Automat do bondingu IC
Może przechwałki na potrzeby propagandy.
Mnie ciekawi coś innego. Te układy, 14 wyprowadzeniwe, to pewnie okolice
74xx. One dość spore są, krzem też nie najmniejszy. Nie dało się zbudować maszyny o dostatecznej precyzji, aby całe to ręczne kompensowanie XY było zbędne?
Czasem, aby się pochwalić. Pamiętasz filmy z Sondy? To często jakieś reklamówki róznych koncernów.
A może liczyli na eksport ... Demoludy, Chiny, Indie ...
J.
Etap pierwszy, to chyba przymocowanie krzemu do centralnej blaszki "ażuru". jak tam było krzywo, to dalej też było krzywo :-)
J.
Pan J.F napisał:
Towarzysz Mao zmarł w 1976 roku. Za jego czasów żaden Chińczyk nie mógł mieć nawet samochodu. Do 1989 roku różni tam rządzili, ale też nie myśleli zbyt wiele o półprzewodnikach. Wiem, dzisiaj trudno w to uwierzyć.
Zawsze można być przewidującym, że oni od tego nie uciekną, i trzeba im będzie pomóc w budowie przemysłu półprzewodnikowego, oczywiście nie za darmo :-)
J.
Pan J.F napisał:
Jak w Polsce po 4 czerwca 1989 zbierał się sejm, to w Chinach też się jacyś zebrali. I przewidywali, że w ciągu 30 lat Chiny staną się pierwszą gospodarką świata. Strasznie się z tego wtedy śmialiśmy, że myślą w tak długiej perspektywie. Nnasze przewidywania, nawet na
30 dni, nie zawsze się sprawdzały.Jarek
Ich też nie musiały.
W koncu u nas wcześniej też były jakies zebrania, i jakieś plany
5-letnie ... A w Moskwie też były jakieś zebrania, i czy nie w 1985 ?J.
Pan J.F napisał:
My się od tych wszystkich 5-letnich planów lubimy dystansować, kojarzą nam się z okresem słusznie minionym, choć przecież myślenie o przysłości jest obecne w każdym systemie. Ale w Chinach ma to wymiar szczególny. Tam jeszcze w czasach cesarstwa ogłaszano strategie rozwoju państwa na czas najbliższych stu czy dwustu lat. Trzeba przyznać, że mają wprawę.
Jarek
Przy czym wtedy nie musiały być takie złe ...
Taa - w perspektywie "do wyborów" :-)
No dobra - szczęśliwie drogi jakoś od wyborów niezależne.
Ale taki CPK, kanał na mierzeji, polski samochód elektryczny ... gazoport, gazociąg z Norwegii ..
Jest jeszcze jedna sprawa - te dzisiejsze Chiny są dość duże. Dawniej komunikacja mogła dwa lata zajmować w dwie strony. Stąd i potrzeba pewnych planów.
Ciekawe jak to było tam w Chinach na tym co piszesz - co oni przewidywali, i co naprawdę wyszło. Jesli dokładnie plany zrealizowali ... pogratulować :-)
Bo na rodzimym gruncie, to były zjazdy PZPR.
8-my w 1980, 9-ty nadzwyczajny w 1981, 10-ty w 1986 11-ty w 1990 ... ten "sztandar wyprowadzić".No i jeszcze V w 68 jakby przed terminem, VI w 1971 ... takie to i planowanie u nas możliwe :-)
J.
Pan J.F napisał:
Nie wiem, czy nie musiały. Ale były złe. Idiotyczne planowanie długości wyprodukowanego sznurka do snopowiązałek. A potem wykonywanie "trzystu procent planu" -- co w normalnych warunkach uzanane by było za sabotaż.
Nie, nie do wyborów. Tym zajmuje się przemysł i "jego ludzie", a oni nie pochodzą z wyborów.
Tym się różni rosja od Chin. Ilekroć rozmawiałem z rosjaninami na temat ich kraju, zawsze kończyło się na "słuchaj, rosja jest duża, u nas się tak nie da" (przeważnie chodziło o elementarne reguły bieżącej administrcji, nie o długofalowe planowanie, jak w Chinach).
Plany są od nakreślania kierunku, nie od szczegółów. Czyli nawet nie da się określić, na ile "dokładnie". Zwykle wychodziło im znakomicie, ostatnie przewidywania nie są wyjątkiem.
Ja w sposób szczególny pamiętam pominięty w tym zestawieniu VII Zjazd. Byłem wtedy w szkole, kazali mi słuchać (zwolnili z lekcji!), nagrywać, potem streścić tezy i wygłosić przed całą klasą. Piątke dostałem. A na tym zjeździe bardzo precyzyjnie opisano projekt CPK. Kaczyński rżnął równo z Gierka. Być może też miał taśmy, też robił referat w szkole.
Jarek
Bo ja wiem ... mówisz, że lepiej wyprodukować snopowiązałki, a sznurka nie ?
W zasadzie tak. Ale:
-nie wiem, czy gdzieś cała branża tak przekraczała,
-akurat sznurka, to kiedys wyprodukowano za dużo?
W spółkach skarbu państwa ? :-)
Niby tak, ale widzisz - panstwo zajmuje sie elektrowniami atomowymi, kopalniami węgla, hutami itp.
A gdzieś można by zaplanować ilu np studentów na różnych kierunkach powinno być...
To trochę fałszywe wrażenie. Rosja od Brześcia do Alaski to ok 8500km (lądem), no dobra - z Moskwy jakies 7500, a z Pekinu do Tadzykistanu
3500. Też daleko. Tylko mapa w rzucie Merkatora przekłamuje. A Pekin bliżej środka ...Tajwańczycy kiedyś tam postawili na elektronikę i im wyszło. Ale Chińczycy ponoć postawili na "joint venture" - kapitał zagraniczny, ale w spółkach z państwem.
A to ja nie słuchałem, ale po co nam wtedy było centralne lotnisko? Okęcie nie wystarczało?
J.
Pan J.F napisał:
Mówię, że jeśli pszenicy wysypało ile wysypało, to sznurka potrzeba tyle, ile da się z tego wyliczyć.
Zawsze brakowało. Co było argumentam za tym, że pszenicę trzeba importować z Kanady. Choć nikt nigdy kłosów gnijących na polach nie widział.
Tłumaczenie ruskiego dziadostwa Merkatorem też można uznać za element tamtejszej duszy.
Gdy Tajwańczycy "stawiali na elektronikę", Mao stawiał na rolnictwo. Co chciał osiągnąć płoszeniem wróbli. Rzecz nie w tym, na co się stawia, ale jak się stawia.
Trzeba posłuchać Kaczyńskiego (albo Gierka, na jedno wyjdzie). Nie chodzi o lotnisko, o Okęcie. Chodzi o to, żeby było "centralne". Wszystko.
Jarek
Tylko to może być za późno. Pytanie, czy fabryka ma co robić przez 11 miesięcy, żeby mogła przez miesiąc robić tylko sznurek, wedle planowych zbiorów.
Ale nie ma takiej potrzeby - sznurek może sobie leżeć na magazynie i dwa lata.
No ale jeszcze zapominasz, ze w 1945 snopowiązałek chyba nie było, lub było mało. I trzeba zaplanować produkcję snopowiązałek, sznurka do nich, byc może traktorów, opon do traktorów, zbudować rafinerie, aby traktory nie stały bez paliwa ...
Importowaliśmy? Czy to ZSRR importował?
No ale ... trzeba wiedzieć ile jest obywateli, ile będzie, ile zboża kraj wyprodukuje, ile zabraknie ...
Tu nie chodzi o ruskie dziadostwo, tylko nasz odbiór. Spojrz na mape - Rosja i Chiny. Polska i Egipt.
A tymczasem: Rosja 17 mln km2 Chiny 9.5 mln
Polska 314k (wg wiki, hm, czy mi się wydawało, czy było 316k ?) Egipt 1mln km2
Kapitalizm też błędy popełnia, tylko szczęśliwie nie mają one krajowego zasięgu (haha - tylko swiatowy, patrz kryzys 2008)
No właśnie - czy wszystko?
Bo trochę lat minęło ... i trzeba przyznać, że są potrzebne polskie/państowe banki, rafinerie, energetyka, gazociągi, autostrady ... może i telewizja, kopalnie węgla, huty? Przemysł militarny? Fabryka układów scalonych? Polski smartfon? Komputer osobisty? Serwery do rządowej chmury? Telefonia ? Linie lotnicze? Samolot pasażerski? Porty morskie? Rolnictwo? Google?
Nie muszą miec monopolu, wystarczy, żeby mogły wspomóc kraj w kryzysie.
J.
Pan J.F napisał:
Tak twierdził Oskar Lange, jedyny komunistyczny ekonomista z Polski, który został jakoś tam doceniany na Zachodzie. Uważał, że w planowaniu siła, jeśli my zaczniemy dobrze planować, to kapitalistyczna gospodarka runie, a planowa zatryumfuje. Jeszcze nie dzieje się tak tylko dlatego, ponieważ mamy za słabe komputery (lub zgoła nie mamy ich wcale), jednak gdy tylko komputery zbudujemy i zastąpią one rachmistrzów w komisji planowania, to...
W rzeczywistości problemem naszego przymysłu nie był brak wiedzy, ile sznurka mają wyprodukorać. Problemem było ruszenie z produkcją, gdy żniwiarzom był potrzebny.
Na chleb przeważnie starczało. Ale już na przykład na pasze, to nie. Stąd ciągły deficyt żywności. Wielkie było wzburzenie na Reagana, że chce zagłodzic nasze kurczaki wprowadzając embargo na karmę dla drobiu.
A ZSRR oczywiście importował cały czas. Wielkie było moje zdziwienie, gdy rosja z importera pszenicy stała się jej eksporterem. To jeden z niewielu sukcesów tego kraju. A może wręcz jedyny.
Wiedza cenna, choć niekonieczna w rządzeniu krajem. Spekulujący na kontraktach terminowych potrafia ją przemienić w twardą waludę.
Widzę, że nie obejdzie się bez anegdoty o Żydach. Tej, co to rozmawia dwóch dyrygenrów. Radziecki mówi, że w jego orkiestrze gra dwunastu Żydów, co jest dowodem, że w ZSRR nie ma antysemityzmu. Amerykański na to, że on nie wie, ilu ma Żydów w orkiestrze.
Są kraje, jak Kanada czy Australia, ogromne, z niewielka liczbą ludności. Potrafią sobie z tym radzić. Tylko rosja przy każdej okazji każe patrzeć na mapę. I (w zależności od kontekstu rozmowy) każe podziwiać i mówi, że w związku z tym im się coś należy, albo usprawiedliwia tym swój odwieczny burdel (tak wielkim krajem trudno jest rządzić).
Tak tak, czytałem ksiązke z lat 70-tych z takim wstępem. Tzn sam wstęp czytałem, bo ciekawy, o wyższości komputeryzacji socjalistycznej nad kapitalistyczną.
Jeszcze ciekawszy był Słownik Filozoficzny gdzies z lat 50-tych. "Cybernetyka - reakcyjna pseudonauka ..." Genetyka też reakcyjna pseudonauka.
Znajdę gdzieś w bibliotece cyfrowej?
Czyli planowanie.
Ale ... chyba prze-/niedoceniasz problemu. Jakby w końcu wyprodukowali, to byłby na następne żniwa. A co roku brakowało. Za mała produkcja. Lub marnotrwastwo. Lub spekulanci wykupywali :-P
Nie pamiętam, może i tak. Ale nasi rolnicy o swoje pasze raczej dbali, może ci, co się nastawili na kurzą fermę, albo jakies PGR z dużą ilością zwierząt.
O wyższości kapitalizmu nad socjalizmem :-)
Tylko wiesz - oni do gospodarki nic nie wnoszą. Tzn wnoszą - ktos kupuje te Porsche czy Ferrari.
Poza tym oni wywrócili idee tych kontraktów.
Co nie znaczy, że antysemityzmu nie ma :-)
Akurat Australia ma doś ogromne ... pustynie. A Kanada to chyba ogromne ... bagna? Czy za długie zimy?
Większość ich powierzchni nie nadaje się do zamieszkania. Syberia zresztą podobnie.
A i w Chinach pustyni nie brakuje.
Chodziło mi tylko o to, że szkolna mapa potrafi wprowadzić w błąd. A w czasach przedindustrialnych - duże odległości zamieniały się na dłuuugą komunikację. Nie było wiadomo, że zboże nie obrodziło, nie było wiadomo, że wróg zaatakował - dalekie rejony musiały być samowystarczalne.
Nawiasem mówiąc - z Warszawy do Wiednia 550km w linii prostej. Odsiecz z miesiąc musiała iść? A wezwanie pomocy kolejne 20 dni?
A wojska z Litwy jeszcze dodatkowe ?
Za cara było trudno.
A w USA nikt się nie zastanawia nad sposobem wyboru prezydenta. Widać ten co jest, jest dobry, choć w zasadzie anachroniczny :-)
J.
Krótki słownik filozoficzny, red. M. Rozental i P. Judin – przekład z IV wyd. ros. poprawionego i uzupełnionego (1954)
Cybernetyka powstała na gruncie współczesnego rozwoju elektroniki, zwłaszcza zaś techniki budowania najnowszych maszyn do liczenia, na gruncie automatyki i telemechaniki. Od dawnego mechanicyzmu XVII – XVIII w. różni ją to, że zjawiska psychofizjologiczne i społeczne rozpatruje jako analogiczne nie do procesów zachodzących w najprostszych mechanizmach, ale jako analogiczne do procesów zachodzących w aparatach i przyrządach elek- tronowych. Utożsamia ona pracę mózgu z pracą maszyny do liczenia, a życie społeczne - z systemem elektrokomunikacji i radiokomunikacji.
!!! Cybernetyka jest w istocie skierowana przeciwko dialektyce materialistycznej, przeciwko współczesnej fizjologii naukowej ugrun- towanej przez I.P. Pawłowa (patrz) i marksistowskiemu, naukowemu pojmowaniu praw życia społecznego. Ta mechanistyczna, metafizyczna pseudonauka daje się doskonale kojarzyć z idealizmem w filozofii, psychologii, socjologii. W cybernetyce ujawnia się w sposób jaskrawy jeden z podstawowych rysów światopoglądu burżuazyjnego – jego antyhumanitaryzm, dążenie do przekształcenia robotnika w dodatek do maszyny, narzędzie produkcji i wojny. Zarazem dla cybernetyki charakterystyczne jest to, że jest ona wyrazem imperialistycznej utopii, marzenia o tym, żeby można było zarówno w produkcji, jak i na wojnie zastąpić żywego, myślącego, walczącego o swe interesy człowieka – maszyną. Podżegacze do nowej wojny światowej wykorzystują cybernetykę do swych brudnych celów. W krajach imperializmu pod pozorem propagowania cybernetyki wciąga się uczonych rozlicznych specjalności do opracowywania nowych metod masowej zagłady – do prac nad bronią elektronową, telemechaniczną, automatyczną. Konstruowanie i produkowanie tych broni stanowi dziś ważną gałąź przemysłu wojennego krajów kapitalistycznych. Cybernetyka jest więc nie tylko ideologiczną bronią reakcji imperialistycznej, ale i środkiem realizacji jej agresywnych planów wojennych. [str. 76]"
J.
Pan J.F napisał:
To prawda. Za to nie do końca prawdziwe było twierdzenie, że komunizm jest niereformowalny. Już w następnej dekadzie cybernetyka stała się nauka "naszą", wykładaną ochoczo na moskiewskich uniwersytetach.
Ja z cybernetyką zetknąłem się we wczesnym dzieciństwie, między innymi za sprawą tej pozycji z 1965 roku:
W sumie to tak jakby tam opisano moje ówczesne wakacje. Książka wciąż dobra do czytania dzieciom, wnukom, a także sobie. Na pewno bardziej aktualna (i ciekawsza) od wzmiankowanego Słownika Filozoficznego.
No tak, trzeba przyznać, że pare reform "komunizm" zaliczył.
56 i u nas 68. Ale to ciągle za mało :-)Ale wersji cyfrowej się chyba nie doczekała.
Za to kolejnictwo doczekało sie ... cybernetyzacji ?
J.
Pan J.F napisał:
[...]Na szczęście mam wydanie papierowe, a tam w podpisie Autorki jest data
13 grudnia 1962 roku. No cóż, takie były czasy, że od napisania do wydrukowania mijały cztery lata. Ale wcześniej w ciągu zaledwie ośmiu lat cybernetyka z "reakcyjnej pseudonauki" stała się przyjazną również dzieciom "cytrybyką". Komuchy nigdy nie przestaną zadziwiać.Za to sam termin zniknął już całkiem z użycia. A był czas, że wszystko było "kibierniticzeskoje".
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required