Cisza na grupie

Czesc,
Strasznie tu cicho - zdaje sobie sprawe, ze siedzicie na forach. Bardzo prosze o namiary, gdzie wyemigrowaliscie!
Serdecznie pozdrawiam, Marcin
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload
Witam,

For jest od groma, bo powstawały i powstają jak grzyby po deszczu. Jest kilka "klasyków", ale to nie jest problem, żeby je znaleźć. Fora są sympatyczne i pomocne, tylko w większości mają mały minus - prędzej czy później ujawnia się jakiś lokalny dyktator lub grupa trzymająca władzę i zaczynają się wojenki oraz promowanie jednego słusznego podejścia. Tutaj na preclu przynajmniej jest równość :-)
pozdrawiam, qrdl
ps. Ja osobiście omijam pierwszą literkę alfabetu ;-)
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload
Czesc,

Mam dokladnie takie same odczucia jak Ty. Dlatego zadne z forow nie przyciagnelo mnie na dluzej, a moze raczej - w koncu mnie zniechecilo lokalnymi klimatami. Ale faktem jest, ze grupa cichnie.
Marcin
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload

Możliwe, że to początek końca sezonu :-) A taka aktywność jak teraz, to chyba od jakiś 3-4 lat minimu, od czasu jak pojawiło się najpierw forum PWM, a potem schiza A**** ;-). Osobiście czasami fora czytam, jednak już się do nowych ochoczo nie zapisuję. Zresztą, praktycznie wszelkie informacje można znaleźć na forach angielskojęzycznych. Ja tutaj jestem chyba ze względu na sentyment, bo na swoje pytania najczęściej nie dostaję odpowiedzi :-). Zaczynałem ok. 2000 r. swoją przygodę z latającym rc akurat tutaj i takiego Towarzystwa i klimatu, jaki wówczas tutaj był, to nie mam teraz nawet namiastki na jakichkolwiek forach. Było, mineło, a sentyment do precla u mnie został.
pozdrawiam, qrdl
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload

Cześć,
tak się zastanawiałem czy wogóle zabierać na ten temat jeszcze głos...
Jak popatrzysz na precla z poziomu www (zawsze tak, przez onet wchodzę na newsy) to możesz łatwo w linku zmienić rok. Tak wróciłem do początku listopada 2000 czy 2001. W ciągu pierwszych 4 dni w tamtych latach było ok 45 - 50 nowych tematów. Dziś jest ich do tej pory 14...
Ale jak czytacie tą grupę regularnie, to coraz częściej można było stwierdzić, że jakieś półgłówki, nie mające w temacie zwykle wiele do powiedzenia, regularnie wystraszali takich, którzy służyli cennymi uwagami i pomocą. Sam po sobie wiem, na ile mnie jeszcze chce się tu komuś odpowiadać, narażając się wielokrotnie na chamskie odzywki, zaczepki i komentarze...
Nawet kiedyś i mnie jeden z takowych kolesi (gówniarzy) kiedyś zafudował taki koktail wyzwisk na priva, że aż się dziwię, że nbiedawno coś takiego przyjęto na studia i to jak wiem na MEiL. A zasłużyłem sobie pewno tym, że (jak sądzę) mieszkam tam gdzie mieszkam (a z Polski byłem kiedyś mniej czy więcej wyproszony i lata całe chcąc jechać do Polski musiałem mieć w moim konsularnym paszporcie wizę do Polski i to mając (z resztą jak i do tej pory) wyłącznie Polskie obywatelstwo.
Także przy okazji takich pyskówek, w które starałem nie dawać się wciągać i często z uporem maniaka, wierząc w dobre chęci "dyskutantów" starałem się używać rzeczowych argumentów a nie jak oni ogólników (patrz ostatnia dyskusja na temat 2,4 GHz).
Także kolega Michał K. - jeden z ostatnich przykładów - mający ogromne doświadczenie w elektronice był gaszony przez jednodniowe "gwiazdy" tej dziedziny.
Wielu Kolegów, którzy tu mądrze pisali można by wspominać. Pozostała ich tu już mniej jak garstka. Niektórych można jeszcze tu i ówdzie spotkać na różnych forach, ale też ten zapał pomagania innym został im mocno przygaszony.
Niestety - precel, jako niemoderowany pozostał mniej czy więcej miejscem gdzie tylko już od święta można spotkać rozsądną odpowiedź, rzeczowe argumjenty w dyskusji, czy zwykłą ludzką życzliwość. Ja przez te lata może zadałem tutaj 2 - 3 pytania. Reszta moich tu "wystąpień" to były odpowiedzi. Starałem się udzielać ich jak najbardziej obiektywnie, ale nawet i wtedy co poniektórzy starali się jakąś szpilą umilić mi życie. A to że tendencyjność np. w kierunku Graupnera (choć przykładowo Futaba taka piękna) a to, że na Pikniku spadł komuś model, a to a tamto.
No cóż - jeszcze trochę a pomocy tu nie uświadczycie wogóle. Będą tacy mędrcy odopwiadać, którzy już żadnego pojęcia o niczym nie mają mieć pewno nigdy mieć nie będą. Będą tu pyskówki na poziomie budki z piwem i to z lat późnego Gomółki - jak np. w ubiegłym okresie zimowym...
Tak więc jak większość bywalców tej grupy swoją bierną postawą dopuściła do tego by takie a nie inne środowisko miało tu pole do popisu to i nie należy się dziwić, że niewiele się tu dzieje.
Ja w każdym razie ograniczyłem swoje wizyty na preclu i pewno jeszcze tylko przez omyłke czasami klepnę na ten link w faworytach. Aż i pewnie i ja go skasuję...
Pozdrawiam Piotr
http://www.piotrp.de
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload
Witam Przeczytałem Twojego maila trochę ze smutkiem . Szkoda bo w sumie czasem grupa mi pomogła . a jakiś ostrych ataków nie przeżyłem . Ostano poznaliśmy się na Żar i uważam Cię za fajnego kolegę . Modelarstwo to pasja hobby itp. Mnie to bawi a oszołomów jest coraz więcej wszędzie . Ja mam taka dewizę ....... selektywne czytanie i odrzucanie wirtualnych idiotów . Co do tego ze mieszkasz w Niemczech to jak wiem to mieszkają tam tysiące Polaków i co z tego ze osioł jakiś miął Ci to za źle ? chyba to tylko o nim świadczy ... wiec wyluzuj i wszystkim to radżę . Kiedyś mnie napadł młody człowiek gracza sadami itp. ...... olałem ośla w końcu ja już mam swoje lata i cos osiagnelem w życiu .....ogólnie trzymaj się pomagaj ( apel do innych kolegów tez) a durniami się nie przejmuj bo byli są i będą Marek S
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload
Piotrp_de wrote:

listopada

stwierdzić,

Sam po

się

Przykre i ciezko sie nie zgodzic. Niestety nie tylko tutaj tak jest - fora nawet te moderowane az kwitna od takich zachowan. A prywatne "wybiegi" e-mailem juz nie sa moderowane... a wrednych ludzi nie brakuje niestety. Niestety "dzieci neo", trolle itp. nie dostrzegaja pomocy plynacej od bardziej doswiadczonych - czesto pisza wylacznie by pisac. Ja jednak mam nadzieje, ze ty i tobie podobni czasami jeszcze cos doradza :) jak nie tu to w innych bardziej kulturalnych miejscach.
--
Taddy
http://www.rcx.pl
  Click to see the full signature.
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload
napisał w

[...]
Nie Piotrze, nie masz absolutnie racji. Ulegasz typowej fałszywej dystry- bucji przekonań o własnej kompetencji. W innych słowach znaczy to, że po- legając na kompetencjach w modelarstwie próbujesz rządzić w działce, o której nie masz zielonego pojęcia. To zawsze prowadzi do wojny. Bowiem dokładnie wszystko, co powyżej napisałeś w ogóle nie ma żadnego związku z modelarstwem, a wszystko z... (zgadnij!) cflpubybtvą (ROT-13).
Tego, co w tym wszystkim (j.w.) jest rzeczywiście istotne nigdy nie znaj- dziesz w instrukcjach obsługi Futaby vs Multiplexa, a w zupełnie innym, i kompletnie niewyobrażalnym dla ciebie miejscu, np. tutaj:
http://www.karpmandramatriangle.com /
to samo, w bardziej przystępnej formie: http://tinyurl.com/k336j
I radzę dokładnie właśnie to powyższe przestudiować... Jednokrotne przeczytanie (z reakcją w stylu "to jakiś bełkot bez związku") w niczym tu nie pomoże...

JeT.
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload
Jacek Santorski Partnerzy liderzy frajerzy 2003-01-24 Puls Biznesu źródło: http://www.smwp.org/index.php?go 00 ----------------------------
Partnerzy, liderzy, frajerzy 2003-01-24, Puls Biznesu
W filmach o Bondzie agent kogoś ratuje, goni, potem ucieka, po czym wyratowany z opresji znów śledzi. W życiu społecznym czy w firmie - to groźna pułapka, mówi Jacek Santorski, psycholog.
"PB": Po co biznesmeni szukają wsparcia u psychologów? JS: - Poszukują psychologicznego ładu dla siebie i swoich zespołów. Sytuacja ekonomiczna wymaga, aby psycholog pomógł pracownikom, by nie nie tracili czasu i energii na sprawy niezwiązane z produkcją, sprzedażą i współpracą. W socjalizmie zawsze był czas na tzw. herbatkę. Dziś - na intrygi i plotki. Dlatego, że ludzie są niedoinformowani, niepewni. Spekulują kto, co, dlaczego... Uruchamiają się atawizmy - jak w stadzie gadów, wygrzewających się w błocku. Syczą, gdy czują zagrożenie.
- Co w pracy prowokuje tę niepewność? - W latach 80. w USA zbadano "co menedżerowie naprawdę robią". 80 proc. ich pracy to polityka. W dwóch wymiarach: niezbędnych działań na poziomie zarządu, rady nadzorczej, public relations, "wewnętrznej sprzedaży", ale i w ujęciu patologicznym: kolesiostwo, układy, własna kariera.
- Jeśli jednak dzięki tej polityce radzą sobie na rynku... - Nie zawsze. W sierpniu 2002 r. w "Harvard Business Review" ukazała się analiza działań zarządów i rad nadzorczych firm, które zbankru- towały w ostatnim roku (m.in. Enronu). Nie wyróżniał ich wiek ludzi z zarządów, procedury, dostęp do akcji itd. Wyróżniała ich tylko polityka! Dobrze działające rady czy zarządy cechują zaufanie i sza- cunek. W źle pracujących tworzą się układy, grupy nacisku, nie ma dostępu do informacji.
- Biznesmeni wiedzą o tym? - Niektórzy chcą odpolitycznić działy czy firmy. Można zaobserwować, że "polityka" zaczyna się tam, gdzie menedżerowie i pracownicy wcho- dzą we wzorce relacji międzyludzkich nazwane "trójkątem dramatycznym". To schemat, w życiu społecznym gwarantujący popularność populistycz- nym partiom i grupom wpływów.
- To znaczy? - Wystarczy wystąpić z przekazem: jestem jednym z was, który "przej- rzał". Jesteśmy (jesteście) ofiarami. Wskażę prześladowcę i zostanę waszym ratownikiem. Napiętnuję, będę zwalczał prześladowcę (a więc uczynię z niego ofiarę). Potem spotkam się z trudnościami i zwrócę się do was o ratunek. I tak dalej. Tak wciągają masy: Radio Maryja, Samoobrona, skrajne ugrupowania z lewa i z prawa. Nawet Lechowi Kaczyńskiemu zdarzyło się w kampanii przed wyborami prezydenckimi w Warszawie wpisać w tę poetykę. Magnetyzm "trójkąta dramatycznego" dobry jest w filmach o Bondzie: agent kogoś ratuje, goni, potem ucie- ka, wyratowany z opresji znów śledzi... W życiu społecznym to groźna pułapka. Dlatego uwikłanie w nią nazywam "emocjonalnym frajerstwem". Tak nie można zbudować ani zdrowej rodziny, ani społeczeństwa.
- Ani zdrowej firmy... - W biznesie jest lepiej niż w polityce czy życiu społecznym. Częściej rola prześladowcy jest jawna. Szef dyktator nie udaje, że będzie nas ratował: trzyma za mordę - ma być wynik i koniec! To mniejsze zło niż szef manipulant.
- Jak liderzy manipulują? - Makiawelistyczny lider najpierw się zaprzyjaźnia i wiele obiecuje. Potem wyciąga z nas informacje, na podstawie których zwalnia kogoś albo i nas samych. Z pozycji "ofiary" wymusza pracę po godzinach. Jeżeli liderzy zaczynają działać według schematu "trójkąta dramatycz- nego", wywołuje to podobne zachowania pracowników. Ktoś komuś pomoże, potem chce przysługi... Zaczyna się załatwianie wzajemnych interesów. Zmiany uważa się za akcje prześladowcze. Z czasem szef ratownik zo- staje ofiarą.
- Jak lider może tego uniknąć? - Przeciwieństwem "trójkąta dramatycznego" nie może być sam zdrowy rozsądek. Trzeba odwoływać się do emocji, ale nie grać na nich. Po- litycy centrum - Balcerowicz, Olechowski - tracą popularność, gdyż posługują się racjonalnymi argumentami. Reaguje na to 10-15 proc. populacji. Daniel Goleman, popularyzator modeli inteligencji emo- cjonalnej w biznesie, wskazuje, że skuteczni na dłuższą metę lide- rzy dostosowują się do podwładnych, aby potem prowadzić ich przez rezonans (czyli współbrzmienie - zdobycie zrozumienia i poparcia), dialog oraz odwołanie do wspólnych wartości. Niestety, gdy ludzie czują się zagrożeni, pokusa uruchomienia "trójkąta dramatycznego" i zbiorowej paranoi może zwyciężać.
- Nie można wyrwać się z takiego trójkąta? - Mogą powstawać enklawy, "wyspy zdrowych relacji". Łatwiej o nie w biznesie niż w życiu społecznym. To może być menedżer, prezes firmy, który to rozpocznie i prowadzi politykę otwartą. Dostrzega pracowników, wywołuje rezonans, zdobywa zaufanie. W sytuacjach tru- dnych ściąga cugle, ale przedtem konsultuje się. Potem popuszcza, coach'uje i monitoruje. Informuje i ma kontakt z rzeczywistością.
- Jak to wygląda w polskich firmach? - Jest chyba mniej "wysp zdrowych relacji" niż na Zachodzie. Ale znam wyjątki. Choćby Allianz - prezes Paweł Dangel zarządza w in- teligentnym emocjonalnie stylu. Łatwiej o zdrowe relacje w firmach, w których akcjonariat pozostaje bliższy zarządowi. Wśród liderów powstaje rodzaj tęsknoty - może nawet "dobry" snobizm: chcą zarzą- dzać z klasą - jak np. Bertrand Le Guern w TP SA. Nie boją się dzie- lić doświadczeniem, wiedzą, tym, czego nauczyli się na Zachodzie. Jak Jacek Nitecki, twórca i właściciel Nitechu, teraz prezes Anta- lisa... Pracuję właśnie nad książką: "Jak zarządzać skutecznie i z klasą?", przeznaczoną dla tych, którzy chcą robić w Polsce biznes z klasą. Pod prąd temu, co wokół.
- Dziki kapitalizm się już u nas skończył, czas ucywilizować siebie i struktury... - Proszę nie zapominać, że patologia wdarła się też w amerykańskie konglomeraty. Książka Golemana "Naturalne przywództwo" powstała na podstawie badań przeprowadzanych nie nad Wisłą.
- Rozróżnia Pan trzy rodzaje przywódców: liderów, partnerów, fra- jerów. Kto jest kim? - Użyłem słowa "frajerzy", bo dziennikarze na nie zareagują. To pojęcie z poetyki "trójkąta dramatycznego". Gdybym rzekł liderzy i partnerzy, siedziałyby panie z innym ciekawym gościem. Żartuję... Ale coś w tym jest.
- Kogo nazywa Pan frajerem? - Tych, którzy inicjują grę w "trójkąt dramatyczny". I tych, którzy bezwiednie w grze uczestniczą. Frajerstwo emocjonalne powoduje, że jest się sfrustrowanym. Ludzie nie czują się ze sobą dobrze, nawet jeśli wyżywają się aktualnie w roli prześladowcy/ratownika.
- Co radziłby Pan menedżerom, którzy chcą wyjść z "trójkąta dra- matycznego"? - Rozpoznać chorobę. Gdy uświadomi się to ludziom, są zaskoczeni: grałem w to od 20 lat? Potem pora na próbę wyrzeczenie się oska- rżania i skarżenia się - czyli niewchodzenia w rolę ofiary czy prześladowcy. Z firmą Chiltern urządziliśmy mnóstwo debat i sesji: menedżerowie mieli zidentyfikować przejawy trójkąta w swoim przed- siębiorstwie. A potem, jak anonimowy alkoholik, stwierdzić, kto wykazuje skłonność bycia ofiarą, ratownikiem czy prześladowcą. A potem próbować abstynencji.
- I trzeba do tego konsultanta? - "Trójkąt dramatyczny" jest jak próchnica - powszechny, czasem trzeba iść do lekarza, by dowiedzieć się czegoś o profilaktyce. A potem stosować się do zaleceń.
- To jak zagrać emocjami, aby to nie był trójkąt? - To trudne. Jak egzekwować - nie prześladując, pomagać - wspie- rając odpowiedzialność, zwracać się o pomoc - bez skarżenia się. Gdybym ogłosił, że mam uniwersalną receptę, co bym robił? Wszedł- bym w rolę ratownika.
[Agnieszka Ostojska, Karolina Guzińska]
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload
Pogięło cie ?
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload

Dzięki za tę wiadomość !
;o) cieszę się, że postawiłeś diagnozę i zapodałeś zagadnienie sprawności emocjonalnej jako antidotum... gratuluję też odwagi..., ;o) gdyż społeczność, -jak sam widzisz, w tym zakresie jest bardzo zróżnicowana i dla wielu z nas może być jeszcze zwyczajnie za wcześnie, ;o))) Pozdrawiam ! Gustaw
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload
Witam,

Marnuje się pan tutaj u nas.... Proponuję bez zwłoki przejść na grupę pana Alexa, jestem dogłebnie przekonany (a jak wiadomo psychologiczny stan przekonania nie musi odpowiadać rzeczywistości), że tam pan zostanie i zrozumiany i wysłuchany, a nawet pogłaskany po główce.
pozdrawiam, qrdl
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload

dobre
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload
hej Piotrze Widz, e sprawa mojego chamskiego maila do Ciebie notorycznie powraca jak jaki koszmar. Gratuluj pamici. Jerzy Turyski trafnie ju Ci podsumowa, ja jeszcze dodam to, e prbujesz rzdzi te i w dziace modelarstwa, mimo e wcale nie zawsze masz racj. Kompetencje masz due, to nie ulega wtpliwoci, jednak przewanie w merytorycznych sporach przyjmujesz rol ostatecznej wyroczni nie zawsze ogaszajc waciwy wyrok. Tak wanie byo podczas kilku naszych star na PWMie, kiedy to nie wytrzymaem i wybuchem z obelgami do Ciebie. Byem gwniarz, prawda. Przepraszam. Wtedy byy inne czasy, nabluzgaem Ci, zamiast podkreli, e moje argumenty w dyskusji byy mocniejsze. Bd modzieczych lat, a nawet wielBd. Ciekawa sprawa, e nadinterpretujesz moje i innych sowa na tle naszych niby-uprzedze pastwowych. e w moim przypadku to gruba przesada wiem sam. W innych do koca nie mog by pewny, ale rozpatrujc sprawy obiektywnie zauwaam z twojej strony pewn tendencj. Kiedy tracisz w sporze dominujc pozycj, bo brakuje Ci kontrargumentw, wtedy wycigasz jak as z rkawa tekst o tym, e Wszyscy spieraj si z tob, tylko dlatego, e mieszkasz w Niemczech. Tak wic zastanw si czy i ty nie masz pewnych kompleksw na punkcie miejsca zamieszkania. Wracajc do tematu ciszy na grupie, mnie si wydaje, e sprawa ma bardziej oglnikowy charakter ni sdzi Piotr. Fakt, wielu ludzi poruszajcych wane tematy jest zakrzykiwana przez Modych Gniewnych, lub Wielkich Sceptykw, ale jest jeszcze inna rzecz. Myl, e nie bez znaczenia jest sytuacja i ustrj naszego kraju. Ludzie, ktrzy mili tu wiele do powiedzenia, to byli czsto utalentowani, inteligentni, zdolni. Kiedy mogli swoje zdolnoci spoytkowa na modelarski wiat, czego owocem byy dyskusje na grupie, czy forach. Przyszy takie czasy, e zmieniaj si yciowe priorytety i swj czas, oraz talenty trzeba wykorzysta na zarabianie pienidzy. Z braku czasu i energii modelarstwo trzeba odpuci. Ale licz, e po kilkuletnim zachyniciu si, przyjdzie okres stabilizacji i merytoryczne tuzy wrc tu, czy na swoje ulubione fora. Cz si zrazia do dyskusji, cz z braku czasu odesza, Ci co zostali rozpiechrzli si po wielu forach, ktre notabene s bardziej user friendly ni grupa dyskusyjna, co te miao due znaczenie. Takie czasy, e era listy mailingowej odchodzi w zapomnienie na rzecz nowszego internetowego wynalazku, forum php.
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload
Czaro pisze:

Czy to jest postęp ? Dla mnie osobiście to cofanie się wstecz, czytnik NEWS mogę sobie skonfigurować wedle mojej inwencji (i z tego korzystam), użyć dowolnego filtrowania i sortowania wiadomości, działa to szybko bo nie ciągną się koszmarne ilości kodu HTML, dyskusja w obrębie tematu dzieli się hierarchicznie a nie ciągnie się z góry na dół na kilkanaście-dziesiąt stron, archiwum NEWS jest mirrorowane przez wielu dostawców i zapewne nie zniknie na wieki ani też 'niewygodne' posty nie znikną. Od jakiegoś czasu próbuję swoich sił na www.pfmrc.pl ze skutkiem mizernym, bo nie mam tyle czasu aby godzinami przeglądać to forum aby nie przegapić jakiejś ciekawej dyskusji. Pewna przewaga forum do automatyczna synchronizacja przy czytaniu z różnych miejsc, grupy NEWS czytam z domu i z pracy i lista przeczytanych tematów mi się nie synchronizuje oraz to, że da się wkleić zdjęcia w treść. Poza tym mniejsza jest szansa "trolowania", jak ostatnie tutaj wypociny uzytkownika "placebo". Jak na razie aktywnie śledzę forum PitLaba związane z wariometrem, ale tam jest na tyle mały ruch, że daję rady bez angażowania większej ilości czasu. Ale się OT zrobiło, pozdrawiam wszystkich modelarzy i zachęcam do aktywności na grupach NEWS.
pozdrawiam
Remigiusz Żukowski
Add pictures here
<% if( /^image/.test(type) ){ %>
<% } %>
<%-name%>
Add image file
Upload

Polytechforum.com is a website by engineers for engineers. It is not affiliated with any of manufacturers or vendors discussed here. All logos and trade names are the property of their respective owners.