Hej,
Wczoraj, po 19 latach przerwy w koncu znow polatalem modelem z silnikiem spalinowym. Po ponad dwoch sezonach rozbijania elektryków, zwykle wlasnej konstrukcji, oblatalem trenerka ARF Hobbico Superstar (dzieki ci Swiety Mikolaju). Decyzja o oblocie byla kilkukrotnie przekladana, ze wzgledu na pogode, brak oblatania w sezonie itp. Wczoraj udalo mi sie szybko wrocic z delegacji, zapakowalem wszystko co niezbedne i na lotnisko.
Trenerek doskonale zrobil to, do czego zostal stworzony. Wykonal 4 bezawaryjne loty i w calosci wrocil do "hangaru". Tak wiec cos w tym jest, ze nalezy uczyc sie latac na sprawdzonych konstrukcjach. Po tych wszystkich moich konstrukcjach, ktore ledwo sie powietrza trzymaly, dobrze zaprojektowany trenerek to bajka. Tyle, ze poczatkowo latajac tym modelem lotnisko w falentach wydalo mi sie dziwnie male. Ale potem wszystko wrocilo do normy. W domu stwierdzilem, ze model latal mimo zalozonego zdecydowanie zbyt malego smigla (tak to jest jak czlowiek spyta sprzedawce, zamiast sprawdzic w instrukcji), srodka ciezkosci skontrolowanego na oko i silnika regulowanego po 19-to letniej przerwie.
Warto jeszcze dodac, ze po kilku doswiadczeniach wreszcie bylem na lotnisku z rozrusznikiem, panelem startowym i porzadnym akumulatorkiem zelowym. Z takim zestawem zabawa jest znacznie sprawniejsza.
Opis trenerka niedlugo u mnie na stronie.