Pytanie początkujący?

Witam wszystkich.
Dostałem dziś na 30 urodziny model H.M.S Victory - plastik z firmy Revell
Dostałem i zamierzam się z nim zmierzyć - tyle że nie wiem jak sie do
tego zabrać.
Mam więc kilka pytań:
1)Jakich narzędzi potrzebuję?
2)Malujecie elementy przed czy po sklejeniu?
3) ile zajmuje sklejenie takiego modelu?
Reply to
my_user
Loading thread data ...
Nie miałem serca odsyłać na archiwum grupy... zatem odpowiadam
Ostry i szpiczasty nożyk (może być mały do tapet, albo też skalpel z ostrzem nr 10A albo 11 na rączce nr 3), kleszczyki/nożyczki do odcinania części z ramek, pincety (anatomiczna albo zegarmistrzowskie), pilnik iglak przynajmniej płaski, drobny papier ścierny (np. 400 - 600), zestaw odpowiednich odcieni farb, pędzle minimum 2 kalibrów, klej - może być Revell Contacta w tubce i w pojemniku z igłą do nakładania w trudno dostępne miejsca, szpachlówka...
Drobne przed, większe całości po. Nie ma ścisłej reguły.
Tu TEŻ nie ma reguły. Zwykły okręt (duży niszczyciel - krążownik - pancernik) w standardowej skali, robiony po amatorsku, zajmie około tygodnia; w przypadku żaglowca niestety dojdzie olinowanie, a to potrafi napsuć krwi...
Pozdr Adam snipped-for-privacy@onet.pl
formatting link
Reply to
Adam Sliwinski
Dnia 2005-03-13 20:09, Użytkownik my_user napisał:
Ostry nóż (może być skalpel), pensetę, nożyczki, kilka pilników (drobniejszych i grubszych), kilka pędzli (mniejszych i większych) - aerograf na początek nie jest konieczny. Pewnie o czymś zapomniałem...
Różnie. Drobne elementy do których dostęp po sklejeniu jest trudny lepiej malować przed. Za to elementy które można spokojnie pomalować po sklejeniu warto tak właśnie robić - żeby uniknąć różnic w odcieniu elementów malowanych nierównocześnie. Chociaż w przypadku żaglowca drewnianego będzie to miało zdecydowanie mniejsze zdarzenie - widział kto dwie deski idealnie tego samego koloru?
Niestety akurat tego modelu nie znam. Odpowiedź zależy od kilku czynników: 1) jak jest z artylerią - są działa czy też w kadłubie są tylko zamknięte ambrazury? 2) olinowanie - wanty są plastikowe czy trzeba będzie robić "drabinki" z nici? Na ile dokładnie chcesz odwzorować olinowanie? Takim najprostszym wyznacznikiem może być ilość elementów - ile ich ma twój "Victory"? (powinno być w instrukcji napisane).
Plastikowego "Tawariszcza" radzieckiej produkcji oceniam na jakieś 100 godzin w miarę intensywnej roboty - bez uwzględnienia przerw technologicznych na schnięcie farby itp. (około 200 części, olinowanie w całości robione z nici).
BTW żaglowiec to na pierwszy plastikowy model upierdliwy temat... Siedzisz w tematyce okrętów wojennych z tego okresu? Ja trochę, parę plastikowych żaglowców skleiłem, w razie potrzeby pisz tutaj lub na priva, postaram się pomóc. Albo pytaj na forum PWM w dziale szkutniczym.
Reply to
Michal Grodecki
Dnia 2005-03-13 20:22, Użytkownik Adam Sliwinski napisał:
Może być kilka pilników kosmetycznych jednorazowych (papier ścierny naklejony na sztywny karton) o różnym uziarnieniu. Klocek drewniany na podkładkę do cięcia. Polecam dwa klocki, w obydwa wbite sterczące gwoździki - mój patent na malowanie drzewc (kładę drzewce na gwoździkach i mam dostęp jednocześnie do prawie całego przy malowaniu).
Jeżeli zdecydujesz się na farby inne niż akrylowe to jeszcze rozcieńczalnik do nich. Kroplomierz do dozowania rozcieńczalnika (lub wody destylowanej do akryli) bardzo wskazany.
Przydał by się jeszcze jakiś klej nieco wolniej schnący - przy sklejaniu kadłuba są sytuacje w których trzeba posmarować sporą powierzchnię a Revell potrafi wtedy wyschnąć zanim się zdąży. Wolniej schnie Humbrol w tubce ale bardziej się ciągnie i czasami ślady zostają.
A i owszem, zwłaszcza wanty. Polecam uwadze bieżącą kontrolę geometrii masztów i pozostałych drzewc przy zakładaniu olinowania - można łatwo coś skrzywić przy napinaniu lin, zwłaszcza jeżeli maszty tylko przechodzą przez pokład bez osadzenia pięty w okolicach stępki.
Reply to
Michal Grodecki
Fakt. Można by tu polecić kleje w słoiczkach z pędzelkiem; z drugiej strony, czasem się przydaje rzadki klej czy wręcz czysty rozpuszczalnik, do "spawania" szwów np. kadłuba, chociaż to bardziej w modelach samolotów.
Pozdr Adam snipped-for-privacy@onet.pl
formatting link

Reply to
Adam Sliwinski
Dnia 2005-03-13 20:59, Użytkownik Adam Sliwinski napisał:
Jeszcze w sprawie sklejania sporych elementów - przydają się ściski stolarskie lub większa ilość klamerek do wieszania prania. Inaczej czasami nie da się skleić połówek większego kadłuba.
Reply to
Michal Grodecki
Nic nie mów, przerabiałem to przy korwecie klasy Flower w 1:72 - uratował mnie czysty ksylen, mocna taśma i mocne klamerki... ;-) (po czym kadłub odstawiłem na bok i czekam, aż mi awersja do ciągu dalszego przejdzie...) pozdr Adam snipped-for-privacy@onet.pl
formatting link
Reply to
Adam Sliwinski
Dnia 2005-03-13 21:09, Użytkownik Adam Sliwinski napisał:
He he! "Porquoi Pas?" jakiejś radzieckiej firmy - po sklejeniu kadłuba i włożeniu pokładu szpara przy burcie 1 cm... Musiałem ścisnąć stępkę w imadle żeby się nie rozkleiła i cały kadłub owinąć mocno napiętą gumą żeby dociągnąć burtę do pokładu a i tak parę szpar około 1 mm trzeba było szpachlować.
Reply to
Michal Grodecki
Miałem to kiedyś. Novoexport, ale bodajże na licencji Hellera, skala 1:100. Kleiło sie faktycznie ciężko i całość zarzuciłem przed ukończeniem masztów; gdzieś jeszcze u mnie pokutują ramki z żurawikami, knagami itp. oraz wypraski żagli... pozdr Adam snipped-for-privacy@onet.pl
formatting link
Reply to
Adam Sliwinski
Dnia 2005-03-13 21:22, Użytkownik Adam Sliwinski napisał:
Historia! I ten "oczojebny" różowy plastik niektórych elementów... Ale zmęczyłem go, stoi na półce nad wyrem i stare czasy przypomina. Z daleka nawet nieźle wygląda, z bliska gorzej...
Reply to
Michal Grodecki
Kolorki były faktycznie, oczo-tego... :D To im chyba zostało do dzisiaj (mam np. figurki rosyjskich pancerniaków ze Zwiezdy w kolorze, powiedzmy, cielistym), ale i tak lepiej, niż np. wyraźnie zielonkawa osłona kabiny NOVO-wskiego dH-100 Vampire... A z drugiej strony, niektóre zestawienia kolorystyczne Matchboxów też bywały interesujące ;-) Chociaż... znajomy modelarz z Petersburga robi modele czołgów m. in. od zera, z plastyku dowolnego pochodzenia, w 1:72; często do tego wykorzystywał różnokolorowe linijki. W ten sposób widywałem u niego czołgi z kawałków zielonych, pomarańczowych i różowych jednocześnie; należy mu oddać, że po pomalowaniu nie różniły się niczym istotnym od fabrycznych i na międzynarodowych konkursach zajmowały medalowe miejsca :-) pozdr Adam snipped-for-privacy@onet.pl
formatting link
Reply to
Adam Sliwinski
Wielkie dzięki za wszystkie rady Teraz nie pozostaje mi nic innego jak uzbroić se w te wszystkie narzędzie i do dzieła.
Reply to
my_user
Michal Grodecki napisał(a):
są armatki (każda z 2 cześci)
Wanty są plastikowe
Jakieś 150
Reply to
my_user
Troszkę to jak skok na głęboką wodę... ale powodzenia :-) Pozdr Adam snipped-for-privacy@onet.pl
formatting link
PS to zresztą wciąga, jak i głęboka woda ;-)
Reply to
Adam Sliwinski

PolyTech Forum website is not affiliated with any of the manufacturers or service providers discussed here. All logos and trade names are the property of their respective owners.