[warszawa] zadanie z mechaniki budowli

Aug 31, 2005 Last reply: 20 years ago 112 Replies

Przepisac???!!! AAaa...grrr... A czy Ty wiesz, co znaczy slowo "studiowac"? To nie jest proces, jak w szkolce podstawowej: co pani napisze na tablicy, to trzeba przepisac, a pozniej wykuc. Studiowanie, to przede wszystkim samodzielna praca - zdobywanie materialow, znajdowanie w nich odpowiednich informacji i uczenie sie rozwiazywania problemow, a nie spisywanie z tablicy.

Normalnie rece i cala reszta opadaja.... :(

Pozdrawiam, robal.

No tak, ale po co komu taki wykład???

Konrad

Cos w tym jest. Pamietam jak kiedys rzucona mimochodem na cwiczeniach uwaga prowadzacego spowodowala ze cala grupa nagle zrozumiala o co chodzilo w poprzednich dwoch godzinach wykladu ..

Mysle, mysle .. to sie da odpowiedziec ? No w zasadzie sie da - zakodowany w postaci funkcji zestaw odpowiedzi na rozne typy pobudzen. Ale czy wozny to zrozumie ?

J.

Chodziło o to, żeby tak opowiedzieć obrazowo jakiś przykład, żeby tą transmitancję opisać jak coś prawie materialnego, coś co da się palcem pokazać. Kolega, naprowadzany przez profesora zaczął budować opowieść o ludziach wchodzących do hallu na piętrze, z których jedni idą schodami, inni windą. Nie przysłuchiwałem się bo musiałem już wyjść, ale zaliczył :-)

Konrad

KA napisał(a):

Domniemuję, że po to, aby zaznajomić studantów z wielkością i rodzajem materiału do opanowania, tak, żeby wiedzieli z czego i w jakim zakresie się przygotowywać na zaliczenie.

Zbyszek

PS. Tak, miałem również takie wykłady i ćwiczenia, których jedynym racjonalnym celem (z mojego pkt widzenia) było zapewnienie pracy prowadzącym. Nie zaliczyłbym jednak do nich mechaniki budowli na architekturze.

Aha, jasne. Dajmy studentom kserowki z zapisanymi przykladami zadan, ktore potem beda na zaliczeniu. Po co fatygowac profesora, niech odpocznie sobie na rybach. Studenci sobie w ksiazkach poczytaja. Egazamin - zrobmy test - maszynka tez sprawdzi. Profesor nie jest tylko od tego, zeby pokazac czego bedziemy sie uczyli. Musi tez umiec zaciekawic (i tu nie chodzi o to, ze to mechanika mi sie nie podoba, bo pierwszy semestr tego przedmioto podobal mi sie. Moze dlatego, ze tematyka byla latwiejsza.), byc dobrym dydaktykiem i poprostu byc czlowiekiem.To ze ktos ma przed nazwiskiem iles tam tytulow nie zwalnia go od traktowania nauczania byle jak. Przyjdziesz, odklepiesz swoje i skasujesz wyplate :/

pzdr rozi

Ale w srodowisku naukowym to bez dalszych osiagniec nie wiem jak ma utrzymac opinie specjalisty.

No chyba ze tak jak zwykle - pol instytutu dopisuje go do kazdej publikacji ..

J.

U¿ytkownik "rozi" napisa³ w wiadomo¶ci

Oczywisci zamiast "zwalnia" powinno byc "upowaznia" Rozpedzilem sie :)

rozi

Tak samo, jak jej sie dorobil - robiac kolejne plagiaty i zerujac na pracy prawdziwych specjalistow.

Zeby tylko do publikacji.....

Pozdrawiam, robal.

No przeciez efekt tego bylby taki sam, jak to, ze ktos robi zadania za Ciebie :}

Wiesz, czasami chcialo mi sie dokladnie tak zrobic, gdy okazywalo sie, ze moi studenci to glaby, ktore maja zaleglosci jeszcze ze szkoly podstawowej i co gorsza, nie zamierzaja tego zmienic.... Naprawde pojscie na zajecia z taka grupa bylo wielkim wysilkiem.

Pozdrawiam, robal.

O ile znam mechanizmy funkcjonujace w srodowiskach "profesorskich" to smeim tewirdzic ze opowiadasz bzdury

A.L>

Panie KA, czy studiowal Pan kiedys?...

A.L.

Slicznie Pan to napisal, Panie KA. Wsztscy sie cieszymy ze Pan wie co to transmitancja i potrafi o tym tak ladnie pisac. Szkoda tylko ze nei wie Pan na czym polehgaja "studia" i "studiowanie" czego dowod dla Pan w licznych inncyh postach

A.L.

Bald, Panei rozi, blad. Tzreba isc na czlosc. Zadnych tam ksero. Tzreba rozdwac od razu dyplomy.

A.L.

Mnie tez. Niestety, wiekszosc nie rozumie roznicy miedzy szkolka a uczelnia wyzsza. Miechy chodzeniem do skzkoly a studiowaniem.

A.L.

Nie takie same zadaniana na kserowce i na egzaminie! :) Oczywiscie na egzaminie dostajesz troche inna belke, gdzie indziej podpora, inna sila przylozona itp itd

Uwazam, ze profesor jak najbardziej moze miec wplyw na wyniki swojego przedmiotu. Z twojej wypowiedzi zrozumialem, ze twierdzisz, iz profesor ma niewielki wplyw na to co potrafia uczniowie, dlatego napisalem o tym, ze mozna go wsumie wykluczyc z procesu nauczania :>

Ja nie jestem krytykantem wszystkich profesorow. Zdarzaja sie naprawde super ludzie i wcale nie dlatego, ze malo wymagaja od studentow. Po prostu prowadza zajecia tak, ze chce ci sie ich sluchac i sluchac i sluchac.......

rozi

Na najgorszej, moim zdaniem, politechnice w kraju. Od ukończenia studiów ani razu nie użyłem wiedzy, którą tam zdobyłem, choć projektuję dość hi-endowe rzeczy, nie martwiąc się silną konkurencją na świecie. Natomiast codziennie rozwiązuję problemy, które powinna ta szkoła chociaż liznąć- niestety, nic z tego. Bywało, że w tydzień rozpracowywałem temat, który dwa semestry teoretycznie klepano w szkole, ale to była atrapa, nie udało się profesorowi ani na jotę czegoś kogoś nauczyć. Co to znaczy "nauczyć"- to pojęcie szerokie i jak widać różnimy się w jego rozumieniu, ale swoją prywatną definicję mam. Szczerze próbuję, ale nie udaje mi się znaleźć odpowiedzi po co mi te studia były potrzebne.

Konrad

Panie AL, to Pańska własna twórczość z rzeczonej książki!

Konrad

A.L. napisał(a):

ROTFL. Tak się składa, że jestem akurat chyba ostatnią osobą, która z własnej woli mogła by zmienić kierunek studiów...Nie neguję obecności elektrodynamiki technicznej w programie studiów na kierunku Elektrotechnika ale podważam sposób, w jaki jest ona wykładana na moim wydziale.

Michał Wasiak napisał(a):

Zdecydowanie wykładowca - posiada dużą wiedzę lecz nie umie(nie chce mu się?) jej przekazać studentom w sposób w miarę zrozumiały. Podobna sytuacja była z drugim przedmiotem prowadzonym przez tego wykładowcę - Metodami Numerycznymi. Wykłady prowadzone w równie beznadziejny sposób ale ćwiczenia na szczęście znacznie lepiej - nie trzeba kilkunastu slajdów z magicznymi wzorami i macierzami by wytłumaczyć np. obliczanie numeryczne szeregu fouriera.

Gdyby postąpić jak piszesz to w tej katedrze pozostałby kierownik(i zarazem wspomiany wyżej wykładowca), drugi profesor(od Obwodów Elektrycznych), jeden, góra dwóch doktorów i może jakiś doktorant. Po prostu wykładowca wymyśla takie zadania, by celowo jak najwięcej ludzi oblało egzamin. Czasami są to takie zadania, że siłą rzeczy nie da się ich rozwiązać w dostępnym czasie(bo nie da się w 5 minut policzyć na piechotę całki nieoznaczonej z bardzo rozbudowanej funkcji i jeszcze narysować wykres zmian wyniku tej całki w funkcji zmiennej, po której odbywało się całkowanie) lub też sam wykładowca bez pomocy komputera nie jest ich w stanie rozwiązać.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required