niedziela, 21 listopada 2021 o 21:09:48 UTC+1 Jacek napisał(a):
Poszukaj pudełka od niemieckiej rakiety do badmintona. Blisko będzie.
niedziela, 21 listopada 2021 o 21:09:48 UTC+1 Jacek napisał(a):
Poszukaj pudełka od niemieckiej rakiety do badmintona. Blisko będzie.
W dniu 21.11.2021 o 21:17, Zenek Kapelinder pisze:
U nas się mówiło do babingtona ;-) Jacek
W dniu 2021-11-21 o 21:55, Jacek pisze:
Zbliżone kształtem :)
niedziela, 21 listopada 2021 o 22:01:28 UTC+1 WM napisał(a):
Kogoś mi też że zdjęcia przypomina.
Mowa o wszystkich V, czy tylko V3?
A jesli zgineli, to w jaki sposob?
Wypadki przy badaniach/produkcji/startach, ofiary bombardowania fabryk,czy wiezniowie zmarli przy drążeniu tuneli itp ?
Bo roznie mozna na to patrzyc z niemieckiego punktu widzenia.
A sama ekonomia ... no, coz, chyba rzeczywiscie to malo ekonomiczne, jesli jednorazowy samolot/rakieta bombarduje przeciwnika. Gdyby jeszcze byl w miare celny, to moze, ale nie byl.
Tylko ... Niemcy juz nie bardzo mieli co przeciwstawic. Wiec alternatywy:
-przestac bombardowac Londyn ?
-skupic sie na produkcji samolotow mysliwskich i obronie?
-skupic sie na produkcji dzial plot ?
JW dniu 22.11.2021 o 11:32, J.F pisze:
Nawet nie wiadomo, skąd te dane. Zdaje się, że wlicza się w to ofiary robotników z obozów. Ale z nimi Niemcy się nie liczyli, tylko ich eksploatowali. Sądzę, ze podobny rachunek dałoby się dla dowolnej broni produkowanej pod koniec II Wojny Światowej przeprowadzić.
Alianci bezlitośnie bombardowali niemieckie zakłady, a Niemcy nie bacząc na straty je odbudowywali, albo kombinowali z wprowadzeniem produkcji pod ziemię, gdzie śmiertelność więźniów była ogromna, bo raczej nikt się tam w BHP nie bawił.
Idąc tym tokiem rozumowania, to Alianci powinni w ogóle Niemiec nie bombardować - mniej ludzi by zginęło. Ale na wojnie ludzie ginął. II WS różniła się od tych poprzednich tym, że przeniesiono strefę niebezpieczną daleko od linii frontu. Wcześniej zagrożone były osoby mieszkające w rejonie prowadzenia działań wojennych. W trakcie II WS na dobrą sprawę nie było bezpiecznego miejsca na terenie biorących udział w wojnie krajów. Jak nawet okupant nie mordował i nie zmuszał do śmiertelnej pracy, to zawsze można było dostać w głowę bombką od strony przeciwnej.
Produkcja to IMO taka smiertelna nie byla, no chyba ze wycienczony robotnik wpadl pod maszyne ciezka.
Ale wczeniej trzeba bylo te podziemne komory zrobic, a to bardzo ciezka praca, przy ktorej wiezniowie sie wycienczali ...
Jak to mowia Amerykanie - bomby atomowe ocalily bardzo wielu ... Japonczykow. Ktorzy by zgineli przy obronie japonskich wysp :-(
U nas okupant mordowal, w Danii, Holandii, Francji - troche mniej. A przeciwnik bombardowal, ale jakies wsie to przypadkiem - nie oplacalo sie.
No i w wojnie brala udzial USA, Kanada, Australia ... a nawet sporo rejonow Anglii i Szkocji bylo bezpiecznych, bo poza zasiegiem Luftwaffe.
J.
W dniu 22.11.2021 o 21:05, J.F pisze:
Dlatego pytałem kolegę, co i skąd cytuje. można by ocenić metodologię tych badań.
Myślę, że ratowanie Japończyków było ostatnim argumentem. Oni po pierwsze ratowali własnych żołnierzy, a po drugie chcieli Stalinowi pokazać, co mogą.
Tyle, że celność bombardowań była dość marna.
Oczywiście. Ale ten niebezpieczny region był zdecydowanie dalej, niż choćby w I WS. Wówczas już niby były samoloty i sterowce, ale to zupełnie inna skala zagrożenia.
Robert Tomasik napisał(a):
Rozumiem robotnik nie człowiek? W 95% piszesz z sensem, ale raz na jakiś czas palniesz głupotę i później z całych sił jej bronisz.
Nawet mimo: cyt. Przy produkcji rakiet w Peenemunde, Mittelbau-Dora i innych miejscach, śmierć poniosło od 15 tys. do 20 tys. robotników przymusowych.
Nie chciało Ci się podliczyć liczby ofiar rakiet V1.V2 i porównać jednego z drugim.
J.F napisał(a):
Japońce przed 2WW mocno palili się do wojenki, można powiedzieć bardziej niż Polacy.
Nie wiem ile tam urządzili prowokacji przed uderzeniem na bazy USA.
czwartek, 25 listopada 2021 o 13:01:49 UTC+1 Astralny Rębajło napisał(a):
W dniu 2021-11-25 o 12:58, Astralny Rębajło pisze:
Nie były to wypadki przy pracy, tylko ofiary bombardowań.
Ojciec mój, w wyniku łapanki, został robotnikiem przymusowym w zakładach Siemensa w Berlinie. W czasie nalotów robotnicy chowali się w rowach, a nadzór w bunkrach. Po jednym z bombardowań, ocalał tylko jeden rów z trzech.
WM
W dniu 25.11.2021 o 12:58, Astralny Rębajło pisze:
Robotnik przymusowy też człowiek, tylko, czy z punktu widzenia Niemców jest stratą? Gdyby Niemcom na tych robotnikach zależało, to by stara się im jakieś znośne warunki pracy stwarzać. A oni po prostu "piekli dwie pieczenie przy jednym ogniu". Nie dość, ze mieli darmową prawie siłę roboczą, to jeszcze mieli za darmo "usługę zabicia wroga".
Taki przymusowy z obozu, dla Niemcow nie czlowiek.
Tylko nie wiadomo - rzeczywiscie "przy produkcji", czy np przy kopaniu tuneli, albo w bombardowaniu. Albo np w epidemii choroby.
Niemcy o wiezniow nie dbali, to mogli umierac tysiacami, moze nawet dla nich lepiej, ze umierali.
Nie bardzo sobie wyobrazam, zeby w normalnej produkcji tyle osob ginelo, bo jak - co chwila jakis wypadek?
J.
W dniu 25.11.2021 o 16:05, WM pisze:
I teraz przyjmijmy, że w tych dwóch zniszczonych rowach zginęło 200 robotników. Czy za rzetelny uznamy komunikat, że przy produkcji telefonów zginęło 200 osób? Przecież ich śmierć nie ma żadnego związku z tym, co robili. Żeby jeszcze zginęli przy taśmie montażowej. Ale oni zginęli w rowie!
Tych robotnikow przymusowych bylo kilka kategorii. Jedni byli "wywiezieni na roboty do Niemiec", czy nawet do Francji, i mieli znosne warunki zycia.
Ci z obozow koncentracyjnych mieli nieznosne, choc jak pracowali poza obozem, to zawsze cos tam dodatkowego skaplo. Niektorzy pare lat przezyli.
Zydzi z gett tez musieli pracowac ...
J.
Początkowo tak było i wydawano nawet przepustki do miasta w czasie wolnym. Potem rozpętał się zamordyzm i za błahe przewinienie można było stracić zęby.
WM
W dniu 2021-11-22 o 21:05, J.F pisze:
Tunele drążyć można byle więźniami, ale maszyny byle kto już obsługiwać nie mógł, chyba że się go *przeszkoliło*, co oznaczało że jego wartość jako robotnika rosła. Czytałem gdzieś o pewnym rosyjskim jeńcu wojennym, który przeżył roboty przymusowe bo był wysoko wykwalifikowanym spawaczem i pracował w zbrojeniówce.
Swoją drogą, ciekawe czy Niemcy, lokując produkcję zbrojeniową np. w Stalowa Wola Werke zdawali sobie sprawę jak bardzo narażają się na sabotaże. OIDP tam robiono tam stal na lufy do armat 88 mm, i to się dało łatwo i w trudno wykrywalny sposób psuć.
W dniu 2021-11-25 o 16:54, J.F pisze:
A może to kwestia szerokiego stosowania kar typu decymacja za próby sabotażu ?
Watpie - przy tylu karach nie byloby wiecej prob.
Opisy z KL sa w miare jasne:
-glodowe wyżywienie,
-wyniszczajaca praca,
-zimno,
-choroby, wzmozone powyzszymi czynnikami i brakiem higieny.
I ludzie umieraja mlodo. Tu jeszcze moze dodaj brak BHP - przy drążeniu tuneli wypadki sie moga zdarzac, a o wiezniow nikt nie dba. Oraz ... kto wie, ilu na koniec zabito, zeby tajemnic nie zdradzili.
J.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required