Jakis czas temu wpadlem na pomysł by wyprobowac opcje "cut off" w moim samolociku. Zwykle laduje na zgaszonym silniku i zastosowanie tego rozwiazamia wydawalo mi sie bardzo atrakcyjne. Mam nadajnik eclipse hiteca i aby wylaczyc silnik trzeba wcisnac guziczek. Aha zapomnialbym trzeba jeszcze wcisnac drugi aby go zablokowac :) Bulka z maslem pomyslalem i podszedlem do ladowania. Tu zaczely sie klopoty. Nie potrafie ladowac "na przyrzadach" gapiac sie na aparature a wymacanie tego guziczka na aparaturze bylo nie lada wyzwaniem. Na dodatek musialem puscic prawy drazek (przepustnica - lotki) aby go wcisnac. No i zaczelo sie. Troszke wialo i ladowanie malym modelem wymaga ciaglych korekt lotkami. Silnik po wcisnieciu guziczka zwalnial ale nie gasl. Nie mialem czasu by go przytrzymac na tyle dlugo by go calkiem zgasic bo musialem lapac za drazek lotek. Wtedy silnik wchodzil na obroty i tak w kolko. Po ktorejs probie silnik zgasl a ja wyladowalem ale juz nie uzywam opcji cut off. Omal nie skasowalem modelu a na dodatek wyladowalem kilkadziesiat metrow dalej. Wole gasic go sciagnieciem drazka gazu :)
Myslalem by prerobic sobie aparature i ten przycisk zamienic na przelacznik i umiescic go gdzies blizej drazkow.
Jak wam idzie z tym cut off?
pozdrawiam Daniel