Nie na temat...

Sep 29, 2004 Last reply: 21 years ago 32 Replies

Użytkownik Rapier napisał:

Co do wplywu pola ..nie ulega to

Bardzo możliwe ża tak właśnie jest. Ludzkość ma skłonnosć do szukania i znajdowania "leków uniwersalnych", które nie istnieją. To, że zmniejsza się tworzenie kamienia kotłowego w wodzie nie oznacza, że będzie miało jakikolwiek wpływ na sposób spalania czasteczek paliwa...

To chyba tylko dlatego, że niektóre konstrukcje sa inwazyjne - wpina się je w przewód paliwowy czesto zmniejszając jego przekrój. NIe widzę powodu, aby magnetyzer miał w jakimkolwiek stopniu zaszkodzić, tak samo jak nie pomaga. Ja u siebie założyłem z ciekawosci taką "samoróbkę" i nie zauważyłem żadnych odczuwalnych zmian w pracy silnika. Może trzebaby mieć starego Poldka... ;) W każdym razie zamierzam ocenić wygląd świec, wiedząc jak przyrasta nagar po roku eksploatacji. Będe miał wtedy własne zdanie, co cenię sobie najbardziej :)

Użytkownik Mariusz napisał:

Chcesz, czy nie , takie właśnie podejście posuwa ludzkość do przodu.

E tam, nie mam co robić? Myślałem że powiesz, skoro wiesz...

Nie mówimy o efektach pobocznych ;), tylko o tym co było napisane.

Użytkownik Roman B napisał:

Ale miałem na myśli tę dłuższą (u mnie przynajmniej) część życia, kiedy jednak coś się przyodziewa ;)

Użytkownik Andrzej napisał:

No to co mam zrobić? Powtarzać doświadczenie tak długo az się nie uda, żeby oglosić jedynie słuszną opinię? To nie ZSRR ;) Nawet moja żona potwierdziła, że mycia jest nieporównanie mniej. Zaznaczam NIEPORÓWNANIE a nie "troszkę" albo "chyba". Zaczęło się od tego, że już kombinowałem gdzie tu kupić zmiękczacz za rozsądną cenę, a po załozeniu magnesów zupełnie odpuściłem.

Pare miesięcy temu na grupie budowlanej stoczyłem batalię o to, czy folia aluminiowa na styropianie czemuś służy czy to tylko nabijanie ludzi w butelkę za pieniadze. Wszyscy byli przeciwko mnie... na początku. Jestem zaprawiony :)

Użytkownik Andrzej napisał:

To może dla odmiany porozmawiamy o "efekcie Mumumby" (czy jak się ten człowiek zwał). Jeśli ktoś nie wie: bierzemy 2 szklanki lub inne IDENTYCZNE naczynia, do jednego wlewamy ciepła wodę a do drugiego wrzątek (tę samą masę wody) i umieszczamy w tym samym zamrażalniku. Okazuje się, że ZAZWYCZAJ wrzątek zamarza szybciej, mimo że ma dużo wyższą temperaturę początkową. Dlaczego??? Zaznaczam, że ubytek wody przez parowanie nie tłumaczy zjawiska.

U¿ytkownik "A.Grodecki" <ag.usun snipped-for-privacy@modeltronik.com napisa³ w wiadomo¶ci news:cjhvod$sa2$ snipped-for-privacy@atlantis.news.tpi.pl...

Jak cieplejsza woda to szybsza konwekcja wody w "naczyniu" a tym samym szybsze oddawanie ciep³a do otoczenia i szybsze pocz±tkowe sch³adzanie cieczy.

buwi777

Chyba zrobie to do¶wiadczenie ale co¶ mi tu nie gra! Naczynia s± identyczne - tak samo oddaj± (wymieniaj± energiê z otoczeniem) to naturalne jest to ciplejsze musi stygn±æ d³u¿ej. Napewno gdyby mierzyæ w danej jednostce czasu (np w ciagu godziny)o ile zmieni³a siê temperatura to cieplejsza woda schlodzi sie bardziej bo jest wiêksza ró¿nica temperatur z otoczeniem i to sprzyja oddawaniu energii. Jeszcze inaczej : gdyby¶ miezrzy³ w równych odtêpach czasu temperature to napoeno nie bêdzie siê ona zmienia³a liniowo a bodaj¿e ekponencjalnie. Ale to co Ty piszesz moim zdaniem nie ma sensu

Użytkownik Gadget napisał:

Ale to co Ty piszesz moim zdaniem nie ma

Nie ma sensu w oparciu o uproszczony model który wskazujesz. Jednak zjawisko występuje i jest od lat znane. Dla pociechy powiem, że do końca nie za bardzo wiadomo, dlaczego tak się dzieje. W historii fizyki było kilka (co najmniej) przypadków, kiedy pewne "oczywiste" zjawiska okazywały się wyglądać inaczej. Potem ktoś z nudów (albo przypadkiem) wykonał doświadczenie i całą znaną teorię diabli brali. Chyba po tym można poznać prawdziwego naukowca - nigdy nie zakłada, że drzwi są całkowicie otwarte i nie neguje zjawisk, tylko dlatego że ich nie rozumie albo wydają się niemożliwe. Np można nie wierzyć w Boga (czymkolwiek miałby być), ale tylko głupek powie, że go nie ma. Ale to już za bardzo "mało techniczne" ;)

Propopnuje siê zastanowiæ! Je¿eli w dwóch szklankach by³aby woda o tej samej temperaturze to zamarzly by one w tym samym czasie. I tu nie ma miejsca na slowo "zazwyczaj" liczba cz±steczek jest tak du¿a, ¿e dzia³a typowa statystyka. Ale je¿eli w jednej szkalnce masz wodê gor±c± to za nim osi±gnie pocz±tkow± temperature wody z drugiej szklanki to tamta ju¿ zd±¿y (choæ stygnie wolniej) ochlodziæ siê o kilka stopni. I moim zdaniem NIGDY nie "dogoni" czy przegoni drugiej (tzn szybciej zamarznie)

Pozdrawiam Marcin

Użytkownik Gadget napisał:

Jednak okazuje się, przyroda ma "inne zdanie" niż Ty :)

Myślisz schematycznie, nigdy nie wymyślisz prochu.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required