Domino

Jan 03, 2012 Last reply: 14 years ago 45 Replies

Użytkownik "anhin" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:jegssb$rs0$ snipped-for-privacy@mx1.internetia.pl...

Cegle tez mozna sp* - rodzina rozebrala dom po dziadku i mowili ze sie sypaly te cegly. No ale cegla byla droga, on ponoc sam wypalal, widac nieumiejetnie. Tym niemniej dom cos 80 lat stal.

Juz nie podbieraja cementu sypiac wiecej piachu, teraz podbieraja dolomit :-)

Ale trzy wiadukty drogowe zrobione we wroclawiu za Gierka po 30 latach tez sie sypia.

J.

No zobacz, a w całej Brytanii stare wiadukty ceglane stoją jak dzwon! Konrad

Inspektor dopuścił materiał bez kwitów? To w Indiach chyba było, co? Konrad

No to niemiecka cegla nie jest tak dobra, przynajmniej nie zawsze, ale ja w sumie tylko chcialem zwrocic uwage ze za Gierka tez partaczyli.

J.

Byl wtedy jakis inspektor i kwity ?

Drzymala w wozie zamieszkal, a ty myslisz ze Polak inspektora nie obejdzie :-)

J.

Gierkowskie budowanie można obejrzeć w Alternatywy 4. Jak ktoś w gierkowskim bloku ma jakąś równą ścianę to gratuluję. Ale wtedy "partaczenie" było rozumiane inaczej niż teraz. Tamta architektura dzisiaj to kryminał: windy co drugie piętro wyłącznie na półpiętrach, wózkownie też na półpiętrach, ale na tych gdzie windy nie ma, bloki natrzaskane tak żeby straż pożarna nie miała szansy nigdzie dojechać, dla niepełnosprawnego odwiedziny u sąsiada to jak dla mnie wyprawa na księżyc. Budowlane dowcipy też niezłe: balkony wiszące głównie na balustradzie, samozapychające się zsypy, jakieś rakotwórcze bituminy pod parkietami, bloki stawiane według tego samego projektu, a każdy inny. To nie było ważne, ważne było ile stali wytopimy dla Armii Czerwonej, wszak dociągniemy w którymś tam roku do wojny co to ma być o pokój...

Konrad

U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci grup

A przeciez to z wielkiej plyty, powinny juz z fabryki wyjsc proste, a potem betonu nie da sie skrzywic :-)

Bylem raz w mieszkaniu pod dachem ... na moje oko to roznica wysokosci po obu stronach pokoju byla ze 20 cm :-)

No to ja akurat mam na kazdym pietrze. Owszem - na dole trzeba pol pietra po schodach.

Wozkownie ? Jakis wiezowiec dla uprzywilejowanych :-)

No, u mnie zasadniczo nie byloby klopotu, ale w miedzyczasie drzewa podrosly, ktos wbil w ziemie hustawki i zjezdzalnie - i nie wiem czy winic pierwszego architekta, czy spoldzielczego urbaniste.

Ale spojrz na nowe - ziemia droga, upchane jeszcze bardziej. Ale moze nie dostrzegam tych drog pozarowych - to widac dopiero jak sie pali :-)

Na zsypy nie narzekam, ale spojrz na Zachod - wlasnie wielka afera bo ktos uzyl przemyslowego silikonu do celow medycznych. Bo tak bylo taniej.

No ale to nie wina architektow przeciez ?

No i zarzucalismy komunie ze male klitki robi, nie dla ludzi, komuna sluchala i stopniowo powiekszala, przyszedl kapitalizm, i znow male klitki robia :-)

J.

Tak gdzieś w połowie mojego psioczenia przeszedłem na budowlankę...

Robią duże, średnie, małe, takie jakie się sprzedają. Czyli... zaspokajają potrzeby! Konrad

no, nie całkiem. Zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych to wtórny i właściwie przypadkowy cel działalności developerów. Pierwotny i podstawowy to zarobek. A ten jest największy, jeśli koszty są zminimalizowane. Dlatego budowane obecnie mieszkania zaspokajają głównie potrzebę bezpieczeństwa i prestiżu (zamknięte osiedla) i blichtru (efektowna wykończeniówka), bo to jest względnie tanie i łatwe do zareklamowania i sprzedaży. Na wszystkim innym się oszczędza: na projekcie urbanistycznym, a zwłaszcza wskaźnikach gęstości zabudowy, na projekcie architektonicznym -priorytetem jest wciśnięcie jak największej Pu w jak najmniejszą bryłę, bez względu na funkcjonalność czy wygodę mieszkań, o estetyce nie mówiąc, na funkcjach osiedla (jak znajdzie się miejsce dla małego sklepiku to już luksus -o ile ten wytrzyma czynsz). Czy to jest zdrowsze niż planowanie za komuny -doprawdy nie wiem. Mieszkałem wiele lat na osiedlu projektowanym przez ś. p. prof. Skibiniewską na przełomie lat 60 i 70, baardzo rozrzutnie: zmieścił się spory park, kilka ogromnych placów zabaw, szkoła i sklepy. Mieszkania może niezbyt duże ale superfunkcjonalne. Za to gęstość zaludnienia w porównaniu z takim np. miasteczkiem Wilanów kompromitująco niska. Wskaźniki ekonomiczne wykorzystania przestrzeni wręcz skandaliczne ze współczesnego punktu widzenia. Jakiś morał? Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że takich osiedli jest niewiele, większość to rozpaczliwe blokowiska. Ale z tego nie wynika, że komercyjne czynszówki budowane obecnie to idealne miejsce do życia. Do tego bardzo im daleko. A przede wszystkim nie za dobrze zaspokajają potrzeby *mieszkania*. Wiele innych, umiejętnie wykreowanych, ale mieszkania akurat nie bardzo.

Spójrz na to oczami przedsiębiorcy budowlanego. Klient ma potrzebę wydania pieniędzy. Klientowi się sprzedaje to co klient chce kupić. Owszem, jego świadomość z czasem dojrzewa (albo nie) do innych potrzeb, ale takich "dojrzałych" klientów jest za mało na te przestrzenie publiczne, parki, sklepiki itd. Dzisiejszy klient sortuje oferty według ceny za metr, kropka. Wyniosłem się kilka lat temu z Polski do UK, tu jest niewiele lepiej. Jak kupujesz dom, a obok jest działka niezabudowana to jej cena będzie 90% tej z domem. Kto w takich warunkach myśli o przestrzeni? Konrad

ależ ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę. Mam wątpliwości tylko czy to jest zdrowy i pożądany stan. I czy wszystkie zmiany w tym względzie po upadku komuny były zmianami na lepsze, więcej -czy były nieuniknione. Nie tęsknię za komuną, oczywiście... ale to już chyba totalne NTG ;-)

Stan w którym ludzi na świecie jest coraz więcej a przestrzeni nie przybywa? Alternatywą jest wojna atomowa...

Zawsze są ludzie których stać na założenia parkowo-pałacowe itd. Potem przychodzi rewolucja, wpuszcza tam motłoch i przez chwilę wszystkim sie wydaje że im się też należy. Ani cele ani motywy dobre nie są. Czy nieuniknione? Spróbuj powstrzymać rewolucję :-) Konrad

przesadzasz. Nadmiar ludzi mnie też osobiście przeraża, ale przy rozsądnym planowaniu (tfu, brzydkie słowo) przestrzeni w środkowej Europie nie powinno jeszcze przez parę lat być tak źle.

hmmm... w tym wypadku chodzi rewolucję, w wyniku której motłoch zaczął sobie budować założenia parkowo-pałacowe na działkach 400 m2, a w braku tychże -masowo kupować tzw. "apartamenty" w tzw. "apartamentowcach". To co napisałem, dotyczy raczej generalnej wątpliwości, czy tzw. "wolny rynek" (cokolwiek to w 2012 r znaczy) jest sensowną metodą na tworzenie przyjaznego i miłego środowiska. Ale nie mam zamiaru się sprzeczać z entuzjastami dystopii neoliberalnej, to naprawdę NTG i OT

A ja się wcale nie sprzeczam, zresztą nie ma we mnie żadnego entuzjazmu. Guzik mnie obchodzi kto i dlaczego coś tam zrobił, skoro nie mam na to żadnego wpływu. A w ramach bezproduktywnej paplaniny... ta grupa tradycyjnie jest NieTeGesowo-OffTopiczna, nikt nie narzeka przecież :-) Konrad PS a był taki jeden Siemienas, kiedyś w pocie czoła budował całe miasta od zera...

U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci

Bylo ich wiecej - np taka Brasilia, zaprojektowana i zbudowana od zera. Po 50 latach juz nie jest tak rozowo.

Ech, jak ja klne tych niemieckich urbanistow z wroclawia. Zachcialo im sie miasta ktore ladnie wyglada z samolotu, a teraz mecz sie czlowieku :-)

J.

My to doskonale wiemy, tylko mowa byla o potrzebach. Klient odczuwa potrzebe duzego mieszkania, ale co z tego - nie stac go. Wiec kupuje male, a przedsiebiorca oczywiscie robi to co sie sprzedaje.

Przy czym w Europie ludnosci nie przybywa juz tak mocno.

J.

No więc zaspokaja się czy nie? Gdyby nie chcieli to by nie kupowali. Gdyby nie kupowali to by nie budowali. Zrozum mnie, ja wcale nie twierdzę że wszystko jest super, ja tylko mówię że każdy robi swoją robotę: developer buduje, klient załatwia kredyt i kupuje, bank finansuje. A co jest źle? Każdy wie, ale co na to poradzisz?

Bo patrzysz na statystykę, a tu się łatwo oszukać. Jedź do dowolnego dużego miasta, stań w centrum i powiedz że ludzi nie przybywa :-) A że w SKR Boćki ludzi ubyło- co to zmienia?

Konrad

No wlasnie sek w tym ze nie zaspokaja, ewentualnie polowicznie zaspokaja :-)

Nie chcom, ale muszom :-(

A tymczasem za Odra mieszkania tansze niz w Polsce. Tzn blisko za Odra.

J.

Widzę że Ty też jesteś z tych dla których szklanka jest do połowy pusta. Popatrz na tłum ludzi wychodzących z supermarketu z pełnymi wózkami zakupów. Według Twojej wersji, oni wszyscy muszą chyba być nieszczęśliwi, bo wszystko co właśnie kupili (dobrowolnie!) powinno być tańsze i lepsze. Kierownictwo sieci supermarketów stawia kolejne centra handlowe w celu unieszczęśliwiania okolicznej ludności, a już gwoździem do trumny są małe sklepiki i bazarki, bo tam też wszystko powinno być i tańsze, i lepsze, a nie jest! Wracając do tych mieszkań, zawodnicy co narobili kupę dzieciaków i przepijają wszystko co zarobią, owszem, mogą twierdzić że deweloper taki albo śmaki nie zaspokaja jego potrzeb mieszkaniowych. Wiem że przesasdzam, ale wiesz o co mi chodzi: niech każdy zarobi na swoje potrzeby, nie będzie problemu zaspokajania. Albo inaczej: te potrzeby na które mnie stać, są zaspokojone. Nie? Konrad

Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale jak sie pic chce .. to czemu tylko polowa ?

Wcale nie dobrowolnie, bo jesc jednak trzeba. Tylko widzisz - drobna roznica jest taka, ze oni wychodza z pelnymi koszami, wiec widac sa zaspokojeni. Oczywiscie - niektorzy o nizszych zarobkach beda narzekac ze drogo, po kolejnej podwyzce - ze za drogo i juz pieniedzy "na zycie" nie starcza. Innych zaspokaja, bo im dostarcza towary wystarczajaco dobre i tanie.

Mnie tam pod wieloma wzgledami pobliski market nie zaspokaja, a dalsze ... tez nie zaspokajaja, bo sa za daleko :-)

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required