Re: [RC] Było o regulacji mvvs, a teraz o nie utulonym żalu

Aug 23, 2003 Last reply: 22 years ago 8 Replies

Użytkownik "voytek kubacki" snipped-for-privacy@home.com napisał w wiadomości news:Fiz1b.806066$ snipped-for-privacy@news2.calgary.shaw.ca...



czesc rada na to jest poprostu miejcie tablice z zakresami i ten co lata
> wiesza na swoim zakresie karteczke z imieniem--wojtek

Pod warunkiem ze ten ktos bedzie uzywal nadajnika na lotnisku. Co gorsza ten co zaklocal zrobil to zupelnie nieswiadomie, bo robil to pewnie w domu, albo poza obrebem strefy lotow. Pytanie tylko czy nalezy mu to uswiadomic na przyszlosc??? Ja osobiscie rozladowuje nadajnik przy uzyciu zewnetrznych zrodel poboru pradu aby nie czuc sie pozniej winnym.


Niestety, ryzyko zawodowe w naszym hobby jest bardzo duze...

Witam

Jeżeli była to wina obcego nadajnika to nie masz na to wpływu, ale zawsze najprościej zwalić jest po prostu na zaklócający inny nadajnik. Z własnego doswiadcznia wiem, że typowe akrobaty (latam CAP-232, kończę właśnie Extrę) potrafią się zachowywać bardzo dziwnie. Kilka razy zdarzyło mi się niopatrznie ruszyć kierunkiem w nurkowaniu i takie jaja jakie były po tym facie postawiły mi włosy na głowie. Oczywiście można gdybać, że za duże wychylenia steru itd ale fakt jest faktem - model zachowywał się po prostu nieprzewidywalnie. Moje spostrzeżenia z zachowania modelu potwierdza kolega latający CAP-em z zestawu Graupnera - nie jest to więc przypadłość mojego modelu. Oczywiście w Twoim przypadku mogło być inaczej. Zawsze jednak trzeba wyjaśnić powód kraksy zwłaszcza po to, aby uniknąć ich w przyszłości. Myślę, że nie ma co się załamywać - jeżeli nie da się modelu odbudować to trzeba zbudować nowy. Takie jest już nasze hobby - piękne, ale niestety bardzo kosztowne nie tylko finansowo......

Pozdrawiam Bobo

Niekoniecznie Bylem swiadkiem lotu modelu CAP ok 160cm, silnik Magnum 15ccm, smiglo 40!! cm. Pierwszy raz zobaczylem jak takie smiglo potrafi hamowac. Po zwolnieniu do wolnych obrotow model nagle i nieoczekiwanie zaczal zachowywac sie tak, jakby ktos przymocowal mu do dzioba otwarty parasol. Model szukal mozliwosci ocieczki na boki, a za cholere nie chcial leciec do przodu. Obawiam sie, ze twoj syn przy podchodzeniu do ladowania rowniez zdjal calkiem gaz i to byl poczatek konca. pozdr Darek_J

Wiem co Ty i przedmówcy mieli na myśli. Ale:

-oblatywacz miał spore doświadczenie w szybowcach i szybkich spaliniakach (m.in. zeszłoroczny v-ce mistrz MP F3J juniorów), nie dałby się nabrać na totalne przeciągnięcie,

-gdyby jednak do tego doszło, to wysokość ok. 50 m to sporo "czasu" na reakcję,

-nadmiar mocy silnika pozwoliłby z miejsca wyciągnąć model nawet pionowo w górę (zawis na śmigle to byłaby pestka przy odpowiednich umiejętnościach),

-do ziemi model szedł na pełnych obrotach, miał szybkość.

Przychylam się raczej do teorii o zakłóceniu przez inny nadajnik pracujący na tym samym kanale. Miejsce katastrofy było oddalone od pilota ok. 300m, a od hotelu aeroklubowego nieco mniej. Kiedyś widziałem taką sytuację, kiedy młody modelarz włączył nadajnik na kanale latającego śmigłowca. Było to gwałtowne wyrwanie w górę, potem obrót na plecy i energiczny "powrót" na ziemię. O dziwo, śmigłowiec prawie przetrwał. Z mniejszym prawdopodobieństwem dopuszczam możliwość nagłego zaniku zasilania na pokładzie. Pakiet akku po kraksie miał dwie oderwane blaszki. Był zrobiony z lutowanych ogniw rozmiaru R6. Być może lut puścił ze starości lub na skutek drgań. Pakiet był zrobiony ze 2 lata temu. Mógł się zmęczyć. Był w ciągłym użyciu, w spalinowcu lub szybowcu. Utrata pojemności nie mogła być przyczyną, sprawdziłem.

Dzięki za kondolencje. Nie wyprzedaję się ;) Szukam nowego modelu :)

Marek Kowalski

Współczuję....Zdarza się taka bezmyślność. Dwa lata temu miałem okazję oglądać jak mój ASW o rozpiętości 2,8m pilotowany przez syna , na wysokości 150m wchodzi w pionowe nurkowanie i z silnikiem (OS MAX 15 na wieżyczce) pracującym na maksymalnych obrotach wbija się w glebę. Baaaardzo ładna katastrofa. Kompletny brak reakcji na stery. W pierwszym momencie myślałem że padł pakiet , bo nauczony smutnym doswiadczeniem nie stosuję wyłączników w modelach spalinowych, ale okazało się że to kolega modelarz był jedyną przyczyną wypadku. Nie przyszło mu do głowy że ktoś może latać na "jego" kanale. Przynajmniej się przyznał...

Tak się składa że i ja mam Extrę 1,5m i kłopoty z gaźnikiem. Wczoraj MDS-10ccm po raz drugi zmusił mnie do lądowania ze stojącą dechą, dobrze że wysokość była. Za pierwszym razem nie miałem tego szczęścia, zdechł na wysokości 20 metrów , podczas stromego bardzo startu, no i Extra trochę się pokaleczyła...

Średnica wpustu tego przeklętego wynalazku (gaźnika) to 13,7 mm, średnica otworu w korpusie silnika 14mm. Wchodzi toto na 7-8 mm w głąb. Czy mógłbyś zmierzyć średnicę u siebie ? Bo tak się latać nie da i gaźnik muszę kupić. Jaka jest cena ?

Serdecznie pozdrawiam !

Celem zlikwidowania tych 0.3mm spróbuj owinąć gaźnik taśmą teflonową

Pozdrawiam Staszek

No niestety, gaźnik mvvs-owy ma wpust o średnicy 13,0 mm. Musiałbyś zastosować jakąś tulejkę redukcyjną. A te 0,3 mm powinno się dać zgubić na oringu uszczelniającym. Nie wiem jak ma MDS, ale w mvvs na kołnierzu wpustu jest żłobienie, w którym siedzi pierścień gumowy (a może silikonowy). Na gaźniku klapkowym wpust nie ma żłobienia - jest gładki, ale podobny pierścień uszczelniający jest na zewnątrz. Uszczelnienie następuje po dociśnięciu gaźnika do oporu, opiera się on wtedy na pierścieniu.

Gaźnik standardowy u p. Leszka Jury kosztuje 65 zł, a klapkowy 130 zł.

Marek Kowalski

Dziękuję , pozdrawiam !

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required