Dzisiaj i trochê przedwczoraj æwiczy³em delt± Citro loty z nowo nabytego holu. W odniesieniu do startu z rêki, nawet z du¿ej górki jest to zupe³nie nowa jako¶æ latania. Testowa³em ró¿ne warunki startów zmieniaj±c k±t wznoszenia i naci±g gumy, jednak nie udalo mi siê wynie¶æ modelu wy¿ej ni¿ na wysoko¶æ ok. 30m (hol to
30m gumy 7mm i 100m ¿y³ki). Przy stromym podchodzeniu model za wczesnie siê wyczepia, przy ³agodnym naci±g jest zbyt krótki aby wyholowaæ model wy¿ej.
Spróbowa³em raz z bardzo du¿ym naci±giem. Pu¶ci³em deltê a ona zacze³a ³opotaæ jak chor±giewka na silnym wietrze. Takie zjawisko chyba nazywa siê flatter. Zdarzyo mi siê to raz wcze¶niej gdy startowa³em pod ma³ym k±tem i prawdopodobnie model rozpêdzi³ siê do zbyt du¿ej prêdko¶ci. Wtedy pomog³o pdci±gniêcie do góry - zmniejszy³a siê prêdko¶æ i dalej model szed³ ju¿ bez drgawek. Tym razem model nie zareagowa³ na próbê zwiêkszenia k±ta wznoszenia. Koñczy³ siê naci±g holu, model nie wyczepi³ siê a ja nie mog³em mu pomóc bo nadal nie reagowa³. W rezultacie ci±gniêty holem grzmotn±³ nie¼le o ziemiê. Poszed³em po zw³oki zastanawi±j±c siê co nawali³o. Oberwa³ siê przewód zasilaj±cy? Mo¿e uszkodzi³ kwarc? Mo¿e wyrwa³y siê serwa albo d¼wigienki z lotek? Na miejscu okaza³o siê ¿e serwa pracuj± ale obie lotki stoja w miejscu i daj± siê bez oporu poruszaæ. W domu okaza³o siê ¿e jednoczesnie (!) z³ama³y siê d¼wigienki obydwu serw HS-55.
Straty na p³atowcu oszacowa³bym na 5%. Du¿o da³o to ¿e startowa³em na skoszonej ³±ce - trawa jednak nie¼le amortyzuje. No i super materia³ - 4mm rowkowany, zielonkawy depron ;-) Zmarszczy³ siê trochê nowo odbudowany nos i o dziwo pêk³y oba arkusze poszycia górnego i dolnego wzd³u¿ osi szybowca w 70% d³ugo¶ci. Nie wygl±da to na pekniêcie wywo³ane uderzeniem, bo przynajmniej jeden arkusz poszycia ma ca³y przód i ty³ a pêkniêty jest tylko ¶rodek. Spotka³ siê kto¶ z Was z takiego typu uszkodzeniem?
Prawdopodobnie na ¶rodku nie by³y odpowiednio mocno ze sob± sklejone i w momencie gdy przep³yw z laminarnego zrobi³ siê turbulentny obie warstwy poszycia zbli¿a³y siê do siebie i oddala³y jak scianki pracuj±cej komory serca. Teraz sklei³em pêkniêcie, wstawi³em nowe, krótsze d¼wignienki - mo¿na lataæ dalej.
Przy okazji lataj±c na ³±ce (skoszony by³ prostok±t 100x200m ale samych ³±k by³o kilkana¶cie ha) zauwa¿y³em ¿e lata sie o niebo ³atwiej ni¿ tam gdzie lata³em do tej pory (Park Moczyd³o). Jednak otwarta przestrzeñ bez drzew bardzo pomaga w locie. Przedtem ¶rednio raz na 5 lotów mia³em twarde l±dowanie. Dzisiaj wykona³em oko³o 30 lotów zanim zdarzy³a siê katastrofa i poza ostatnim ani razu nie dziobna³em nosem! Po tych dwóch dniach wreszcie czujê siê na si³ach wyj¶æ w pole z prawdziwym modelem szybowca :-)