No to "zasadziłem" samolota (model to za duż

Apr 26, 2006 Last reply: 20 years ago 4 Replies

Czołem!



Właściwe pytanie jest na końcu, a tu trochę opisówki ;)



Poskładałem swojego Seagulla (kilka śrubek na krzyż - zabawka - wiem, nie czepiać się ;) no i postanowiłem go wypróbować - ja sam - osioł jeden :P



Wyszukałem poletko - dość zapuszczoną łąkę, coby gospodarza nie bolało, jakby mnie przydybał - i postanowiłem puścić moją zabawkę.



Oczywiście zignorowałem ostrzeżenia producenta, że toto lata jako tako do wiatru max 3 m/s... Było znacznie więcej.



Start z ręki, wylot na około 20 m, piękne pikowanie i samolot zasadzony: szkolnie, pionowo, jak ta lala... Podchodzę, a on całkiem zdrowy tkwi sobie z 15 cm w ziemi.



Krótka kontrola funkcji i następny lot. Ten już dłuższy, klika nawrotów, niestety na niewielkiej wysokości (lataj synku wolno, nisko i zwalniaj na zakrętach...). Mocniejszy powiew wiatru i samolocik nie do opanowania (przeze mnie) wali w glebę :| Koziołkuje kilka razy, leży... Idę. Wydaje się być cały. No nie do końca. Lekko ponadrywane łączenia skrzydeł z "uszami". Poza tym o dziwo wsio OK, geometria raczej nienaruszona!



Uparty ze mnie facet, więc puszczam znów. Lot jeszcze dłuższy, wiatr przeszkadza, robi z "molocikiem" co chce... Najwyraźniej wybrałem za małe poletko za blisko lasu :D Przy próbie nawrotu przed lasem okazuje się, że jedno z drzew sięga gałęziami dalej niż inne i "łapie" mojego latacza. Nie pozostaje nic innego, jak wdrapać się po niego. No tak wdrapać się, a sięgnąć do niego, to dwie różne rzeczy (nie właziłem na drzewa od jakichś 20 lat, to teraz mi odbiło ;)). Wkońcu udało mi się go zrzucić potrząsając odpowiednią gałęzią - jego następne spotkanie z ziemią...



Teraz to już odpuściłem. Nie, żebym nie chciał dalej próbować, ale łopata jednego ze śmigieł "zniknęła". Koniec latania.



Kilka fotek Seagulla (to przecież po prostu "mewa"!) jest tu:

formatting link
mi się, że nie wygląda to jakoś źle - śmigła mam, chodzi tylko o wzmocnienie tych "uszu".


No to teraz pytanie do Was:


Z pewnością są jakieś taśmy, którymi można skleić, wzmocnić taki samolocik - chodzi o to czego szukać, może jakieś linki, może podpowiedzi. Chodzi, o to, żeby dobrze trzymała i nie zwiększyła jakoś znacznie wagi i nie zmieniła wyważenia modelu (no dobra - latadła).


Cała ta konstrukcja jest łączona na śrubki wkręcane w plastikowe elementy - kiepsko trzymają - coś muszę i na to wymyślić.



A! I jeszcze mam pomysł, żeby Seagulla przerobić na normalne sterowanie. Dwa serwa przymocowane po bokach kadłuba (na zewnątrz) od steru wysokości i kierunku (sterowi kierunku trzeba chyba będzie zwiększyć powierzchnię), jakiś odbiornik, regulator - powinno jakoś latać.



O ile przeżyje moje próby latania w stanie w jakim jest teraz ;)



Pozdrowienia



LARES


Witam Model ciężki w pilotażu, kiedyś oblatywałem, uważam sie za raczej doświadczonego operatora maszyn latających a z tym "paskudztwem" miałem duże problemy. Kraksami się nie przejmuj, najważniejsze że miło spędziłeś czas na Świerzym powietrzu. Konrad

formatting link
formatting link

Użytkownik "Lares" snipped-for-privacy@pnet.pl napisał w wiadomości news:e2otb4$a7m$ snipped-for-privacy@atlantis.news.tpi.pl...

Użytkownik "Konrad Uzarski" snipped-for-privacy@miodowa.net napisał w wiadomości news:e2qltj$93t$ snipped-for-privacy@nemesis.news.tpi.pl...

Cholerka - to ja będę miał ogromne problemy... Ale przynajmniej mam wymówkę ;)

Nie przejmuję się. Opowiadam teraz wszystkim jak łaziłem po drzewach :P

Ważniejsze jest dla mnie, żeby go teraz naprawić i stąd moje pytania o taśmy klejące, czy jakies inne sposoby wzmocnienia tego "lota".

Pozdrawiam

LARES

...to chyba początki u wszystkich takie same jak nie "kretobicia" to wspinaczka po drzewach, różnica to tylko taka w jakim wieku zaczynamy łazic po drzewach za modelami, a niestety modele mają to do siebie, że chociażby było jedyne drzewo w okolicy to i tak model "upatrzy" sobie lądowanie w konarach ;) :((((

Pozdrawiam i życze miłej zabawy ...Zdzisław

---------------------------------------------------------------------- Swietnie zdjecia do poogladania >>>

formatting link

Tak sie akurat sklada ze w ramach nauki pilotazu kupilem sobie cos takiego. Pierwsze loty wykonywalem jeszcze w zimie dysponujac tylko wiedza teoretyczna. W oryginalnej konfiguracji (sterowanie silnikami) lata jak po sznurku tylko nie mozna przesadzic ze skretem bo zaczyna nurkowac i nie ma jak go wyprowadzic. Dowiedzialem sie tego juz przy pierwszym skrecie :) ale snieg po kolana wiec sie nie rozwalil. Potem bylo gozej bo oczywiscie przywalilem w droge i sie skrzydla polamaly. I tu moge Ci odrazu dac dobra rade (chyba ze juz sam na to wpadles). Trzeba wywalic ten plastik ktorym sie przkreca skrzydla od gory bo powoduje ze sie lamia w tym miejscu. Ja go wywalilem, dalem pod skrzydlo podkladke (deseczka

6mm balsy) i calosc przyczepiam gumkami. Od tej pory model przetrzymuje kretowanie z ~20m i nic mu sie nie dzieje. Twarda sztuka:). Skrzydla skleilem zwykla tasma klejaca, naciagajac ja podczas klejenia i dalem kawalek listewki na wzmocnienie. Wyglada koszmarnie ale lata. Obecnie model jest juz przerobiony. Wsadzilem dwa mikroserwa (ster wysokosci i kierunku) i reglerek. Teraz jest dopiero zabawa ale nie steruje sie juz tak latwo. Ster kierunku od razu mozesz powiekszyc. Serwa upchnolem w srodku, jest tam sporo miejsca, a ciegna do sterow w rorce od ogona. Co do smigiel to niestety i umnie sie lamaly ale ostatnio wyciolem spory kawalek skrzydla w okolicy silnikow i problem rozwiazany. A co do uszu w skrzydlach to tez je przykleilem tasma i juz sie nie lamia. Ogolnie zwykla tasma klejaca bedzie najlepszym przyjacielem tego modelu. Osobiscie uwazam ze do nauki jest idealny bo tani i niemalze niezniszczalny. Zycze udanych przerobek i lotow.

-------------------- pozdrawia Pawelky

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required