Witam,
Zbudowa³em zabawkê (docelowo lataj±c±), któr± testujê w warunkach naglebnych pod³±czon± do akumulatora samochodowego. Silnikiem GWS slowflyer z przek³adni± 8,6:1 steruje w³asnej konstrukcji regler na mikroprocesorze. Pierwszy pomys³ sterowania FETem przez przetwornik D/A podaj±cy na bramkê sta³e napiêcie o odpowiednim poziomie oczywi¶cie zakoñczy³ siê przewidywalnym rozgrzaniem FETa do 150*C. Ale zanim to siê sta³o silniczek krêci³ równo i prawie siê nie grza³. Drugi pomys³ - tak jak to siê zwykle w regulatorach odbywa - zwieranie FETa impulsem o odpowiedniej czêstotliwo¶ci i wype³nieniu. Czêstotliwo¶ci by³y ró¿ne - od 50 Hz do 1 kHz. Efekt zawsze ten sam: FET zimny, silnik przegrzewa siê w zastraszaj±cym tempie, a ca³a konstrukcja tak siê trzêsie, ¿e ¶rubki siê same odkrêcaj±. Podejrzewam, ¿e to z winy napiêcia - samochodowe 12V zamiast 7,2V jak podaje producent silniczka. Ale czy nie powinno byæ tak, ¿e zmniejszenie wype³nienia impulsu (czyli mocy dostarczanej do silnika) niweluje podwy¿szone napiêcie? Czy jednak trzeba jak byk 7,2V i ani trochê wiêcej, bo sie silnik przepali?
Pozdrawiam, Marcin Sommer.