Nieparzyste dmuchanie

Oct 03, 2024 Last reply: 1 year ago 71 Replies

Śruby były znane ze statków, choc nie wiem, jak się nazywały w różnych okresach.

Po angielsku "propeller", choc też nie wiem jak to historycznie było - screw też jest znana. Po niemiecku też propeller/Schraube, po francusku helice.

natomiast w wiatrakach były "śmigi". I to jest stare słowo. Po angielsku sails ?

cos sie zmieniło i archiwum jest

formatting link
juz w numerze 7/1924 widzę "śmigło" na 12 i 13 stronie
formatting link
Ale ogolnie jakos rzadko piszą o tym elemencie. Albo nie ma o czym pisać, albo istotnie kontrowersje językowe powstrzymywały.

J.

P.S. A temat na dłuższą dyskusję - czym sie różni screw od bolt, oraz śruba od wkrętu :-)

Częstotliwość podstawową generuje obracający się wirnik.

Nie, sporo dużych domowych cyrkulatorów ma łopaty z aluminium.

Nie ma tam nic, co by generowało w tempie 1 na obrót.

Te wentylatory o nierównomienych łopatach - o, tam jest.

Ale to takie sufitowe? Tu raczej chodzi o "stołowe", ewentualnie "stojące". Na kolumnie.

Inne prędości, inne wielkości, inne łopaty.

Ale i te sufitowe ... ile teraz mają łopat? google pokazuje, ze od 3 do 8 ... No ale tu sprawa jasna - każda łopata kosztuje :-)

J.

W dniu 07.10.2024 o 16:44, J.F pisze:

Ależ jest. Niewyważenie oraz luzy na łożyskach. Obydwa występują

*zawsze*. Daje to najniższą harmoniczną w widmie drgań jak i dźwięku.

Z 3 łopatami:

formatting link
Te przetłoczenia na łopatach to chyba po to, żeby można je było zrobić z blachy o grubości pół atomu :>

A tu z 5:

formatting link

Minimalne. Poza tym to może być 50Hz czy mniej - słabo słyszalne.

Parzysta ilość łopat tu nie pomoże.

Wow, cyrkulator :-)

Może i tak. Aczkowiek te przetłoczenia mogą mieć duże znaczenie aerodynamiczne.

Większość ma jednak śmigła z plastiku. Nawet IMO w tym sklepie.

jest i jeden w 4 w tym sklepie. Wiekszość jednak 3 z plastiku.

J.

Ale widoczne w widmie. 50 Hz, a właściwie 100 Hz to już magnetowód silnika indukcyjnego buczy.

100Hz lepiej słyszalne :-)

A tu jeszcze te 50Hz (o ile tak szybko się kręci, a nie np 25), generowałaby jakas drobna niesymetria, wiec i składowa malutka.

J.

Pan J.F napisał:

Chyba właśnie tak, ja w każdym razie z inną nazwą się nie spotkałem. Rozumiem autorów, którzy chcieli uniknąć neologizmów, a widzieli analogię między napędem statku w wodzie i samolotu w powietrzu.

"Propeller" ma dobre polskie tłumaczenie: pędnik. Ale to szesze określenie niż śmigło czy śruba.

To już nawiązanie do kształtu.

Tak, chyba stąd się "śmigło" wzięło.

[...]

Nie, to nie tak, że od razu "kontrowersje". Tęskno mi do tamtych czasów, kiedy nikt się nie kłócił o jedynie słuszną nazwę jakiegoś przedmiotu albo czynności. Znam "rzeczywistość językową" innych narodów, w szczególności słowiańskich -- tam nikt nie dąży, by wszystko robić (i nazywaźć) pod jeden sztrychulec. To my jesteśmy wyjątkiem.

Jaka tam znowu dłuższą. Odpowiedź jest prosta: różni się tym, czym śrubokręt od wkrętaka.

Po prostu musiałem się troche tych śmigieł naszukać. Rzadko używali tego słowa. Domyślam się, że śmigło jest drewniane i ma dwie łopaty, i nie ma się co nad tym rozwodzić, ale np średnica śmigła w danych technicznych samolotu chyba byłaby ciekawa? Wspomnienia, historyjki ... no nie wspomina sie o śmigle, ani o śrubie.

No jak nie?

Rower, samochód, o - samolot, żarówka, silnik, prąd elektryczny, napięcie, słownik poprawnej polszczyzny kolejowej, chemiczną na szczęście przerobiliśmy wcześniej, drosenklapa ryksztosowała, itd.

Eee - na pewno nie. Może mieli troche lużniejsze podejscie, ale na pewno sobie dużo znacjonalizowali.

Ale przecież to nie jest tylko kwestia słowiańska - w każdym języku był ten problem.

Odpowiedz że wkręt kręci się wkrętakiem a śrubę śrubokrętem, może bym i uznał, ale ponoć śrubę kręci się kluczem :-)

Klucz - kolejne spolszczone słowo?

J.

Pan J.F napisał:

Mam też katalog samolotów z tamtego czasu, w nim są dane techniczne. Ciekawe jest to, że obok normalnie wyglądających samolotów, są tam również konstrukcje wyglądające jakby je mistrz Leonardo projektował. Czy to latało w sposób przewidywalny, trudno powiedziewć. Ale na pewno istniało, są zdjęcia.

Czy jeśli ktoś na rower powie dzisiaj "bicykl" albo "koło", to nie popartzą na niego dziwnie?

Jak hebluję deski heblem, to zaraz ktoś się wyrwie, że należy strugać strugiem.

Jesteśmy w czołówce sztywności, pod wieloma względami. Kolega właśnie przechodzi przez horror prostowania literówki w akcie notarialnym, która już trafiła do ksiąg wieczystych. Ja kiedyś do aktu notarialnego w innym kraju (słowiańskim) podałem adres odczytany z tabliczki na domu. Wkrótce się okazało, że od kilku lat ulica ma już inną nazwę. Pobladłem, bo przewidywałem same kłopoty. Notariusz patrzy na mnie jak na dziwaka i mówi -- przecież wiadomo o jaką ulicę chodzi, więc po co szukam problemów, których nie ma.

Znajomy psycholog nazwał to zjawisko fachowym terminem: fiksacja funkcjonalna. Są ludzie, którzy nie mając młotka, nie potrafią wbić gwoździa. Nie przyjdzie im do głowy użycie innego ciężkiego przedmiotu, jaki znajdą w skrzynce z narzędziami.

Jarek

Ogolnie - latało gorzej, bo inaczej by się przyjęło :-)

Ale czasy były pionierskie, i trzeba było dużo rzeczy odkrywać.

No popatrzą, ale kiedy ustalono, ze rower jest jedynie słuszny?

A wkręty wkręcać wkrętakiem :-)

Ale o co chodzi? Anglicy też mają język bogaty ...

No ale to nie jest kwestia językowa.

Literówka ... może prosta sprawa, może trudna, bo tak jak zapisano też jest sensownie. A w ogóle to skąd ona się wzięła, notariusz powinien być staranny ! Strony też powinny sprawdzić !

Tylko to odczytywanie aktu to jakiś bezsens, przynajmniej dla mnie. Z czasów analfaberyzmu?

Ciekawe co na to inspektor BHP :-)

Ale jest też i ... nie wiem jak się nazywa, ale taka fiksacja językowa. U mnie na lekcji mówi się rezystor, a kto powie opornik, ten dostanie dwóję (jedynkę obecnie).

Tak czy inaczej - mamy w języku śruby i wkręty, i nie wiadomo jaka jest różnica :-)

J.

Pan J.F napisał:

Akcje kodyfikacyjne rozpoczęto po uzyskaniu niepodległości, chciano scalić ziemie trzech zaborów, również językowo. Ale i tak jeśli w sejmie przemawiał poseł, było słychać skąd pochodzi. I nikt tego się nie wstydził. Ortografia też była różna -- i to też nie wzbudzało paniki. Przegięcie nastąpiło dopiero po drugiej wojnie, gdy chciano ukształotować jednoetniczne państwo.

Odwrotny proces można było obserwować po rozpadzie Jugosławii. Serbskochorwacki był bogatym i zróżnicowanym językiem. Potem nastąpił "podział majątku", jak po niezbyt zgodnym rozwodzie, gdy małżonkowie szarpią rzeczy dla siebie. Serb wziął "apotekę", a Chorwat "ljekarnę", pierwszy ma "stanicę", drugi "kolodvor". Albo "avion" i "zrakoplov", żeby trzymać się tematu.

Tak, jest ona bardziej ogólna. Szekspir swoje nazwisko pod utworami zapisywał na różne sposoby. I chyba nigdy nie napisał "Shakespeare", jak to dzisiaj się utarło.

Słyszałem wiele podobnych historii. Tacy ludzie nie powinni być pedagogami.

Do czegoś to potrzebne? To znaczy wiem do czego są śruby i wkręty, pytam o potrzebę określenia różnicy.

Jarek

Wczesniej nie było takich akcji? Rower to chyba jeszcze przed I wojną.

A samochód kiedy wymyślili? Głupio zresztą trochę.

Język i ortografia się zmieniały przez wieki - ale co z maturą?

Hm, były juz gazety (od dawna), ksiązki, radio, kino, od biedy telewizja, były wielkie migracje ... chyba się udało. I nie widzę w tym nic złego - a w dużej częsci się samo zrobiło.

A jakąś tam Komisję Języka Polskiego, to kiedy powołano?

No ale to chyba skutek wczesniejszego zlepienia. Podobnie czeski i słowacki, rosyjski, ukrainski i białoruski ..

Oni też mieli kilka reform.

Ale ja o czym innym - jak jest np wpisany Sokłowski, to niby czemu miałoby sie to odnosić do Sokołowskiego ?

W ulicach też mielismy "reformę", więc w starych dokumentach może być problem ...

Hm, rezystor nie jest taki zły, a przynajmniej jasno określili reguły.

A "zawada" jakoś się nie przyjęła.

Oj, pełno - np kupić chcesz, a tu w jednym sklepie internetowym jest to śruba, a w drugim wkręt. Są Polskie Normy, i inne normy, i są normy na śruby, ale są też na wkręty. Napiszesz odwrotnie - będą wątpliwości, o co Ci chodzi.

J.

Pan J.F napisał:

Wcześniej byli bracia Śniadeccy. To oni nam wymyślili całki i różniczki w zastępstwie jakichś "integrałów" i "dyferencjałów" -- przez co mamy inaczej od pozostałych nacji. Sinus i kosinus został, choć na to też mieli swoje pomysły, już nie pamiętam jakie.

Ale był i bicykl, i koło, które całkiem zanikło -- kolarze zostali osieroceni.

Też się zmieniła. Na gorsze.

Nie oceniam w kategorii dobro/zło, stwierdzam fakt. I wyrażam osobisty stosunek, który dla innych nic nie musi znaczyć.

Po wojnie właśnie.

W księgach stanu cywilnego z XVIII i XIX u moich przodków pojawia się czasem forma "Sokołoski". Bywa, że ta sama osoba jest inaczej zapisana przy urodzeniu, inaczej w akcie małżeństwa.

Gugiel przy szukaniu kartofli znajdzie też ziemniaki. Dzisiaj to nie jest problem.

Dnia Tue, 8 Oct 2024 15:59:11 +0200, J.F napisał(a):

A nie wziął się przypadkiem od nazwy firmy Rover? Podobnie, jak odkurzacze bywały w Polsce nazywane "elektroluksami". Jeszcze pamiętam, jak znajoma "babcia" (tak z 70 lat starsza ode mnie) tak właśnie nazywała odkurzacz. A dekady później na trampki gadało się "adidasy".

Wydaje mi się (z naciskiem na "wydaje"), że o tym pisał inż Witold Rychter w którejś ze swoich książek. Nie pamiętam, może "Moja dwa i cztery kółka" albo inne "Skrzydlate wspomnienia".

Jeszcze taka dykteryjka, chyba ze "Skrzydlatych wspomnień". Czytałem to z 40 lat temy, więc wybaczcie, jeśli coś namieszałem.

Ale było to mniej-więcej tak: Czasy lotnictwa pionierskiego w Polsce, chyba już niepodległej. Lotnicy byli nauczani, że najważniejsza rzecz w przypadku kraksy, to wyłączyć iskrownik.

Samolot chyba dwupłat z odkrytym kokpitem.

No więc któryś lotnik lądując na lotnisku wykonał efektowny przewrót przez dziób i jeszcze bardziej efektownie sam wyleciał ze swojego fotela, po drodze mocno się uszkadzając. Chcieli połamańca wziąć na nosze, ale się nie dał. Doczołgał się do wyrwanej z samolotu, leżącej luzem deski rozdzielczej, przekręcił wyłącznik iskrownika i powiedział "teraz możecie mnie brać na nosze".

Takich ciekawych i humorystycznych historyjek jest mnóstwo, prawie we wszystkich książkach Witolda R.

Inna ciekawa historia, to dolewanie wody do Tatry chłodzonej powietrzem - to było chyba w "Moje dwa i czery kółka"

Pan Adam napisał:

Wcześniej mówiono "pepegi", jeszcze przed wojną. Co z kolei przyczynę ma taką:

formatting link

Dnia Wed, 9 Oct 2024 00:12:25 +0200, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Czyli w zasadzie też nazwa od-firmowa.

Pan Adam napisał:

W dodatku nazwa przeżyła firmę. Do dzisiaj "pepegi" wciąż są słowem znanym, choć może nie tak często używanym jak kiedyś. Firmy nie ma, po wojne powstał w jej miejsce Stomil Grudziądz. Dlatego mało kto kojarzy, skąd się nazwa gumowych butów wzięła.

Samo zjawisko tworzenia nazw odfirmowych jest powszechne. W którymś z języków południowowschodniej Azji pospolita nazwa pasty do zębów to "kolgejt".

Jarek

Albo wcale. Młodzież nie kojarzy, wojska nie ma ...

A nie było to juz po wojnie ? Bo z tej reklamy ... jakies eleganckie buty, a nie byle trampki.

Trampki ... tez jakies nowe słowo ..

formatting link
"Po 1945 roku fabryka funkcjonowała pod różnymi nazwami. W 1969 roku oficjalnie przemianowano ją na Grudziądzkie Zakłady Przemysłu Gumowego, a w 1971 roku dodano nazwę „Stomil”. "

Ale zachodzę w głowę - co to jest/było "obuwie ludowe" ?

"W latach 1939–1945 zakład podporządkowany był zarządowi niemieckiemu i funkcjonował pod nazwą Radium Gummiwerke ..."

A cóż to za Radium - od radu ?

J.

Prawie na pewno.

Tylko ciekaw jestem, czemu akurat od nie.

Patent mieli, na nowoczesny bicykl, prawie jak współczesny? Tanie ceny mieli, i opanowali polski rynek?

A to nie wiem kiedy. Adidasy to było coś innego niż trampki - ze skóry, niższe.

Ale z czasem wprowadzili modele z tkanin, to może wtedy. Albo młodzież przestała kojarzyc "prawdziwe trampki" :-)

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required