Dobry wieczer!
cytat: "Jak wskazuje sam Makowiec, aż 49 proc. wysłanych do ataku dronów zostało zneutralizowanych przez systemy zagłuszania WRE. Kolejne 1718 dronów zostało zestrzelonych przy użyciu przez aktywny system ochrony APS Hard-Kill, który zniszczył je na chwilę przed uderzeniem. Oczywiście sporo dronów trafiło w czołgi, ale i tutaj dane są obiecujące. Polski pancerz reaktywny ERA Pangolin zaprojektowany dla czołgów K2 i wozów Rak miał unieszkodliwić uderzenie 789 dronów.
Co jasne, były też straty. Symulacja wykazała, że drony zniszczyły 264 czołgi K2PL i uszkodziły 87 kolejnych maszyn. To oznacza spadek liczby dostępnych wozów na pluton do 2,65 maszyny. To i tak świetny wynik, bo oznacza, że aż 91,2 proc. pojazdów pozostało sprawnych po zmasowanym ataku dronów. Makowiec zauważa, że według jego symulacji potrzeba aż 38 dronów FPV z głowicą PG-7 do zniszczenia 1 czołgu K2PL. Daje to koszt na poziomie ok. 95 tys. dol. na zniszczenie jednego czołgu o wartości 9,4 mln dol. Uderzenie jest więc opłacalne, ale warto wziąć pod uwagę, że w przypadku stosowania nowoczesnych systemów WRE można znacząco obniżyć skuteczność dronów.
Zdecydowanie gorzej sprawa wygląda w przypadku dronów z naprowadzaniem światłowodowym z głowicami PG-7VR. W tym przypadku średnia liczba sprawnych wozów na pluton to już tylko 1,55 maszyny. Tutaj bowiem pierwsze skrzypce grają systemy APS, a nie WRE, które nie są w stanie zniszczyć wystarczającej liczby dronów ze względu na przeciążenie atakiem"
źródło: art. pt. "Polskie czołgi K2PL kontra rój dronów. Symulacja ataku ujawniła prawdę", aut. Adrian Kotowski, pub. w d. 2026-01-27, wto., URL: