Witam.
Na prośbę kilku kolegów, z którymi nie mam kontaktu mailowego, podaję link do galerii ze zdjęciami z naszego wspólnego latania w Falentach w ostatnią niedzielę:
Witam.
Na prośbę kilku kolegów, z którymi nie mam kontaktu mailowego, podaję link do galerii ze zdjęciami z naszego wspólnego latania w Falentach w ostatnią niedzielę:
ten żółto-niebieski funfly na pierwszym zdjęciu to co to za model dokładnie ??
Conti
Użytkownik "Conti" snipped-for-privacy@konto.pl napisał w wiadomości news:416ae946$ snipped-for-privacy@news.home.net.pl...
To Giles, laserowo cięty, dobrze wykończony jak na ARF, silnik .46-.50, dostępny w Wimarexie. Więcej danych może ujawnią posiadacze tego modelu (zarówno byli, jak i obecni ;-) ).
Pozdrawiam, Robert
Przyznam, że męczy mnie juz nadmiar depronu oraz wariacje styropianu w modelarstwie :-( Bluźnie? Chyba nie... Choć sam teraz trenuję na depronowej Extrze i styropianowym E-Starterze, to nie mogę się doczekać, kiedy wytoczę z hangaru konstrukcyjnego akrobata. Wychowałem się na jaskółkach, świerszczykach, wicherkach itp., a styropian pojawił się w moim modelu poraz pierwszy w treningowym samolocie na uwiezi, ale jako materiał uzupełniający i nie przepadam za 10-cio min. sklejankami, które trochę przypominają samolot (z regóły w dziwnym układzie aerodynamicznym), i które jako-tako utrzymują się w powietrzu. Zdaję sobie sprawę z ogromnych zalet depronu jako budulca, ale nie traktujmy go jako podstawowego materiału! Dla mnie modelartswo to jednak balsa, sklejka, fornir, listewki (ile różnorodności w samym drewnie!), japonka, a później "nowoczesne" materiały: żywice, włókna, folie itd. Jak ładnie wyglądają modele z nich zrobione! A - jak mawiał mój wykładowca - ładne samoloty ładnie latają. Depron jest naprawde świetny przy nauce, ale potem chyba warto zrobić coś rasowego? No chyba, że ja ciągle spotykam początkujących? Pozdrawiam
Użytkownik "Ladziak" <NOSPAM: snipped-for-privacy@op.pl napisał w wiadomości news:cketn9$2t2$ snipped-for-privacy@nemesis.news.tpi.pl...
Według mnie na pewno nie bluźnisz. Materiały te jak dotąd są mi obce z modelarskiego punktu widzenia - ooops, teraz to się nam obu dostanie :-). A tak swoją drogą to był chyba pierwszy dzień w historii lotniska w Falentach (2 sezon), gdy przy tak licznym gronie modelarzy chyba każdy z nas dysponował mniejszą lub większą spalinką.
Pozdrawiam, Robert
może ktoś ma jakiś filmik z lotów tego modelu - byłbym bardzo zainteresowany
Conti
Użytkownik "Robert Grabowski" <r snipped-for-privacy@gazeta.pl napisał w wiadomości news:ckeqg0$emb$ snipped-for-privacy@inews.gazeta.pl... .......
He, he. Przed przybyciem Roberta, oblatalem gilesa z recyclingu, czyli odkupionego po kraksie (skrzydlo i . Jako len patentowany, zamiast dotrzec AX-a 46, wsadzilem do modelu silnik OS 40LA (wczesniej uzywanego w trenerku), ze smiglem 11x6. Jak na moj zalosny poziom opanownaia pilotazu, musze powiedziec, ze ten silnik ABSOLUTNIE mi wystarcza do latania tym modelem. Dodam jeszcze, ze pomimo latnia na DR 40% po wyladowaniu mialem ciut miekie nogi.
Robert! Teraz doceniam twoje opanowanie FlyBoya!!!
Użytkownik "Ladziak" napisał :
Witam,
Wiec sie nie zgodze.
Odkad mamy lotnisko sam gustuje w modelach, ktore maja tak z 1,5m rozpietosci i moga wystartowac z naszego trawiastego pasa. W tej chwili co prawda nie mam zadnego depronolota na locie ani na warsztacie, ale bede depronu bronic. Oczywiscie IMO na lotnisku jest sporo wiecej poczatkujacych niz bardziej doswiadczonych modelarzy. To wyznacza poziom modeli, ktore spotykamy. Jednak modele z depronu wygladaja jak wygladaja bo sa robione przez poczatkujacych modelarzy, zwykle z tanimi napedami, tanimi materialami A z depronu mozna zrobic niezwykle eleganckie modele, latajace bardzo efektownie i precyzyjnie. Tezba jendka miec umiejetnosci, chec i warto odzalowac pare zlotych na porzadne materialy wykanczajace, np. oracover.
IMO rasowe to jest wykonanie, nie material. Ten model to nie jest niestety mistrzostwo powiatu, ale wyglada nie najgorzej?
Użytkownik "kojot" snipped-for-privacy@post.xxx.pl> napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@news.home.net.pl...
He, he. Andrzej przytargał swojego trenerka i prawie o zmroku zaczęliśmy docieranie nowego silnika (ST .50 Ring). Z lotniska odjechałem koło 18.30 - było już zdrowo ciemno i o locie modelu należało zapomnieć.
Miałem okazję latać Gilesem Krzyśka i wiem co czułeś. Niestety próbując później lotu w układzie uczeń - trener udało nam się połamać śmigło i (co gorsza) plastikowy orczyk od przepustnicy. Ale tak to jest, jak przed lotem nie do końca ustali się zasady współpracy - cóż, uczymy się na własnych błędach, na szczęście płatowiec jest cały.
Pozdrawiam, Robert
Potwierdzam slowa Kojota! W sobote mialem okazje podziwiac na naszym lotnisku mala Wilge (~60cm rozpietosci) zrobiona z depronu.... to bylo naprawde cudo! Zachowanie bryly kadluba, podwozie, skrzydlo... latala tez przesympatycznie - na upartego w locie to mozna by ja z prawdziwa Wigla pomylic :o))))) Zaluje ze aparatu nie wzialem bobym fotke pstryknal...
Użytkownik "Robert Grabowski" .........
Jestem bardzo zadowolony, ze mamy na lotnisku dwa takie nowiutenkie SuperTigry. Kiedys mialem doskonale doswiadczenia z samozaplonami tej firmy. Ladnie wygladajace, mocne, pierscieniowe silniki, za niewiele ponad 50% ceny OS 46 AX. Tyle, ze ciut ciezsze i tlumik maja mniej elegancki. Napisz jak sie regulowalo Krzyskowego i Andrzejowego SuperTigra? Fajnie bylo by miec niezla i tansza alternatywe dla OS-ow. Jednak 350zl to nie 600zl...
Po wczorajszych doswiadczeniach, w Gilesie zostaje 40LA. 46-tka zostaje w pudelku do zlozenia Eldera.
Użytkownik "kojot" snipped-for-privacy@post.xxx.pl> napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@news.home.net.pl...
Oba silniki bardzo ładnie odpalają. Andrzej zaopiekował się moją OS No8 - silnik może chodzić w silnym przelaniu i nie gaśnie. Docieraliśmy w ten sposób, że przy b. silnym przelaniu otwieraliśmy przepustnice na maksimum i przykręcając paliwa wkręcaliśmy silnik na wysokie obroty. Gdy głowica robiła się wyraźnie cieplejsza to odkręcaliśmy paliwa. Cykl pracy na ubogiej mieszance (wysokich obrotach) stopniowo wydłużaliśmy. Pewne problemy wystąpiły w silniku Krzyśka - najpierw zjarała się świeca (NO NAME - raczej wada fabryczna), założyliśmy moją OS A3. Silnik ładnie się wyregulował, ale ... 2 razy zgasł Sławkowi przy oblocie podczas prób zawisu. Okazało się, że po regulacji głównej iglicy na maksymalne obroty trzeba wzbogacić mieszankę w większym stopniu niż w OSach, do których jestem przyzwyczajony. Po tych przygodach silnik sprawuje się bez zarzutu.
Pozdrawiam, Robert
Użytkownik "Robert Grabowski" napisał ....
to teraz porownajmy sobie:
SuperTigre's G-51 ringed moc 1.48/15,500 rpm waga z tlumikiem 522g cena TH 80$ cena Wimarex 345zl SuperTigreGS45 ABC moc 1.45/16,000 rpm waga z tlumikiem 524g cena TH 70$ cena Wimarex --- O.S. Max .46AX ABL moc 1.65/16000 rpm waga z tlumikiem 489g cena TH 115$ cena Wimarex 575zl
coz widac, ze OS jest tylez lepsciejszy ;-), co drozszy. Ale chyba w wielu zastosowaniach ST moga byc sensowna alternatywa.
Trzeba by jesze porownac szybkosc wchodzenia na obroty, niezawodnosc, itp.
Sprostowanie - twoja swieca poszla do OSMAXA 40LA ktory razem z krotko-grubo-dziwnoskrzydlym modelem (a raczej jego szczatkami) lezy w pudelku ;-) ST chodzil na swiecy z zestawu.
Po uwzglednieniu roznicy pojemnosci sytuacja wyglada tak:
Stosunek mocy OSMAX:ST 1 Stosunek ceny OSMAX:ST 1.57 (w zlotowkach) (obliczenia w pamieci z dokladnoscia 5%)
Czyli OS MAX jest o mniej wiecej 30% za drogi - ofkorz przy tym prostym porownaniu. Ciekawe jest ze nikt nie porownuje paliwozernosci... - przy wysokiej cenie cenie paliwa ten czynnik moze miec calkiem duze znaczenie.
Zapraszam:
Pozdrawiam, Wojtek
Użytkownik "Andrzej Kowalski" <andy snipped-for-privacy@tenbit.pl napisał w wiadomości news:BD91D756.1386F%andy snipped-for-privacy@tenbit.pl... .
Racja. Co do silnika ST Krzyśka to zastanawia mnie tak szybkie uszkodzenie świecy. Nie uległa ona spaleniu lecz odłączył się od korpusu jeden koniec spiralki grzejnej. Kilka świec żarowych już się przez moje łapki przewinęło i z takim uszkodzeniem spotkałem się pierwszy raz - trochę mi to wygląda na niedoróbkę fabryczną (niepewne, zbyt słabe zgrzanie spiralki z korpusem). Po wykręceniu świeca wyglądała jakby jeszcze nigdy nie widziała metanolu, jednym słowem nówka. Pytanie, czy ten typ tak ma, czy też nasz kolega miał pecha? Może jednak warto profilaktycznie założyć OS No8 lub A3?
Pozdrawiam, Robert
Wg mnie to świece No Name są niestety obarczone dużym ryzykiem użytkowania. Widziałem tą świecę zaraz po wykręceniu i w zasadzie to gdyby nie oderwanie spiralki to powiedziałbym że jeszcze nie latała.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required