program do rysunków

To właśnie postęp techniczny jest w dużej mierze odpowiedzialny za upadek w dziedzinie ręcznego rysunku. Jak chcesz coś szybko do maszyny dorobić, to najprostszą metodą jest wycięcie tego z blachy na laserze. Ręczny rysunek do tego funta kłaków nie jest wart, bo do maszyny trzeba wsadzić plik DXF- bez CADa ani rusz. Pogięcie tego też polega na wsadzeniu tej blachy do maszyny i puszczeniu programu- rysunek niepotrzebny. Potem są frezarki i tokarki, do których trzeba włożyć kod z CAMa, który potrzebuje 3wymiarową bryłę z CADa. Tu też ołówkiem można sobie najwyżej w uchu podłubać. Coraz powszechniejsze stają się drukarki 3D, do których też żaden rysunek do niczego potrzebny nie jest, tylko plik z danymi z bryły 3D. Coraz rzadziej w ogóle jakikolwiek, nawet i komputerowy rysunek w ogóle pojawia się w dokumentacji! Polskie realia są takie, że programy studiów tworzą szefowie katedr na politechnikach, którzy powinni być profesorami. A żeby zostać profesorem, trzeba się na pół życia oderwać od rzeczywistości. W tym systemie po prostu nie da się wyprodukować inżyniera, który do czegoś się nadaje. Poza, oczywiście ręcznym rysowaniem :-) Konrad
Reply to
KA
Loading thread data ...
I tu masz rację. Pamiętam, jak więcej niż ćwierć wieku temu dyskutowano w TV o programach, sposobach, metodach i kadrze nauczającej na politechnikach. I taką wypowiedź studenta politechniki ; " co mnie może nauczyć docent, który w życiu nie skonstruował ni jednej działającej maszyny". Student był z "mechanicznego" i podawał przykłady z PKM-u. Dziś mówię podobnie o takich nauczycielach. Oderwanie od inżynierskich problemów jest powszechne wśród profesury. Uważam też, że nauczuciele przedmiotów technicznych w średnich już szkołach, powinni być "dochodzący"- kontraktowi, mający wielką wiedzę teotertyczną i nie mniejsze doświadczenie w jej stosowaniu praktycznym. Musi się to im opłacać, muszą być o ciągotach pedagogicznych, ale tylko tacy mogą nauczyć fachu.
Inżynier, co to za raz po studiach rozpoczyna pracę jako nauczyciel, to albo jest lewy jak but i wie o tym, albo boi się odpowiedzialności za robotę ale chce mieć długie weekendy. Znam problem, bo sam uczyłem lat sporo. Ale na kontrakcie. W.Kr.
Reply to
wieslaw.kruszewski
snipped-for-privacy@gmail.com napisał(a):
[...]
W mordeczke... Odet 15 lat nie moge przejsc pierwszego semestru zapisu konstrukcji - caly czas rozbijam sie o tego samego doktora, ktory idealnie pasuje do opisu strasznego uczytiela kaligrafii ze wspomnien niebieskiego mundurka. Merytorycznie nie mam problemow - dowodem dla mnie sa nastepne przedmioty jak PKM czy juz konkretne prace przejsciowe zaliczane bez problemu. Za to bardzo sobie chwale wiekszosc kadry na mechanicznym w Lodzi - ludzie z doswiadczeniem z przemyslu - niejedna dzialajaca maszyne sami skontruowali - a studiowanie u nich to sama przyjemnosc :) Oczywiscie dla osob, ktore chca sie czegos nauczyc, bo wiekszosc poszukujacych prostego zaliczenia nie potrafi zrozumiec, ze wymaga sie od nich pewnych khmm... podstaw. Na tym tle faktycznie najgorzej wypadaja "wieczni nauczyciele", ktorzy w zyciu nie wyszli poza mury uczelni - z nimi wlasnie sa najwieksze problemy natury formalnej :\
E nie... Na pewno nie chodzi o dlugie weekendy - zajecia "za oczami" potrafia dosc skutecznie uprzykrzyc zycie ;)
Reply to
zbigi
Dnia 2007-09-06 12:30, Użytkownik KA napisał:
No właśnie nie do końca tak, jeżeli chodzi o rysunek techniczny. Przynajmniej "za moich czasów studenckich" (Politechnika Krakowska, studia w latach 1994-1999) zajęcia CAD-owe na Wydziale Inżynierii Środowiska były prowadzone właśnie kosztem zmniejszenia ilości "rysunku ręcznego". A owo zmniejszenie realizowano poprzez generalne odpuszczenie rysowania w tuszu i nie czepianie się drobiazgów wykończeniowych. Te zajęcia CAD-owe większość kolegów bardzo miło wspomina. Jako jedne z najbardziej potrzebnych w późniejszej pracy (a różne rzeczy w ramach zawodu kumple robią). Na dzień dzisiejszy te zajęcia w programie studiów nadal są, nie mam w tej chwili pod ręką programu studiów żeby porównać wymiar godzinowy. I dlatego mocno mnie zdziwiło że na jakiejkolwiek uczelni technicznej może ich nie być...
Reply to
Michał Grodecki
Dnia 2007-09-06 13:00, Użytkownik snipped-for-privacy@gmail.com napisał:
Może nauczyć podstaw. Tych bardziej teoretycznych, bez których nie da się pojąć wiedzy praktycznej. Bo widzi się że coś działa ale nie wie się czemu. Widzę w większości koledzy z branży mechanicznej - a tak przez analogię budowlaną (bliższą mi): Bez solidnych podstaw wytrzymałości materiałów nie da się opanować skutecznie konstrukcji stalowych czy betonowych. Wytrzymałości materiałów może spokojnie uczyć osoba o niedużym kontakcie z praktyką budowlaną, konstrukcji stalowych czy betonowych już nie. Tu przebiega granica.
Reply to
Michał Grodecki
Jak ja miałem na studiach PKM (czasy Autocada 9 i ptoterów pisakowych) na Politechnice Białostockiej (tradycyjnie zacofanej), zdarzali się prowadzący, którzy nie chcieli przyjmować projektów z PKM z plotera. I nie szło z takimi walczyć! Główny powód ich niechęci był taki, że mógł pół rysunku powykreślać studentowi do zmiany z zamiarem udupienia delikwenta na tydzień, a on tego samego dnia przynosił rysunek poprawiony i idealnie wyrysowany przez ploter tuszem na kalce Canson!
Konrad
Reply to
KA
Dnia 2007-09-06 15:10, Użytkownik KA napisał:
A to ja trafiałem na bezproblemowych pod tym względem. Część nawet wprost mówiła "Jak rysujecie w CAD-zie to nie plotujcie do konsultacji, przynieście na dyskietce, obejrzymy, powiem co poprawić. Dopiero finalną wersję wyplotujecie, żeby ślad na papierze został".
Ech czasy kiedy z dostępem do plotera było ciężko - ale było ksero dużego formatu. Drukowało się na drukarce A4, sklejało taśmą przeźroczystą (cała technologia na to była...), kserowało i taką kserokopię oddawało (czasami jeszcze po drodze trzeba było na kopii korektorem usunąć widoczne ślady po miejscach łączenia kartek A4 i skserować jeszcze raz). Historia...
Reply to
Michał Grodecki
Obiektywnie trzeba przyznac ze czesto latwiej obejrzec na na wiekszym formacie, czyli papierze.
No ale monitory coraz wieksze ..
J.
Reply to
J.F.
Użytkownik "Michał Grodecki" snipped-for-privacy@usk.pk.edu.pl.wytnij.to> napisał w wiadomości news:fbov7v$82c$ snipped-for-privacy@inews.gazeta.pl...
Nie taka historia! U nas do tej pory tak jest, ze drukuje sie na A4, skleja i oddaje. Wychodzi taniej niz ploter (znaczy sie, bananowa młodzież która pije piwo za 3zł plotuje ;)) Dobra drukarka, nożyk i nawet nie widac za bardzo łączenia kartek, a i prowadzący nie mają żadnych problemów z przyjeciem takiej pracy. Niektórzy nawet nie chcą wydruków tylko same pliki DWG - łatwiej sprawdzić czy ktoś nie "szyje" wymiarów. A wracając do tematu - rysunek odręczny musi być. Nie ma tam copy&paste i zmusza to do myślenia gdzie się stawia te kreski bo poprawianie kosztuje dużo czasu. A jak jest CAD to, za przeproszeniem, głąby nie myślą tylko rysują głupoty (tudzież kopiują) i potem wychodzą inżyniery co sami nic na studiach nie zrobili.
pozdrawiam ~kamil
Reply to
~kamil
inzynier to nie kreslarz, chyba? i nie ladnych rysunkow w olowku maja uczyc, tylko skutecznego i przemyslanego dzialania. Ja mialem zakaz pisania odrecznego, bo nie jestem czytelny, ale nie za to mi placa j.
Reply to
jsp
Użytkownik "venioo" snipped-for-privacy@poczta.fm napisał w wiadomości news:fbnih0$41q$ snipped-for-privacy@nemesis.news.tpi.pl...
Nie za 20 tylko za 2 lata :-( Odręcznie nie potrafią "oddać" wykresu który zawiera 2 krzywe.
drobiazgow...
Wiesz, mam mieszane uczucia. Z jednej strony na moich szkicach jechało połowa roku, z drugiej rysunek w tuszu był dla mnie gehenną. Zawsze "sknociłem" w ostatniej linii. (Choćby miał mi nawalić rapitograf - to nie mogłem oddać rysunku w tuszu na czysto). Ze szkiców i rysunku w ołówku 5, po tuszu 3. A to peszek..
Wychowałem się w biurze projektowym, jako pierwszak (szkoły podstawowej) musiałem rysować na tablicy rysunki konkursowe, aby "jury" uwierzyło że sam je rysowałem. Gdy w 5 klasie nauczycielka kazała narysować domek, oddałem połowę.... projektu (nie pytaj czy przeliczonego). ALE NIE UMIEM KREŚLIĆ W TUSZU. Zawsze go zapaskudzę :-(
Osobiście uważam że student powinien umieć szkicować i przenieść rysunek do CAD-a. Widząc co nasi włodarze wyrabiają z wyższymi uczelniami..... Strach się bać. Panowie inżynierowie (bez obrazy - bo niedługo to będzie obelga) czas uciekać w doktoraty albo za granicę, póki nas jeszcze szanują.... Przemek z lasu
Reply to
pm.las
No coz - zawsze bylo tak ze inzynier rysowal olowkiem, a tuszem to kreslarz :-)
Ten tusz to i tak chyba glownie po to zeby dokumentacje powielac w "wyswietlarniach"
J.
Reply to
J.F.
Michał Grodecki napisał(a):
.............
Kiedyś tak. Ale i uczył staranności, dokładności,
Ja jestem z maszynówki. Mam inne zasady i doświadczenia co do wnoszenia zmian (poprawek) w dokument-rysunek. Zasadą wnoszenia poprawki-zmiany czego tam w oryginał dokumentu było ( pewnie i jest nadal) przekreślanie tego co było i wpisanie ( wrysowanie) jak ma być "od tej chwili" ale tak, by stary napis był czytelny. Jednocześnie w odpowiednim miejscu na rysunku wnoszony był wpis, kto ( nie każdy był upoważniony do wnoszenia zmiany, konstruktor projektujący w rysukek) technolog konkretnego wyrobu w przepis technologiczny i tp), kiedy i którą "poprawę" wniósł wraz z podpisem wnoszącego. Od kiedy, dzień, seia wyrobu zmiana obowiązuje, oraz dodawanie dodatkowego znaku ( litera, cyfra) do numeru rysunku dla zaznaczenia kolejnego wariantu. Jak zmian było wiele, to rysunek był wykonywany ponownie, wg ostatniej wersji i numerowany jako zastępujący dotychczasowy. Nie mogło być dwu rysunków-o jednakowym numerze i różnej treści. Była związana z wnoszonymi zmianami w dokumenty -rysunki, procesy technologiczne, instrukcje itp, procedura "Karta zmiany". Porządek był wyśmienity. Nie był o samowolki i bałaganu z tym związanego.
Pozdrowienia. W.Kr.
Reply to
wieslaw.kruszewski
Dnia 2007-09-10 13:36, Użytkownik snipped-for-privacy@gmail.com napisał:
I tak też powinno być. A chodziło mi o to że na rysunku wykonanym w ołówku można bez pozostawienia śladów zrobić modyfikacje. Wymazać poprzednią zawartość i nanieść nową. Co oczywiście zrobi tylko osoba zupełnie nieodpowiedzialna. A na rysunku w tuszu "bezśladowo" jest bardzo trudne.
Reply to
Michał Grodecki
snipped-for-privacy@gmail.com pisze:
Mnie tak wlasnie uczyli. I nie wyobrazam sobie zeby bylo inaczej. Niedlugo pewnie popracuje w zawodzie to sie przekonam. Zreszta bylo mi juz dane robic dokumentacje techniczna wyrobu (takie tam duperele styropianowe) i trzymalem sie tych wytycznych. I chyle czola przed doktorami z budowy maszyn. Stara Łódzka szkoła ;) Tzn. ogolnie wykladowcy po Politechnice Łódzkiej tworzacy teraz Politechnike Koszalinska :) Pozdrawiam :)
Reply to
venioo
"J.F." napisał(a):
W niektórych tabelkach na rysunkach spotyka się 2 odrębne pola: konstruktor i kreślarz. Spotkałem się też z nazwą kopista.
Reply to
PeJot
No to teraz są PDMy, PLMy i nikt choćby nie wiem jak chciał i jak się nie znał, nie narobi bałaganu. I znowu: Uczyłeś się rzeczy, które już są niepotrzebne! Konrad
Reply to
Konrad Anikiel
Tak uwazasz? A jak przyjdzie Ci dorobic element do maszyny, ktora byla zaprojektowana 30 lat temu i jest bardzo droga, w miedzyczasie byla poprawiana z 5 razy przez 5 roznych osob, to chyba usiadziesz i rece zalamiesz... To nie sa rzeczy niepotrzebne.
Reply to
venioo

Site Timeline

PolyTech Forum website is not affiliated with any of the manufacturers or service providers discussed here. All logos and trade names are the property of their respective owners.