znak CE

Jun 22, 2004 Last reply: 22 lata temu 79 Replies

Witam,



Mam problem z importem urz±dzenia z Japonii. Jest to sprzêt elektrotechniczny wiêc podpada pod dyrektywê niskonapiêciow± i t± o kompatynilno¶ci elektromagnetycznej. Mam takie w±tpliwo¶ci:



- czy jako importer i pó¿niejszy u¿ytkownik muszê uzyskaæ znak CE?



- je¶li tak to kiedy musi to nast±piæ?



- czy CE dotyczy tak¿e urz±dzeñ u¿ywanych czy jedynie fabrycznie nowych?



pozdrawiam,



Jarkor.


Tak (ale jest lista urzadzen wymagajacych CE, a inne tego nie wymagaja, wiec trzeba sprawdzic w Dzienniku Ustaw konkretnie). CE nie jest wymagane dla aparatury (ogolnie piszac) produkowanej jednostkowo, eksperymentalnej.

Nie wiem.

Tyczy sie wprowadzanych do uzytku na terenie EU. Nie pisza, czy nowe, czy nie.

-- (STS) Mars, prêdzej czy pó¼niej, bêdzie nasz!

ZTCW jezeli importujesz na wlasny uzytek i nie przekazujesz dalej to nie.

Przy okazji: sledzi ktos te sprawy? Bo ostatnio jakiemus madrali spracowalo, ze wedle ustawodawstwa kazdy pojedynczy pecet zlozony z podzespolow (czyli 90% sprzedawanych) musialby byc po zmontowaniu indywidualnie przebadany na okolicznosc znaku CE. Za skromna oplata, rzecz jasna, wynoszaca obecnie wielokrotnosc wartosci wyrobu...

pozdrowienia

krzys

Znak CE to nie badania, ale deklaracja PRODUCENTA/DOSTAWCY, ze wyrob spelnia wszelakie normy wymagane w EU. Jesli ktos ulegnie np. porazeniu elektrycznemu i zobaczy znak CE, to mozna trzepac producenta, aby UDOWODNIL, ze wyrob jest zgodny z normami i jesli tego nie wykaze, to pojdzie producent do pierdla albo zabuli odszkodowanie. Nie mozna tez wprowadzac do uzytku wyrobow wymagajacych CE a nie majacych CE.

Ale jeśli uczelnia chce kupić części i złożyć komputer, to ktoś musi jej ten CE dać. Przepis jest bezdennie głupi.

Przepis tyczy sie w "wprowadzania do uzytku", a znaku CE NIKT nie nadaje! Kapujesz!

Mozesz sobie namalowac sam na sprzecie "CE", jesli masz papiery potwierdzajece, ze sprzet ten spelnia WSZYSTKIE normy wymagane dla niego. Moze tez namalowac "CE" bez badan, ale jesli cie dopadna za poswiadczenie nieprawdy, to kryminal lub grzywna.

Sa instytucje, ktore "niby" nadaja CE, ale chodzi o to, ze wynajduja one normy i przepisy, ktore wyrob ma spelniac i ewntualnie organizuja badania, ktore daja "papiery" dokumentujace zgodnosc wyrobow z normatywami EU. Jesli ma sie pewnosc, ze wszystkie normy sa spelnione - maluje sie na pysku urzadzenie "CE".

Na uczelni, w domu, czy w piwnicy mozna sobie skladac komputery i nikt o CE nie zapyta jesli nie zostana wprowadzone do uzytku na terenie EU. Skoro uczelnia lezy w EU i pracowac na komputerach maja ludzie, to wymagane jest potwierdzenie zgodnosci najmniej bezpieczenstwa, czy kompatybilnosci E-M itd.

Ale jesli kazda czesc "skladaka" bedzie miala CE, to calosc tez bedzie CE, a spojrz, ze plyty glowne zasilacze itd maja CE.

Owszem, ale to sa te "papiery" dokumentujace spelnienie konkretnych wymogow. Jak zgromadzisz wszystkie "papiery", wowczas SAM malujesz "CE" na urzadzeniu. NIKT nie nadaje "CE" - nie ma takiej procedury, natomiast na producencie spoczywa obowiazek UDOKUMENTOWANIA spelnienia wymaganych norm, skoro wymalowal sobie "CE".

Nie bede cytowal teraz Dziennikow Ustaw, bo jest w kilku, ale pisze, bo rzecz ta mnie dotyczy i tygodnie nad przepisami spedzilem.

Jesli podaruje mamie bez oznajmienia, ze to samorobka - to tak. Jesli oznajmi, ze to wersja "eksperymentalna" przez niego wykonana, to nie.

Ja owszem. Ale co znaczy, ze nikt nie nadaje? Ktoś go musi namalować. A złożenie komputerów i udostępnienie studentom, to wprowadzenie do użytku.

Otóż podobno (bo to na poczatku nie wiadomo nigdy) nie. Jeśli masz jakieś źródło mówiące, ze wystarczy, że składniki mają CE, to poproszę, bo się przyda. Tylko jakoś wątpię w te znaki na obudowach poniżej 500 zł :)

O ile mi wiadomo, dla niektorych typow urzadzen (bodajze wlasnie elektrycznych wtykanych do kontaktu) do spelnienia 'wszelakich norm' wymagane jest przebadanie przez uprawniona jednostke kilku egzemplarzy seryjnych lub przedmiotowego pojedynczego...

Tu jednak prosilbym o potwierdzenie, bo 100% pewnosci nie mam.

Natomiast mam 100% pewnosci, ze uczen, ktory na szkolnych zajeciach zrobi lampe (ja robilem i sluzyla mi potem przez wiele lat), a potem podaruje ja mamusi na Dzien Matki, jest w swietle Ustawy o systemie oceny zgodnosci... nieletnim przestepca. Kto nie wierzy niech sprawdzi ;-)

pozdrowienia

krzys

Poszperam, ale po to jest to CE, aby mozna bylo skladac wyroby z prefabrykatow czy czesci. Kupujesz zasilacz z CE i mozesz go dolaczyc do np. modemu z CE - przeciez to bylby absurd, aby certyfikowac modem+zasilacz i malowac dla zestawu nowe CE!

To juz inna sprawa :-) ale konsekwencje dla producentow w spozywce, elektryce moga byc oplakane dla tego, kto namaluje "CE" a papierow na potwiedzenie tego nie ma.

Na moja aktualna wiedze, trzeba zlozyc PC-ta z takich czesci, na ktorych jest namalowane CE. Na obudowie tez.

Toz nie chodzi o to, kto znak namaluje, tylko co trzeba zrobic, (i ile komu zaplacic) zeby legalnie zmontowac i sprzedac peceta. Cala reszta to li tylko zabiegi semantyczne...

pozdrowienia

krzys

W artykule <cbc0el$q3t$ snipped-for-privacy@srv.cyf-kr.edu.pl> Stanislaw Sidor napisał(a):

A, na moją aktualną wiedzę NIE wystarczy poskładać z elementów ze znakiem CE, gdyż z tego co się orientuję wcale nie jest powiedziane, że komputer po poskładaniu z elementów ktore mają CE będzie spełniał CE.

Z tego co wiem to URTIP interpretuje to w ten sposó, aby znak CE dawać na komplety: konkretna karta grafiki, konkretna karta dźwiękowa, konkretny typ zasilacza itp. Podobno można zrobic tak, że składamy komputer z maksymalnej liczby podzespołów i badamy. Jeśli spełnia to OK i przyjmuje się, że jeśli komputer zawiera mniejszą ich liczbę to też będzie spełniał CE.

Oczywiście można się z tym kłócić, ale jak wiadomo kłótnia z urzędem do niczego konstruktywnego nie prowadzi.

Więksi producenci robią więc badania na znak CE dla konkretnej konfiguracji i tak sprzedają.

Niby tak, ale jaka jest pewność,że modem po połączeniu z zasilaczem nagle nie zacznie zakłócać? To oczywiście jest moja interpretacja. W każdym razie kol. który u nas w firmie zajmuje się CE tak twierdzi na podstawie zresztą paru szkoleń z CE, które odbył już w różnych laboratoriach jeszcze przed wejściem do UE.

Ale ja bym się nie przejmował, podobno w Niemczech jeszcze

30% komputerów sprzedaje się bez CE.

No i o ten absurd wlasnie chodzi. Trzeba to koniecznie sprawdzic...

pozdrowienia

krzys

ps. to troche OT, ale bardzo dokuczliwa wada calej tej procedury (kto wie, moze celowa?) jest kompletne ignorowanie produkcji jednostkowej, na zamowienie i wedlug zyczen klienta. W takich sytuacjach to klient bedzie musial (praktycznie bezposrednio) zaplacic za wymagana normami dokumentacje, wymagane ekspertyzy i wszystkie inne papiury - wychodza horrendalne kwoty... Mam przy tym watpliwosci natury czysto prawnej: swobode zawierania umow cywilnoprawnych i dysponowania swoja wlasnoscia moze ograniczyc tylko bezposrednio ustawa. Tak jest w przypadku broni, narkotykow, trucizn itp. Tu natomiast ustawa mowi tylko tyle ze ograniczenia beda dotyczyly tego nieszczesnika, ktory osmieli sie sam cos zrobic, a reszte scedowuje na akty nizszego rzedu...

No nie. Oczywiście badania muszą być na konkretny typ karty, konkretnego producenta. I dlatego niektórzy z tego co słyszałem sprzedają komputery nie jako komplet, ale jako zestaw części na fakturze po to włąśnie, aby się ich nikt nie czepiał.

Byl problem od dawna, przy okazji znaku B. Tzn nie bylo wyraznego przepisu ze tylko zasilacz potrzebuje, to niby skad wiadomo ze cale sprzedawane urzadzenie nie potrzebuje ?

Teraz o tyle lepiej ze to jest _deklaracja_ producenta. Nie musi robic zadnych badan, o ile jest pewny ze spelnia :-)

Do pewnego stopnia jest jeszcze kwestia sprzetu jednostkowego na zamowienie - w obrocie prosze pana to my mamy dyski, procesory, plyty glowne .. i to wszystko CE posiada. A komputer to juz na zyczenie klienta ..

J.

Niezle. W komputerze mamy np.: plyte glowna i procesor (niechby i dopasowane razem) pamiec karte graficzna karte dzwiekowa karte sieciowa dodatkowa karte I/O stacje dyskietek naped CD dysk twardy (albo dwa) obudowe z zasilaczem

Razem 11 zespolow. Kazdy z nich wystepuje obecnie na rynku w co najmniej kilkunastu odmianach, powiedzmy 10 dla rownego rachunku. Mamy w zwiazku z tym 10^11 mozliwych konfiguracji sprzetu, kazda do osobnego zbadania.

Wiecie co? Z tego to mozna niezle zyc ;->>>>>

pozdrowienia

krzys

Nie mozna byc bardziej swietym niz Papiez. Po to jest to CE, aby ulatwiac, a nie utrudniac handel i produkcje. Jesli prawnicy sie upra, to kaza do wyrobu jakim jest komputer PC wliczyc takze:

- klawiature (bezporzewodowa i przewodowa)

- myszke (bezporzewodowa i przewodowa)

- monitor

- skaner

- karte Wi-Fi

- cHGW co jeszcze

... i kaza to wszysko badac, czy do kupy spelnia normy, aby dac na calosc "CE".

To absurd i w Europie (tej starej) nikt tego nie praktykuje przy produkcji "skladak", bo poszczegolne elementy funkcjonalne maja "CE".

Wiem, ze moze byc z zestawem tak, ze jeden jest np. "glosniejszy" radiowo, a inny "cichszy", ale to jak z norma na gaz ziemny w sieci niskocisnieniowej - zaklada sie, ze ma te 10kPa nadcisnienia, normatywny sklad i licznik turbinkowy dobrze go liczy. Jak bedzie mial inny sklad, inne cisnienie, inna temperature, to policzy zle, ale nie beda sie przeciez bawic w bardziej skomplikowane urzadzenia z korekcja skladu czy przeliczeniami P/T.

W elektryce najwazniejsze sa normy bezpieczenstwa. Jesli zasilacz ma "CE", a jego producent jest powazny, podobnie z obudowa, to juz do kryminalu sie nie pojdzie, jesli sie sprzeda taki sprzet legalnie a bedzie on zlozeniem obudowy i zasilacza + podstawowe wymogi takiego polaczenia.

Nie, nie jest ignorowana. Poszukaj w DU, bo specyfikuje sie tam sprzet wymagajacy CE - tylko taki musi to miec. Wylaczona jest z tego aparatura produkowana jednostkowo, eksperymetalna, na uzytek wlasny itp.

W Ustawie chodzi o cos takiego, ze nie mozna produkowac bez badan na zgodnosc czegos, co na rynku jest wyspecyfikowane, ze takie badania musi miec - chodzi o to, aby nie oszukiwac klienta.

Natomiast jesli masz np. PC-ta, a nazwiesz go "eksperymentalnym spektrometrem (z peryferiami)" i zbudujesz go na potrzeby swoje badz kienta, to CE nie musisz lepic, a obowiazuja przepisy ogolne - np. bezpieczenstwa uzytkowania, ktore i tak producent gwarantowac musi.

Gdyby dopuscic, ze PC-ta da sie skladac z czesci roznych, bez kontroli, to by rynek sie popsul, a klient by nie wiedzial, jak ma byc oznaczony wyrob dla niego bezpieczny, bo to produkt masowy przeciez.

Komputery markowe maja CE na pudle, na chassis, a producenci czesto robia dodatkowe badania na EMC, aby miec dupochrony w przypadku np. przetargow publicznych, gdyz latwo by bylo wowczas konkurencji obalic taka oferte jako nie w pelni zgodna z CE, gdyby producent nie mial "papierow" na zestaw caly, choc spor bylby dlugi, ale po co im to, wiec robia te badania!

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required