Witam serdecznie, Jak moze pamietacie wybralem sie na 5-cio dniowy urlop z samolotem. Na wstepie informuje, ze mimo ponad 30 lotow nie uszkodzilem Ageny :))))) Natomiast przeszedlem dzieki tym lotom pelna metamorfoze. Dotad latalem zwykle przy bezwietrznej pogodzie. Odgrazalem sie ostatnio, ze poczytam strone Piotra Piechowskiego przed ta wyprawa i musze powiedziec, ze oplacalo sie. Pierwsze loty robilem wieczorem przy bezwietrzu i wywazylem chyba idealnie model. Potem nastaly dni wietrzne wiec musialem sie przelamac, chcac latac i pokonalem nastepna bariere. Okazalo sie, ze latanie przy stosunkowo silnym wietrze nie sprawia klopotu. Gorzej jest z ladowaniem. Tu wychwalam wytrzymalosc konstrukcji Ageny ;) Przezyla jedna brzózke i dwa ladowania z duza predkoscia lekko w glebe. Za pierwszym razem zciagnalem na sile do ziemi, zeby bronic sie przed drzewami, za drugim, zeby bronic sie przed.... wmanewrowaniem samolotu w samego siebie. To drugie bylo dla mnie szczegolnie bolesne. Zawialo pod skrzydlo przy ladowaniu i model skrecil prosto na mnie, wiec odruchowo chroniac siebie, grzmotnalem mu nosem w ziemie, az sie kolpak wbil. To bylo 1.5m przede mna i dzwiek byl bardzo nieprzyjemny. Potem dluzszy czas ogladalem wrege ale nic sie nie stalo. Troche sie pakiet przesunal, lecz go styropian i pianka zatrzymaly (dzieki czyjejs radzie z tej grupy :) Potem juz bylo lepiej. Opanowalem ladowania przy wietrze! Na koniec (dzisiaj) zrozumialem jak sie lata w kominach. Byly rewelacyjne warunki. Prawie brak wiatru w dzien i bardzo silne slonce. Tu naleza sie ponowne podziekowania Piotrowi i jego artykulowi o technice lotu szybowcem. Zgodnie z rada, poobserwowalem teren i ptaki. Praktycznie od razu trafilem w prad wznaszacy, dokladnie tam, gdzie powinien byc. Posmakowalem lotow w termice. Rewelacja! Lata samo i bez silnika! ;) Czas lotu, nawet przy moim braku umiejetnosci skoczyl ze srednio 6min. do 12! I to tylko przy wykorzystaniu jednego komina, bo przy 3 podejsciach, kiedy tracilem komin, to nie moglem znalezc nastepnego. Co wiecej trafilem raz w prad schodzacy i ledwo udalo mi sie wrocic, zza drzew, za ktorymi mialem komin. Zaczelo mi dusic model do ziemi, a ja juz nie mialem silnika. Wszystko skonczylo sie szczesliwie. Model jest caly, a ja bardzo zadowolony ze swoich postepow. Jeszcze tylko dwa mocno nieudane zdjecia (zona robila ;): ftp.reebok.pl/ja.jpg ftp.reebok.pl/start.jpg Pozdrawiam, Robert
[RC] 5 dni latania nie poszlo w las (dlugie)
Aug 18, 2003
Last reply: 22 years ago
2 Replies
Cześć,
no to gratulacje! Cieszę się, że moje artykuliki się na coś przydały :-)
Teraz musisz iść za ciosem i latać dalej. Wtedy i przy wietrzysku wylądujesz tam gdzie Ty chcesz a nie tam gdzie model zdecyduje.
Ja wczoraj Muchą zapuściłem się na ok. 1100m :-) Było fantastycznie.
Pozdrawiam Piotr
formatting link
To nie jakies "artykuliki" ale rzetelne artykuly. Jak ktos juz to podsuwal na grupie, moznaby z tego zrobic ksiazke-poradnik.
Juz prawie mi wychodzi :) No powiedzmy 4 na 5 ladowan :) Zauwazylem, ze grunt to znac margines bezpiecznego zachowania modelu i znajac go, nie bac sie operowac w jego zakresie.
No tak, ale ty to masz prawie ULM'a (jesli chodzi o rozpietosc :) Jak mnie po raz pierwszy pociagnelo do gory, to przy, jak mysle, ok. 400m zaczalem sie zastanawiac czy lepiej wyjsc z komina bo prawie nic nie widze, czy krecic sie dalej. Z pewnoscia bym z wlasnej woli predko nie wyszedl i zle by sie to skonczylo, ale moj problem rozwial sie sam. Komin mi uciekl. Stracilem sporo wysokosci ponownie szukajac, az sie zorientowalem, ze trafilem dla odmiany w prad zstepujacy, a nie mialem juz silnika i ledwo wrocilem, jak to gapie stwierdzili, ocierajac sie o czubki drzew, ktore oddzielaly mnie od miejsca gdzie byl komin :) Pozdrawim i dziekuje, Robert
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required