Witam wszystkich serdecznie, Chcialbym oglosic uroczyscie, ze w sobote wykonalem pierwszy calkowicie samodzielny lot swoim motoszybowcem Ageno-podobnym. Krecilem sie w ta i z powrotem ze 3 razy bo mi wiatr nie pasowal. W koncu sie zdecydowalem. Lot trwal co prawda tylko ok. 2-2.5min. Bo po pierwsze poprawialem cos przy ogonie i stracilem trymowanie (strasznie zadzieral nos i ledwo zdazylem to poprawic bez przeciagniecia), poza tym w gorze byl fatalny uklad wiatru i wystraszylem sie ze strace zimna krew i razem z nia kontrole nad samolotem, ktory dostawal czasem niebezpieczne podmuchy z boku pod skrzydlo (ostatnio jak w takich warunkach latalem pod katrola kolegi to skonczylo sie gleboka beczka, bo przez pomylke poglebilem taki gwaltowny przechyl zamiast go skontrowac). W zwiazku z powyzszym przyziemilem go czympredzej. Ladowanie wymagalo ponad 100m laki, bo jak na zlosc nie chcial opadac i zwolnic przy ziemi, ale sie udalo - moze bylo ciut za szybkie w kierunku poziomym. Pogonilem 3 zajace ktore bawily sie na drodze ladowania :) Mimo tak krotkiego lotu, jestem z siebie zadowolony i musialem sie pochwalic :) Pozdrawiam, Robert
[RC] Lot samodzielny
Jul 21, 2003
Last reply: 22 years ago
7 Replies
Alez nie zamierzam wcale przestawac. Przynajmniej do rozbicia pierwszego modelu ;) Wtedy nastapilaby przymusowa przerwa do czasu zrobienia nastepnego :)
Juz powoli mysle o numerze 2. To chyba bedzie spalinowy trenerek, taki z
1.6m rozpietosci. Z tym ze nie wiem czy zrobie go jeszcze w tym sezonie, czy tez w przyszlym. Zalezy od moich postepow w lataniu motoszybowcem i oczywiscie tego czy go czasem nie rozbije, co by przyspieszylo sprawe, choc tego wariantu bym nie chcial :) R
Ja niestety w zeszłym roku zacząłem od trenerka 1.4m i to był zbyt duży optymizm - rozwaliłem go trzy razy po 0.5 - 3min lotu. Za każdym razem odbudowałem, tyle że po trzecim razie naprawiłem i powiesiłem na ścianie gdzie wisi do dzisiaj. Następnie przeszedłem kilka różnych wersji depronowych delt, by w tym roku zafundować sobie Twinstara, z którego jestem _bardzo_ zadowolony. Latam od 2 miesięcy prawie codziennie i czuję się już na siłach aby wrócić do trenerka.
Tez myslalem o Twinstarze na poczatek, ale zaawansowany kolega przekonal mnie, ze lepiej jest zaczac od motoszybowca i jestem zadowolony z tego, ze posluchalem. Za trenerka wezme sie dopiero jak bede dobrze latal. Znow bedzie seria telefonow do kolegi, z cyklu jak najlepiej rozwiazac to czy tamto, bo to bedzie znow pierwsza dla mnie konstrukcja, tym razem pierwsza spalinowa :) Poniewaz czerpie przyjemnosc nie tylko z latania, ale samej budowy, to nie kupie ARF-a. R
Też rozważałem motoszybowiec. Natomiast po namyśle zdecydowałem się na TS-a bo:
- Mam możliwość latania tylko na polu, gdzie ląduje się w zbożu bądź chaszczach a TS z wysoko umieszczonymi silnikami i malutkimi śmigiełkami dobrze to znosi.
- TS wygląda i lata "bardziej" jak samolot, a dalszy kierunek rozwoju modelarskiego planuję zdecydowanie w kierunku samolotów a nie szybowców, delt, latających skrzydeł, paralotni itp.
A trenerek z "zestawu" Svensona zdecydowanie nie był ARF-em ;)
Musze ci powiedziec ze tez "cierpialem" wybierajac motoszybowiec, bo wolalbym samolot i to od razu najlepiej akrobacyjny ;) Teraz jednak jestem bardzo zadowolony z tego co zrobilem. Jesli chodzi o elektryka, to szybowiec ma ta zalete ze mimo 3-minutowego limitu pracy silnika na pakiecie 500mAh, mozna tym latac bardzo dlugo (jak sie umie i jest noszenie :) Poza tym on tak ladnie szumi jak przelatuje szybko z wylaczonym silnikiem :) A na samolot w koncu przyjdzie czas, ale jesli samolot to wylacznie spalinowy, zeby mozna bylo dlugo latac nie patrzac nerwowo na zegarek... R
To jest właśnie to, co najbardziej przeszkadza mi w elektryku -
- czas lotu... Dlatego zapakowałem właśnie zbiornik 250ml do trenerka :)
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required