Ja mialem (w aucie innej marki) podobne uszkodzenie wycenione na 600zl. Wpisali zamiennik zderzaka, ktory okazal sie drozszy od oryginalu. Warsztat okazal sie bardziej przytomny od ubezpieczyciela, bo przed naprawa sprawdzil co jest pod zderzakiem i pokazal mi niezle wgnieciona blache.
WM
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
E
Ergie
Użytkownik "Liwiusz" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:mrpjs3$uij$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...
Jak do działki nie ma dojazdu to nie dostanę pozwolenia na budowę.
No i przypominam że nie o tym jest mowa a o tym że dojazd który dla wszystkich był ok dla jednego był za mało nośny.
Pozdrawiam Ergie
E
Ergie
U¿ytkownik "masti" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych:mrq0nk$nf4$ snipped-for-privacy@dont-email.me...
i?
Jak z tego wywnioskowa³e¶ ¿e gmina ma rezygnowaæ z innych wydatków a zamiast tego zwiêkszyæ no¶no¶æ mostu dla jednego obywatela bo on tak chce?
Pozdrawiam Ergie
M
masti
nie mówimy o priorytetach tylko o zadaniach. Oczywiście, że to nie znaczy, że ma to zrobić natychmiast jak ktoś sobie zażyczy Ale w ogólności drogi publiczne to zadanie administracji a nie konkretnych obywateli
E
Ergie
U¿ytkownik "masti" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych:ms1jls$p7j$ snipped-for-privacy@dont-email.me...
Dla przypomnienia:
Droga _by³a_ kto¶ mia³ _zachciankê_ je¼dziæ ciê¿kim sprzêtem sk±d za³o¿enie ¿e zadaniem gminy jest mu to umo¿liwiæ?
Pozdrawiam Ergie
L
Liwiusz
W dniu 2015-09-01 o 10:22, Ergie pisze:
Skąd założenie, że jeżdżenie ciężkim sprzętem jest zachcianką?
K
Konrad Anikiel
W dniu wtorek, 1 września 2015 10:23:02 UTC+2 użytkownik Ergie napisał:
Widzę że masz podejście cebulaka. NIEDAĆ! ICHUJ! Człowieku, przecież gmina żyje z tego co temu rolnikowi ziemia urodzi a on (ciężkim sprzętem) zwiezie. Jak będzie gąski witką pędził, to żadnego mostu nie potrzebuje, ale gminie da najwyżej koszyk jajek w ramach podatków.
E
Ergie
Użytkownik "Liwiusz" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:ms3ofu$e7d$ snipped-for-privacy@node1.news.atman.pl...
A czym?
Jak mam potrzebę jeździć ciężkim sprzętem to jego garaż stawiam tam gdzie jest odpowiednia droga a nie na odwrót garaż byle gdzie i czekam aż mi gmina zbuduje drogę.
Jak chcę jeździć gdzieś gdzie nie ma odpowiedniej drogi to jest to zachcianka tak samo jakbym sobie kupił samolot i chciał aby gmina zbudowała lotnisko w mojej wsi.
Pozdrawiam Ergie
L
Liwiusz
W dniu 2015-09-01 o 10:59, Ergie pisze:
Może nie być zachcianką. Stąd pytam, skąd założenie, że to zachcianka.
M
masti
a jak jest sobie pole na którym ktoś buduje centrum logistyczne to niech sobie wzmocni drogę powiatową?
E
Ergie
Użytkownik "Liwiusz" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:ms3psp$fgc$ snipped-for-privacy@node1.news.atman.pl...
Ile razy jeszcze mam odpowiedzieć?
Jest most o nośności N. Szukam miejsca na garaż dla sprzętu mającego nacisk
2N są dwie możliwości:
Stawiam garaż _rozsądnie_ po odpowiedniej stronie rzeki.
Stawiam po drugiej stronie bo taką mam _zachciankę_ i troluję żeby gmina _mi_ zwiększyła nośność.
Pozdrawiam Ergie
E
Ergie
U¿ytkownik "masti" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych:ms3pvt$q1p$ snipped-for-privacy@dont-email.me...
To zale¿y czy gmina chce aby on tam to centrum wybudowa³ - wtedy mu zrobi drogê i bocznicê i jeszcze zwolni z podatków. Ale je¶li to nie jest w interesie gminy to oczywi¶cie tak - taki inwestor jak chce wybudowaæ magazyn w tym konkretnym miejscu to sam zap³aci za drogê.
Dla przyk³adu w Gliwicach w ostatnich latach dwa centra handlowe jako warunek dzia³alno¶ci od miasta otrzyma³y nakaz wykonania skrzy¿owañ bezkolizyjnych na drogach krajowych i je zrobi³y.
Pozdrawiam Ergie
L
Liwiusz
W dniu 2015-09-01 o 11:26, Ergie pisze:
Ale co mnie interesują twoje sprawy? Mam je gdzieś. Dyskutujemy o innym przypadku:
"Część wioski bowiem została odcięta od świata. W tym dwóch przedsiębiorców, którzy po drugiej stronie mają kilkudziesięciohektarowe pola wymagające codziennej opieki."
A ty wyjeżdżasz z jakimiś argumentami z dupy o zachciankach.
Jak dla mnie to nawet twoje jeżdżenie do pracy jest zachcianką - powinieneś siedzieć w domu bez internetu.
J
J.F.
U¿ytkownik "Ergie" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych:ms3r5l$h8i$ snipped-for-privacy@node1.news.atman.pl... U¿ytkownik "masti" napisa³ w wiadomo¶ci grup
O podobnych rzeczach sie slyszy, ale ciekaw jestem jak to wyglada - inwestor, miasto i Generalna Dyrekcja - jak to dogadac.
No chyba, ze DK na ulicach miasta, miasto sie jakos tam z GD dogada, inwestorowi dadza rachunek ...
J.
E
Ergie
Użytkownik "Liwiusz" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:ms3rkt$5s1$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl...
ROTFL
nawet nie zauważyłeś że temat dyskusji się zmienił ale na wszelki wypadek się dopierdalasz - PiS - Przeproś i spierdalaj albo tylko spierdalaj!
Żegnam! Ergie
J
J.F.
U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci grup W dniu pi±tek, 28 sierpnia 2015 16:00:42 UTC+2 u¿ytkownik J.F. napisa³:
Przeciez ja nie o zakresie, ani nie o cwaniaczku, tylko wpadnie ktos do dziury, noge zlamie, u nas dostanie powiedzmy 2 tys zl, jak bedzie cwaniaczyl to moze i 20 tys, a w USA moze sie skonczyc na 2 mln$. I ciagle jest to ta sama zlamana noga.
Nie widzialem. Ale to moze wynikac z: a) zwyczaj, honorowany przez sady, ze wystarczy "Budowa, zakaz wstepu", czy tam "zly pies". b) moze nawet sady uwazaja, ze nie trzeba zadnej tabliczki - ze jest budowa kazdy widzi, i ze jest plot tez kazdy widzi, c) mamy kodeks cywilny, i pare innych ustaw - obowiazki obu stron sa lepiej opisane. d) odszkodowania u nas sa male - lepiej wyplacic 2 tys niz tabliczek za 5 tys wieszac. e) sady pracuja nierychliwie i odszkodowania to sie cwaniaczek nie doczeka.
Akurat chyba sady cywilne w USA szybciej nie pracuja, a i tabliczka nie zawsze d* ratuje - bo ciemno bylo, bo dziecko, bo obcokrajowiec nie rozumiejacy. Z drugiej strony - w USA obowiazywal tradycyjny, angielski jeszcze, zakaz wstepu na cudzy teren, nawet nieogrodzony. Ale widac i tam sie zmienilo, bo juz nie mozna tak sobie zastrzelic intruza.
Ale Ty o Danii - tam tez na kazdym plocie tabliczka uwalniajaca budowniczego od wymienionych odpowiedzialnosci ? Czy ubezpieczenia wysokie, a tabliczek nie ma ... widac nie trzeba.
W kazdym badz razie u nas po latach komuny rynek odszkodowan sie dopiero normuje.
Tobie powiedzieli ze kto by malowal, ubezpieczycielowi wystawili fakture za malowanie :-)
Ale dziwisz sie, ze 800 funtow naprawa kosztowala ... widac mogla tyle kosztowac.
J.
E
Ergie
U¿ytkownik "J.F." napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych:55e57385$0$8384$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Nie wiem, jak to w szczegó³ach wygl±da (kto robi³ projekt i wykonywa³ prace ziemne). Jak chcesz to mo¿esz poszukaæ na skyscrapercity s³owa klucze to: "C.H. Arena" i "Auchan na rybnickiej".
Pozdrawiam Ergie
K
Konrad Anikiel
W dniu wtorek, 1 września 2015 14:57:13 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
Przypominam że byłeś łaskaw użyć argumentu wysokich odszkodowań zasądzanych w sprawach cywilnych na poparcie tezy o wysokich składkach ubezpieczeniowych w polisach. Ja Ci mówię że związku nie ma, Ty mówisz że ta sama połamana noga jest związkiem.
W Anglii nie ma prawa o 'tresspassing'. Nie możesz zabronić (w sensie grożenia pociągnięciem do odpowiedzialności) komuś wtargnięcia na prywatny teren. Zaatakowanie intruza na terenie prywatnym ciągnie za sobą te same skutki co na publicznym. Możesz tylko bronić siebie, osoby lub mienie i to w ramach rozsądnej obrony koniecznej.
formatting link
Nie. W Europie Zachodniej w odróżnieniu od Stanów od obywatela oczekuje się myślenia. Często jest to naiwne, bo obywatel może nie znać lokalnego języka, przepisów itd, ale nikt nie lata za człowiekiem i nie mówi mu jak ma żyć.
Masz na myśli rynek odszkodowań wysądzonych w procesach cywilnych, czy rynek ubezpieczeń i odszkodowań z tutułu polis ubezpieczeniowych? Bo ja w temacie polskich zwyczajów poczuwania się ubezpieczycieli do obowiązku wypłaty odszkodowania z tytułu szkody w przypadku jej wystąpienia, to mam zdanie tak samo pozytywne jak o legalności ruskiej flagi nad Krymem :-)
Faktury nie widziałem, nie wiem co tam było.
Pełna zgoda. Wzięli tyle ile mogli. Nie, nie dziwię się. Użyłem tego przykładu żeby zilustrować jakąś tam tezę. Jakbyś nie rozkładał mojej wypowiedzi na pojedyncze linijki, na pewno znalazłbyś związek.
J
J.F.
U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@googlegroups.com... W dniu wtorek, 1 wrze¶nia 2015 14:57:13 UTC+2 u¿ytkownik J.F. napisa³:
Ja swoje podtrzymuje - mozliwe wysokie odszkodowania powinny sie przekladac na wysokie skladki. Ryzyko - wyrazone w $- jednak rosnie.
Czy sie przyklada ... nie wiem. Nie znam na tyle rynku ubezpieczen zagranicznych. Skladki za OC samochodu w Niemczech troche drozsze od polskich. Nieduzo - jesli mnie pamiec nie myli to rzedu 1.5 raza. Ale w Niemczech tak latwo milionow nie wyplacaja, a i wypadkowosc mniejsza.
W USA to chyba temat rzeka - z jednaj strony placa dosc duzo, z drugiej - prawo w niektorych stanach wymaga jakis smiesznych kwot, np
30 tys $ sumy ubezpieczenia. To w szpitalu moze na waciki nie starczyc :-)
Ale bylo. Skad niby w amerykanskim i australijskim.
I to jest ta roznica, dawniej mozna bylo nawet nie pytac - oczywiscie w Teksasie.
formatting link
Jest nadal.
Ale ubezpieczenia jak piszesz - wysokie.
Jedno i drugie. Tzn z pierwszego wyniknie drugie, a z drugiego stawki ...
Tak to mniej wiecej wyglada, tym niemniej - rozsadnie uzasadnione roszczenie sad zatwierdzi, uzasadnic znacznie wyzsza kwote niz sie ubezpieczycielowi wydaje jest wzglednie latwo, wiec i ubezpieczyciele beda powoli musieli zmieniac zdanie ...
No coz - powtorze sie - watpie aby tak chetnie przeplacali. Pewnie maja jakis program do wyceny szkod, i skoro wyszlo 800GBP, to jakos tam uzasadnione. Moze w programie zderzak 300 funtow i 10h roboty ... A moze po prostu 800GBP to drobne i ubezpieczyciel wyplaca lekka raczka, aby klient byl zadowolony ... i nie chcial wiecej.
Jak wprowadali u nas lanosa i nubire, to zderzaki do nich byly "bardzo drogie", tzn cos 2-3 tys zl. Ale to byla porzadna konstrukcja, byc moze planowana na rynek amerykanski. Czy to sie tyczy matiza to nie wiem. Teraz niby ~100zl kosztuje.
Normalne obecnie jest tez ze zderzak malowany, nie wiem jak w Anglii, ale u nas ... pewnie "500zl za element".
J.
K
Konrad Anikiel
W dniu wtorek, 1 września 2015 17:09:18 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:
Niekoniecznie. Nie znasz się na prawie, chcesz prowadzić firmę ubezpieczeniową, to musisz nająć prawników do pisania polis tak, żeby nie dało się ich zaskarżyć, podważyć itd. Masz koszty, musisz je pokryć z przychodów, czyli ze składek od klientów. Ale po drugiej stronie ulicy firma ubezpieczeniowa jest prowadzona przez takiego co się zna, więc on nie potrzebuje wydawać szmalu na prawników, więc może zaoferować tańsze ubezpieczenia. Wylatujesz z rynku nie dlatego że ktoś Cię pozwał, tylko dlatego że starałeś się za bardzo żeby nikt nie mógł, przez co byłeś za drogi. To nie jest bezpośredni związek, do dokładnie ten sam mechanizm konkurencji występuje bez względu na poziom zagrożenia przegraną sprawą w sądzie. W Polsce też jedne ubezpieczalnie dają radę, a drugie nie wytrzymują konkurencji, bo miały za duże koszty. Konkurencja w warunkach takich jak w Stanach powoduje że na rynku pozostają coraz lepsi fachowcy, a nie coraz drożsi. Ceny możesz podbijać jak masz dobrą reputację, reklamujesz się itd. A jak powiesz klientowi że masz dla niego wysoką cenę bo się boisz że Cię wydoi, to jak myślisz co Ci odpowie?
Niedługo będzie się można przekonać. Uwolniono ileś tam zawodów, czyli na rynku będzie większa konkurencja. Jeśli rynek reguluje te ceny w Polsce, to ta proporcja o której piszesz (1.5) jeszcze podskoczy.
OK, moja literówka. Poszukaj natomiast jak się to prawo egzekwuje. Musisz być właścicielem. Ilu ludzi w Anglii mieszka na swojej ziemi?
Wysokie, bo konkurencja mała. Duże bydlaki już dawno pozjadały małych, ceny sobie piszą jakie chcą. Jeśli KE tego nie rozpiździ (czemu niby nie możesz na stałe jeździć w Niemczech na polskim ubezpieczeniu, skoro w Berlinie możesz na monachijskim), to ja nie wiem po co oni tam siedzą.
Nie chodzi o to że bata znajdziesz w sądzie, tylko o zwykłą uczciwość. Jeśli ubezpieczalnie nie mają potrzeby być uczciwym, to porozdawajmy ludziom kałachy, po co im sądy.
Nie wiem jak chętnie. Chęci nie widziałem, dostałem tylko pismo zamykające sprawę. Spytałem tubylców, powiedzieli że to normalne.
Najśmieszniejsze w tej historii było to że ten matiz był wart może z 200 funtów. Niedługo po tym oddałem go na szrot za darmo, a kupiłem rower za 1000.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.