A moze wystarczyloby przynajmniej te reaktory na wybrzezu morskim budowac w kesonach ponizej poziomu morza ? W razie awarii wysadziloby sie jedna sciane kesonu i zalalo to cale talatajstwo w cholere woda morska. zadnych pomp nie potrzeba ani energii a wygotowac calego morza raczej sie nie uda. To oczywiscie w uproszczeniu bo przeciez szkoda by bylo skazic kawal wybrzeza morskiego, ale powaznie mowiac taki system wydaje sie pewniejszy niz te wszystkie "zabezpieczenia", ktore okazaly sie tak zawodne. Skoro do opanowania tragedii potrzebna jest woda, to moze nalezy tyak budowac, aby w razie kompletnej awarii ta woda sama tam wplywala ? Moznaby kanaly doplywowe wyposazyc w zabezpieczenia aby nie dopuszczaly do wyplywania skazonej wody spowrotem do oceanu. Ale nawet jakby juz do tego doszlo to chyba lepiej skazic kawalek morza niz lad na ktorym mieszkaja ludzie.
JAM