witam!
wczoraj z rana umowielm sie z kolega niemodelarzem zeby mu pokazac swoj szybowiec jak lata... ten kto mieszka w krakowie wie jaka mgla byla:( zebralismy sie jednak ok 10.30 liczac ze na otwartej przestrzeni jest jakos lepiej(moze jakis wiaterek)... na smietniku jednak bylo jeszcze gorzej- widocznosc max. 40-50 m. nic to stwierdzilem sprobojemy na skroconym holu (ok.40 m).pierwszych lotow dokonywalem wlasnie na takim holu i bylo ok.. wczoraj jednak po porstu kicha! majac za soba juz z 40 lotow nigdy nie latalo mi sie tak zle! wrazenie bylo takie ze model wiecej spadal niz lecial, w ogole go nie niosly te skrzydelka.. zastanawialem sie czy cos jest nie tak z wywazeniem,katem natarcia,trymowaniem,wychyleniami sterow.. wszystko ok! gdy juz mialem zwijac hol, niepocieszony okrutnie (nie dosc ze odwalalem kaszane przed soba to jeszcze kumplowi to raczej nie zareklamowalem modelarstwa :() w pewnym momencie zaczal wiac ledwo wyczuwalny wiaterek, po chwili gdzieniegdzie zaczalem zauwazac dalsze krzaczki i blekit nieba. pomyslalem ze ostani raz proboje i idziemy... naciagnalem hol i polecial! lot byl extra! wydluzylem hol i kolejne loty wypadly jeszcze lepiej :) kumpla tak zarazilem ze kupuje swojego szybowca na gwiazdke:) czy to mgla tak pogarsza wlasnosci lotne czy to raczej moje niedoswiadczenie?? przy pogodzie bardziej bezwietrznej niz wczorajsza juz latalem i model zachowywal sie ok!
pozdr!