przy CO trzeba dosyć długo czekać na rezultaty po jakichś zmianach.

Dokładnie tak. Różnice w mocy pobieranej przez pompę na różnych biegach, te podane w dokumentacji są niewielkie. Co najwyżej można by sprawdzić rzeczywiste moce pobierane przez pompę na różnych biegach i stąd wyciągać jakieś wnioski.

W dniu 03.10.2024 o 13:47, J.F pisze:

Kolejny temat poboczny do tematu głównego. Kocioł jest zainstalowany w kuchni i niechcący ją dogrzewa. A dogrzewa ją na tyle skutecznie, że grzejnik w kuchni jest praktycznie odłączony przez termostat, mimo to temperatura w kuchni niepotrzebnie skacze do 25 stopni, nawet przy braku aktywności w kuchni. Nie dałoby się coś z tym zrobić ? Kocioł jest zabudowany, czy izolacja termiczna tej zabudowy, plus ewentualne uszczelnienie coś zmieni ? Producentowi kotła nie śniły się chyba takie cuda.

Pan PeJot napisał:

Z tego co wiem, kocioł przez większą część sezonu grzeje wodę do masakrycznie wysokiej temperatury, 85°C, czy cóś. A ta wraca mocno ochłaodzona (jakoś o 20 stopni). Gdyby cyrkulacja była szybka, temperatura znacznie by spadła (za to sprawność wzrosła). Kolejny powód, by to zreformować.

U mnie zauważalnie grzeje metalowe rursko odprowadzjące spaliny, sam kocioł nie.

Jak będzie grzał do 85C, a cyrkulacja będzie szybka, to wróci mniej ochłodzona.

No chyba, ze liczyć na to 65C powrotne jest dobre (*), a dzięki szybkiej cyrkulacji piec będzie grzał tylko do 75C.

Zaizolować?

J.

Pan J.F napisał:

Żeby podgrzewać atmosferę zamiast przedpokoju?! Nie, ono oddaje użyteczne ciepło. Potem częściowo ochłodzone spaliny trafiają do idącego przez cały dom murowanego komina -- i to też się nie marnuje.

W dniu 03.10.2024 o 18:53, Jarosław Sokołowski pisze:

U mnie jest komin koncentryczny, środkiem lecą spaliny, na zewnątrz powietrze. Sam komin raczej nie grzeje, grzeje niechcący kocioł i przepływające przez jego obudowę powietrze. Pytanie, czy zaizolowanie termiczne komory wymiennika od zewnątrz *ograniczy przegrzewanie pomieszczenia przez kocioł* ? Niby w komorze spalania jest jakaś izolacja, może wypadałoby ją wymienić na współczesną, może na bogatszą ? Samo zaizolowanie komory wymiennika wydaje się proste do zrobienia, tam nie ma jakichś kosmicznych temperatur. Niestety, wydaje mi się, że w tym przypadku co najwyżej spaliny będą miały wyższą temperaturę. Jeśli już przyjmuję wariant, że zostaję przy starym 23 letnim kotle CO mógłbym to i owo stuningować, może przy okazji wyciszyć, etc.

Pan PeJot napisał:

Wiem, że tak to wykombinowano. W założeniu dąży się do wyższej sprawności, ale przy okazji odbiera wszystkie możliwości korzystania z ciepła odpadowego.

Aż podreptałem do mojego kotła. Tu się nie da ustawić temperatury 85°C.

80 na wyświtlacu to jest maks. Kiedyś tyle ustawiłem w celu wygrzania i odgazowania po napełnieniu wodą. Ale zazwyczaj jestem daleko od tej wartości. Teraz dla próby dałem mu maksa. Gorąc bił zeń jak z piekła. Przypomnę, że dom mam niewielki, jednak większy od tego mieszkania. Wolnostojący. To musi się dać lepiej rozwiązać.

Ja po wymianie kotła na nowy odnotowałem znaczący spadek rachunków. Ale nie dlatego, że nowy ma jakąś wyższą sprawność i jest lepiej stuningowany. Ma elektroniczny regulator z cyfrowo zadawaną temperaturą wody, a stary miał oldskulowe pokrętło bimetalicznego termostatu, z którym dogadać się trudno. Więc nigdy nie grzał optymalnie. Teraz wiem (intuicyjne mimowolne obliczenia w backgrondzie mózgu) ile mam nastawić przy jakiej pogodzie. To znaczy do wczoraj wiedziałem, bo dzisiaj mam chatę dodatkowo obłożoną styropianem i będę się uczył tego na nowo. Albo napisze apkę na androida, która mi to podpowie.

W dniu 03.10.2024 o 21:07, Jarosław Sokołowski pisze:

Sezon grzewczy się zaczął, więc to i owo mogę poobserwować. Więc tak: sama obudowa komory grzewczej ma poniżej 50 stopni, ale że to kawał powierzchni, to generuje trochę ciepła odpadowego, które idzie na kuchnię i podnosi mi niepotrzebnie temperaturę. Mam po 5 cm miejsca z każdej strony kotła, więc można by wsadzić trochę izolacji celem ograniczenia tego ciepła odpadowego, ale i trochę zależałoby mi na wyciszeniu kotła. Chociaż to ostatnie, to nie liczę na jakieś mega efekty, widmo dźwięku zaczyna się od 100 Hz ( pompa ), a tego wyciszyć się prosto nie da. Tylko czy takie ocieplenie mi coś da, tzn. czy ciepło spalania pójdzie w rury, czy w komin, a może niechcący zepsuję kocioł. Jakieś sugestie ? Ten kocioł był zaprojektowany jakieś 25 lat temu, projektant niekoniecznie chciał/mógł tak zrobić.

Pan PeJot napisał:

Ja bym nie szedł tą drogą. Skoro teraz blacha komory ma 50 stopni, to ile będzie miała po ogaceniu materiałem izolacyjnym? Dokładnie trudno przewiedzieć, ale sporo więcej. Takie przegrzanie może konstrkcji komory nie wyjść na zdrowie. Jak kiedyś zajrzałem do wnętrza komory, to tam już była izolacja z jakiegoś materiału w rodzaju wełny mineralnej czy szklanej. Projektant słusznie postąpił umiszczając ją pod blachą, która z zewnątrz może łatwo się chłodzić i utrzymywać przyzwoitą temperaturę.

A jak to wpłynie na bilans? Zacznijmy od oszacowania, ile to jest to "trochę ciepła odpadowego, które idzie na kuchnię". Przyjmuje się moc grzewczą jednego żeberka kaloryfera na jakieś 120W. Zakładamy podobną temperaturę. Ile żeberek przelicznikowych ma ta komora? Dwa? Trzy? Może cztery. To ciepło gdzieś się podzieje, pewnie jednak bardziej pójdzie w komin. Wymiennik przecież już pracuje na granicy swych możliwości projektowych (albo powyżej), zdolność do odbierania energii przez wodę jest ograniczona.

Jarek

W dniu 06.10.2024 o 12:31, Jarosław Sokołowski pisze:

Nie zależy mi specjalnie na żyłowaniu sprawności kotła, ale na tym by to ciepło odpadowe nie *przegrzewało* kuchni, gdzie jest kocioł. Nie jestem w stanie rozprowadzić tego ciepła po mieszkaniu. Patrząc na konstrukcję kotła, ewentualnie odzyskane ciepło pójdzie w podniesienie temperatury powietrza zasilającego palnik, zaś jak palnik nie pracuje to w komin. Obniżenie hałasu to bonus. Obym tylko przy okazji nie zarżnął kotła.

Pan PeJot napisał:

To może otworzyć okno? Dodatkowy bonus: więcej świażego powietrza.

Trzeba na wszystko patrzeć optymistycznie. Głównym tematem wątku jest: wymieniać kocioł, czy nie. To działanie może przyśpieszyć decyzję i uczynić ją jednoznaczną.

Jarek

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required