Witam grupowiczow, Wlasnie wrocilem z bardzo udanego pogodowo i bardzo nieudanego lotniczo weekendu ;) Zaczelo sie od wykrecenia sie silnika z przekladni.... Ale zaczne od poczatku: W zeszlym tygodniu zrobilem sobie nowa wrege silnikowa w swoim elektoszybowcu, ktora ostatnimi czasy wykleila byla mi sie z kadluba. Chyba za slabo wszystko ze soba skrecilem po tej naprawie... Lece sobie i nagle mimo pelnego gazu na przepustnicy silnik jakby zgasl. Zawrocilem na siebie i widze, ze bez wzgledu na ruchy dr±ga smiglo caly czas jednostajnie sie kreci. Zrobilem dwa kola dla wytracenia wysokosci, caly czas zachodzac w glowe jak w tej sytuacji nie stracic smigla przy ladowaniu. Na szczescie kiedy predkosc odpowiednio spadla, smiglo postanowilo sie jednak zlozyc i wyladowalem bez strat. A teraz moje przypuszczenia po ogledzinach: Jedna ze srub mocujacych przekladnie do wregi odkrecila sie czesciowo (obracajace sie smiglo blokowalo ja przed wypadnieciem) - to prawdopodobnie wywolalo wibracje zespolu napedowego, ktore skutecznie rozkrecily polaczenie silnik-przekladnia. Silnik wypadl sobie do srodka kadluba i tam krecil sie jalowo po zrobieniu warkoczyka z przewodow (to juz drugi raz ;-/). Tymczasem smiglo na samej przekladni, ktora go nie hamowala krecilo sie dalej (tu ciekawe spostrzezenie: skladane smiglo pozostawione na wale bez oporow, przy odpowiedniej predkosci postepowej modelu, dalej sie kreci i ani mysli sie zlozyc mimo braku momentu obrotowego dajacego sile odsrodkowa dla utrzymania tego polozenia lopat; dla dociekliwych dodam, ze lopaty mam osadzone calkowicie luzno - grawitacja wystarcza, zeby lecialy do ziemi).
Mowi sie trudno: skrecilem wszystko solidnie i poszedlem latac jeszcze raz. Dodam, ze po drodze bylo pare piw i to byl blad. Rozpedzilem sobie model w locie lekko nurkowym, aby przeleciec kolo siebie z tym ladnym gwizdem :) .... Zamiast gwizdu uslyszalem.... gwizd i .... trzepotanie flagi na wietrze.... jak to uslyszalem (flatter) to lekko poderwalem... po czym stwierdzilem ze model jakos dziwnie reaguje na stery.... Wyladowalem. . . Urwane 90% lewej, ruchomej czesci steru wysokosci. Prawa czesc: urwany jeden z trzech zawiasow (ten przy dzwigni). Dziwne, ze to dalej sluchalo sie sterowania. Najpierw zauwazylem tylko ubytek lewego steru, ktorego brakujaca czasc znalazlem w trawie po dwoch rundach wzdluz miejsca, gdzie slyszalem ten niepokojacy dzwiek. Juz mialem to naprawiac, kiedy zobaczylem ten wyrwany zawias. Wtedy podjalem meska decyzje :) Usunalem cale usterzenie z belki ogonowej i bede robil je od nowa. Tu musze dodac, ze robiac ten model popelnilem blad w sztuce. Nie wiedzialem tego. Nie laminowalem nasady ruchomych czesci sterow, a jedynie czesci stale i to sie zemscilo. Swoja droga, czas chyba pomyslec o jakims akrobacie, bo szybowiec do moich zapedow sie nie nadaje :) Pozdrawiam, Robert P.S. Czy ktos widzial gdzis w Warszawie jakas paste antyposlizgowa do wysmarowani gwintow srub?