Pytania do użytkowników silnikóów ZDZ.

Oct 03, 2005 Last reply: 20 years ago 6 Replies

Witam. Przepraszam, ale trochę długie. Tydzień temu brat zafundował sobie nowy silnik ZDZ 40. Już przy odbiorze miał pewne zastrzeżenia do montażu i jakości silnika, ale sprzedawca przekonywał go, że silnik jest prosto z fabryki i tak powinno być. Po powrocie do domu obejrzał silnik dokładnie i pojawiły się następne wątpliwości. Zadzwonił więc do sklepu żeby je rozwiać, już po pierwszym pytaniu sprzedawca przerwał mu i klnąc jak szewc, stwierdził, że nie ma zielonego pojęcia o silnikach i że się czepia. Wczoraj uruchomiliśmy silnik na hamowni i już po 15 min. pojawił się wyciek na całym obwodzie połączenia cylindra z karterem. Ponieważ potwierdziło to uwagi brata do jakości silnika, mam kilka pytań do właścicieli silników produkcji ZDZ.



  1. Czy w waszych silnikach cylinder do karteru montowany jest na uszczelkę i pastę uszczelniającą, czy tylko na uszczelkę (w egz. brata tylna pokrywa karteru jest zmontowana na uszczelkę, a cylinder jest przykręcony na uszczelkę i jakiś kit)?
  2. Czy w nowych silnikach wyjętych z pudełka gładź cylindra widoczna przez wydech była cała pokryta rysami?
  3. Czy to normalne, że nowy silnik (nie docierany) zupełnie nie ma kompresji (w silniku Jurka można bez żadnego wysiłku obracać wałem przez górny punkt zwrotny, bez założonego śmigła na wale)? Pozwoliłem sobie na zadanie tych pytań, bo chodź modelarstwem paramy się z bratem wiele lat i przerobiliśmy kilkanaście różnych silników, to jest to pierwszy silnik benzynowy w „rodzinie” oraz wśród znajomych modelarzy. Dziękuję za odpowiedzi. Piotr_O.

cześć Piotrze

Jako posiadacz takiego samego silnika czuję się wywołany do tablicy.

Ad1: nie sprawdzałem czy jest jakiś kit. Uszczelka jest. Ad2: Nie wygląda to idealnie. Nie są to jakieś rysy ekstremalne ale nie wygląda jak polerowane Ad3: Mój silnik miał kompresję. Nie była bardzo duża ale była (śmigło "uderzone" dolatuje do punktu kompresji i "zdecydowanie) wraca - nie przelatuje). Bez śmigła silnik stawia sporawy opór.

Z moim silnikiem był problem i w fabryce usterka została usunięta. Był to o ile się orientuje pierwszy znany mi przypadek problemów z zdz.

Po odbiorze z serwisu silnik chodzi idealnie (jak na razie). Przechodzi właśnie kolejne docieranie.

aha.. gdzie kupiliście silnik?

Jako nie użytkownik ZDZ dodam, że rysy ukośne lub poprzeczne względem osi culindra mogą być śladami po obróbce i są zupełnie normalne. Znikną lub zaczną znikac po dotarciu. Zaś kompresja to rzecz względna ;-) Raczej rośnie przy docieraniu w miarę docierania pierścienia. Dodatkowo będze miał mniejsze opory tarcia pierścienia. Takie odbijanie o kompresje, które opisał mRqS jest charakterystzcyne dla dotartych już silników. Który to sprzedawca klnie na klienta?

AD

PS nie wiem nic o uszczelkach w ZDZ ale polecam wysokotemperaturowy (czerwony) silikon.

Użytkownik "mRqS" snipped-for-privacy@buntownik.pl napisał w wiadomości news:dhr7i7$ek0$ snipped-for-privacy@nemesis.news.tpi.pl...

tak też było i u mnie

tak, zapomniałem dopisać, że to zdecydowane odbijanie to po docieraniu. Niemniej jednak tak jak pisze Adam, kompresja nie jest za duża.

jedyny przeciek jaki miałem (ale to chwilowo) to był spod tulei, do której jest mocowana fajka świecy. Te wycieki mają chyba wszystkie ZDZ. Moim zdaniem jest to spowodowane złym dopasowaniem tejże tulei do świecy i gwintu tejże.

pytaniu

jakiś kit)?

zwrotny,

Witam. Po sześciu latach działalności postanowiłem postanowiłem zabrać publicznie głos. Sprowokował mnie do tego klient, który w dniu 24.09.2005 roku zakupił w mojej firmie silnik ZDZ 40 RV-L. Od początku odnosiłem wrażenie, że klient jest podejrzliwy co do moich dobrych intencji sprzedaży pełnowartościowego produktu, oraz jakości samego silnika. W miarę postępu czasu moje przypuszczenia się niestety potwierdziły. Pierwsza reklamacja została złożona po 10 minutach od zakupu silnika. Usłyszałem przez telefon, że silnik jest wewnątrz cylindra cały porysowany i znowu ten ton podejrzliwości. Następnie zgłoszona nieszczelność cylindra została usunięta w ciągu kilku dni, bez jakiejkolwiek dyskusji z mojej strony. Dalej poszło jak z płatka. Już tylko same pretensje i totalna krytyka., tylko rysy i brak kompresji, brak kompresji i rysy. Brak reakcji silnika na próby odpalenia przez klienta spowodowało, że silnik trafił ponownie do mnie z telefonicznym zgłoszeniem usterki – brak możliwości odpalenia mimo kilkugodzinnych prób w okresie ok. 3 tygodni. Teraz historia ostatniej reklamacji.

  1. 10.11.2005 czwartek godz. ok. 16 odbieram silnik od kuriera z poczty.
2.11.11.2005 piątek - jadę z silnikiem do producenta, gdzie silnik bez trudu został odpalony w mojej obecności, firma wystawiła pisemną opinię na temat stanu technicznego silnika. 3.12.11.2005 sobota – ok. Godz. 11 wysyłam silnik do klienta priorytetem, powinien dostać w poniedziałek. 4.12.11.2005 ok. 12 dzwoni klient pytając czy otrzymałem od niego silnik do reklamacji, próbuje rozwinąć listę usterek i pretensji.

Poniższe pismo z drobnymi korektami wysłałem do klienta na priv.

Witam. Szanowny Panie.

W czwartek wieczorem 10.11.2005 r. otrzymałem od Pana reklamowany silnik. Wczoraj tj. piątek 11.11.2005 zawiozłem silnik do kontroli do producenta tj. ZDZ . W mojej obecności silnik został kilkakrotnie odpalony, przetestowany jak zachowuje się przy zmianie obrotów i ponownym odpaleniu i oddany wraz z pismem , którego ksero posyłam Panu wraz z silnikiem. Z orzeczeniem dotyczącym stanu technicznego silnika można się zapoznać pod

formatting link
tej sytuacji powinienem Panu wystawić  rachunek , gdyż załatwienie bezzasadnej reklamacji zajęło mi cały dzień roboczy .Odstępuje od tego informując jednocześnie, że od tej chwili przestaje serwisować Pana silnik i to niezależnie od tego czego tym razem wada wg. Pana będzie dotyczyć. W przypadku kolejnej  "usterki"proszę wysyłać silnik wprost do producenta, a ten w zależności od zasadności reklamacji, będzie Panu wystawiał rachunek . Obecne przepisy unijne zezwalają na taką procedurę i moje pośrednictwo nie jest tutaj potrzebne. Kupił Pan silnik, którym  nie potrafi się Pan posługiwać, a swoje edukacyjne deficyty chce Pan złożyć na barki producenta czy sprzedawcy. Ja nie mam czasu uczyć Pana, tym bardziej że Pan nie chce słuchać porad doświadczonych ludzi , tylko głosi takie demagogie jak "przytarty" czy "małej kompresji" silnik. Na jakiej podstawie Pan tak twierdzi, skoro Pana doświadczenie  z modelarskimi silnikami benzynowymi jest nie wielkie. Sam Pan przyznał, że jest to pierwszy modelarski silnik benzynowy z jakim się  Pan zetknął. To skąd wnioski, że silnik nie ma kompresji. Obraża Pan mnie twierdząc, że sprzedałem Panu używany , /przytarty/ silnik. Obraża Pan również producenta  o uznanej reputacji na światowych rynkach. Jeżeli sprzedaję towar drugiego gatunku to jest to wyraźnie zaznaczone i powiedziane w mojej ofercie. Nie dotyczy to w żadnym przypadku silników ZDZ. Posiadam pełną dokumentacje zakupu silnika  z dnia 23.09.2005. Pan nabył silnik w dniu 24.09.2005, zatem silnik fizycznie przeleżał w mojej firmie kilkanaście godzin. W tym czasie wg. Pana zdążył się "przytrzeć". Oświadczam ,że nie zdążył, bo z pisma wystawionego przez producenta w dniu

11.11.2005 wynika że silnik pozbawiony jest wad. Gdzie  zatem podziało  się to Pana "przytarcie"?Czyżby przez  te kilka  tygodni silnik "wyzdrowiał"? Mówimy przecież cały czas o tym samym silniku. Jeżeli nadal będzie Pan  wysuwał  zarzuty ,że sprzedałem  Panu  silnik  " PRZYTARTY " i o "MALEJ  KOMPRESJI",  rozważę możliwość rozwiązania problemu arbitralnie.

Nie wiem czy w końcu zechce Pan słuchać głosu doświadczonych kolegów, ale proszę zwrócić się do Pana Marka Szufy / najbliższy doświadczony modelarz w Pana otoczeniu/ ,aby ten poświęcił Panu godzinę i odpalił w Pana obecności silnik zwracając uwagę na ważne kroki podczas wykonywania tej czynności. Samo słowne tłumaczenie to za mało.

Drugie. Spróbuję podpowiedzieć. Czy zwrócił Pan uwagę na stan naładowania akumulatorów zasilających aparat zapłonowy. Używa Pan czterech ogniw połączonych szeregowo o poj. minimum 1500 mAh, co wystarcza na ok. 2-3 godz. pracy silnika. Twierdził Pan, że zakupił nową świece. Na jakiej podstawie stwierdził Pan wadę fabrycznej świecy iskrowej? Czy sprawdził Pan " na sucho " iskrę?  Czy układ zasilania paliwem jest sprawny? To tylko nieliczne pytania jakie należało zadać i na które należało odpowiedzieć , sprawdzając poszczególne elementy i podzespoły silnika, zanim wysłał Pan silnik do mnie. Dzisiaj ,12.11.2005r, kiedy silnik był w drodze do Pana zadzwonił Pan i zaczął wydłużać listę zastrzeżeń. Dlaczego nie dołączył jej Pan zwracając reklamowany silnik? Oto jak wyglądają  te problemy. Powtarzając Pana słowa "zrobiłem eksperyment", zaznaczył Pan ślady na cylindrze tuszem i liczył ,że przesuwający się tłok usunie kreskę grubości ułamka mikrona. Jak mógł usunąć ,skoro Pan silnika nie odpalił, bo to właśnie  było przedmiotem ostatniej reklamacji. Przesuwanie tłokiem, kręcenie wałem - czy zdaje Pan sobie sprawę, że bawiąc się tak, może Pan zniszczyć gładź cylindra?   Podobnie Pan sprawdzał kompresję nowego silnika. To jest właśnie prosta droga do porysowania cylindra. Może Pan przybliży czemu te eksperymenty miały służyć i co chciał Pan w ten sposób udowodnić. A czy Pan wie, że dopiero po dotarciu silnik uzyskuje pełną kompresję? Czy chociażby widoczne gołym okiem mikroskopijne ryski spowodowane są honowaniem cylindra i są w nowym silniku zupełnie normalne? Przykre ,że tego rodzaju uwagi muszę kierować do  Pana,  podobno -mechanika silników   Mercedesa. Reasumując. Zanim zacznie Pan oskarżać  ,proszę zdobyć konieczną do tego wiedzę. Kiedy wyczerpią się Pana możliwości w tym względzie, proszę zwrócić się o pomoc do ludzi z doświadczeniem. Kiedy i to nie przyniesie pozytywnych rezultatów, czyli nie rozwiąże problemu, wówczas pozostaje sprzedawca i reklamacja wadliwego wyrobu. To jest moim zdaniem właściwa kolejność. Pan tą  kolejność odwrócił. .Silnikiem należy  posługiwać się właściwie i zgodnie z przeznaczeniem a jeśli w okresie roku wystąpią nieprawidłowości w działaniu, wówczas zostaną rozpatrzone i ewentualnie usunięte w serwisie producenta, który jest jak najbardziej autorytatywny i do tego powołany. Tylko w ten sposób zostaje zachowany wysoki standard usług i wyrobu. Pan może się nie zgadzać z różnymi rozwiązaniami przyjętymi przez producenta, ale nie sądzę aby miał Pan prawo pouczać jak należało silnik wykonać. To ZDZ decyduje jak  to zrobić  i  z powodzeniem sprzedaje swoje wyroby na wszystkich kontynentach świata poza Antarktydą. Wierzę ,że  odbiorcy w Polsce również doceniają tą  jakość.

pozdrawiam

Leszek Jura Model Partner

formatting link

Na początku pozdrowienia dla grupowiczów.

Co do właściciela sklepu ModelPartner to znam Leszka juz kilka lat i nie zdazylo mi sie zeby kiedykolwiek z jego strony pojawila sie proba wymanipulowania klienta. Wrecz przeciwnie, zawsze sie da uzgodnic jakis kompromis. Czego nie mozna czesto powiedziec o innych (ale to juz inna bajka). Wiecej takich sprzedawcow i wlascicieli sklepow z pasja.

Tak trzymac dalej Leszku.

Andrzej Smykla

cześć

z czystym sumieniem mogę potwierdzić całkowicie to co napisałeś.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required