I tu masz rację. Pamiętam, jak więcej niż ćwierć wieku temu dyskutowano w TV o programach, sposobach, metodach i kadrze nauczającej na politechnikach. I taką wypowiedź studenta politechniki ; " co mnie może nauczyć docent, który w życiu nie skonstruował ni jednej działającej maszyny". Student był z "mechanicznego" i podawał przykłady z PKM-u. Dziś mówię podobnie o takich nauczycielach. Oderwanie od inżynierskich problemów jest powszechne wśród profesury. Uważam też, że nauczuciele przedmiotów technicznych w średnich już szkołach, powinni być "dochodzący"- kontraktowi, mający wielką wiedzę teotertyczną i nie mniejsze doświadczenie w jej stosowaniu praktycznym. Musi się to im opłacać, muszą być o ciągotach pedagogicznych, ale tylko tacy mogą nauczyć fachu.
Inżynier, co to za raz po studiach rozpoczyna pracę jako nauczyciel, to albo jest lewy jak but i wie o tym, albo boi się odpowiedzialności za robotę ale chce mieć długie weekendy. Znam problem, bo sam uczyłem lat sporo. Ale na kontrakcie. W.Kr.