Realne perspektywy zawodowe po polskich uczelniach technicznych
Dec 05, 2011 Last reply: 14 years ago 103 Replies
K
Konrad Anikiel
Nie masz pojęcia o inżynierii, ale Ci wytłumaczę. Dobór materiału konstrukcyjnego nie polega na bezmyślnym wybraniu jakiejś pozycji z jakiejś tabelki, tylko na świadomej decyzji podjętej na podstawie znajomości zjawisk które zachodzą w materiałach w określonych warunkach i wyborze takiego kompromisu, który zaspokaja wszystkie wymagania (techniczne, ekonomiczne, formalne, dostępności na rynku itd). Umiejętności podejmowania takich decyzji nie da się znaleźć w Googlu.
Konrad
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
J
J.F
Nie Konradzie, to nawet nie to. W miare normalnie sie przyznaje, towarzystwo sie zapisuje co najmniej ze sredniej polki, stypendia sie przyznaje kazdemu kto sie zalapal na studia w granicach limitu, z grantami to juz roznie bywa - tu musze sie zgodzic, a kluczem sa niestety zainteresowania "profesora" i publikacje. Po czym sie okazuje ze albo brakuje pieniedzy na aparature i najlepiej jakby doktorant nie wymagal nic wiecej niz papier i olowek, no dobra - moze liczyc na komputer typu pecet.
Po czym doktorant ma bardzo waska wiedze, bo nawet jak pisal np o "wplywie wodoru na mikrokrystaliczna korozje stali", to poza tym wie niewiele wiecej.
J.
K
Konrad Anikiel
A widziałeś kiedyś jakie doktorant musi napisać artykuły, w jakich konferencjach brać udział, ile musi posiąść wiedzy INTERDYSCYPLINARNEJ zanim mu otworzą przewód? Twoje pojęcie o wąskich horyzontach doktoranta jest, hmm, mało przekonujące :-) Konrad
A
AMX
W porządku, odpuśćmy sobie dyskusję na zasadzie: ,,moje wrażenia są odmienne niż Twoje wrażenia''.
Jak w dowcipie: ,,I do tego punktu właśnie zmierzałem''. Trudno znaleźć uczelnię ściśle związaną z przemysłem.
Nie można też uogólniać, często ludzie na uczelniach albo wręcz jednostki uczelni współpracują z przemysłem ale nie jest to taka skala, która pozwalałaby mówić o współpracy całej uczelni.
I to jest dla mnie podstawowe pytanie: dlaczego? W krajach pierwszego świata uczelnie rozwijają, za pieniądze przemysłu, nowe technologie. I obie strony na tym korzystają. A w naszym kraju to się najwyraźniej nie opłaca. Jakoś nie wierzę, że wszyscy na uczelni wolą poprowadzić po raz setny te same zajęcia zamiast za znacznie większe pieniądze rozwiązać ciekawy problem.
AMX
A
AMX
To jaka wiedza wiedza jest potrzebna (nie mylić z praktycznie przydatna), jest przedmiotem dyskusji od kiedy uczelnie istnieją, więc raczej nie spodziewam się abyśmy znaleźli rozstrzygnięcie.
Raczej chcę opisać dokładnie odwrotne doświadczenia. Dawno, dawno temu (ale nie za siedmioma górami), kiedy studiowałem budownictwo, to podobne były wrażenia. Po co ładują nam takie ilości teorii, które dzielą włos na czworo? Przecież w praktycznym projektowaniu i tak musimy jedynie korzystać z obowiązujących wzorów normowych. Pracodawca będzie wymagać jedynie sprawnego posługiwania tymi wzorami i nic go nie będzie obchodziło, czy ktoś wie, jaka teoria stoi za danym wzorem.
Minęło parę (ładnych) lat. PN przestały obowiązywać, weszły EC. Wzory kompletnie się pozmieniały. Mechanika pozostała ta sama.
Doprowadzając do skrajności: ktoś, kto jedynie umiał żonglować wzorami właściwie powinien zacząć studia od początku. Ktoś, kto rozumiał skąd się brały wzory poradzi sobie sam, bo jest rzeczą drugorzędną jakim układem wzorów opiszę zjawisko.
Rzeczywistość nigdy nie jest skrajna, zawsze jest gdzieś pomiędzy. I to jest zawsze problem, jak znaleźć ten ,,złoty środek'' między wiedzą ogólną/teoretyczną ważną zawsze ale niekoniecznie bezpośrednio stosowalną a wiedzą czysto ,,praktyczną'', która jest gotowa do wykorzystania ale z chwilą, kiedy zmieni się ,,praktyka'' bezużyteczną.
Mam wrażenie, że to jest podstawowy punkt do zmiany. Zrób coś praktycznego, niekoniecznie bardzo ambitnego ale dopracowane w szczegółach i pochwal się w trakcie rozmowy.
To jest zasadnicza różnica: opowiadali mi, jak to się robi -- zrobiłam to.
Trudno mi określić, co należałoby pokazać. Projekt urządzenia, program obsługi czy coś innego. To co Cię interesuje.
AMX
I
Irek N.
Konrad, ale też nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie wymagał takiego doboru od świeżego pracownika.
Miłego. Irek.N.
P
PeJot
W dniu 2011-12-07 11:39, AMX pisze:
Przykład, który cały czas chodzi mi po głowie to
formatting link
tyle że nie jest to *uczelnia*, dydaktyki nie prowadzą.
Bo to łatwiejszy pieniądz, niż rozwiązywanie problemów. Szczególnie w dobie eurodotacji.
A
AMX
Te ,,łatwiejsze pieniądze'' to to samo co ,,świnka morska'' =:-)
A u sąsiada zawsze trawnik bardziej zielony =:-)
AMX
PS. To tak na szybko...
K
Konrad Anikiel
To nie był koleś śweżo po studiach. I nie chodziło o fachowy wykład tylko o jakiekolwiek pojęcie... Konrad
P
PeJot
W dniu 2011-12-07 13:22, AMX pisze:
MZ to są łatwiejsze pieniądze. Spójrz, ile się namnożyło *płatnych* uczelni typu Wyższa Szkoła Tego i Tamtego. Ktoś w tych wylęgarniach bezrobotnych wykłada i nie robi tego za free.
K
Konrad Anikiel
On 7 Gru, 10:09, AMX snipped-for-privacy@b2.cy wrote: Ponieważ ja byłem najgorszym studentem na całej uczelni, musiałem się ratować zapisaniem się na semestr studiów zaocznych przed wywaleniem mnie ze szkoły. Wtedy to była przechowalnia różnej maści zawodników którzy uciekali przed bezrobociem, wojskiem, rodziną, diabli wiedzą czym. Ot, przyjechać raz na dwa tygodnie na zjazd, napić się wódki z kumplami, taki mały urlop od codzienności. Ale było kilku takich starszych od przeciętnej nieraz o 20 lat, których ich firmy wysłały na te studia, bo wyczerpała im się możliwość awansu, po prostu zderzyli się z formalnymi wymaganiami posiadania dyplomu. I oni studiowali inżynierię uprawiając ją zawodowo od lat, czyli bardziej się nastawiali na usystematyzowanie niż zdobywanie. W tym akurat przypadku główną zaletę miało to taką że oni wiedzieli jakie pytanie zadać jeśli prowadzący przeskoczył jakąś myśl, albo potrafili zaprotestować kiedy uproszczenia prowadzącego były nie do przyjęcia. Nie chodzi mi o to żeby powiedzieć że im studia nic nie dały, bo oni i tak już to wszystko przećwiczyli w robocie. Wręcz przeciwnie, ich doświadczenie zawodowe pomogło im w ztych studiów wyciągnąć znacznie więcej niż pozostałym gamoniom takim jak ja, dla których nieraz wszystko to było tureckim kazaniem. Konrad
A
AMX
To teraz ja o trawniku sąsiada...
Wszystkie te szkoły o których piszesz (u nas się je określa złośliwie Kup Sobie Wykształcenie) to są szkoły humanistyczne. Tam potrzeba tylko papieru i ołówków, nawet kosze są niepotrzebne =:-)
Jakie to badania tam prowadzone miałyby napędzać technologię czy ogólniej rozwój? Tematy typu: ,,Wpływ inwigilacji SB na podaż styropianu w czasie stanu wojennego"?
Wracając do zasadniczego tematu, czyli współpracy uczelni z przemysłem, to do tanga trzeba dwojga. No i jeszcze parkietu i muzyki. Widocznie czegoś brakuje skoro to nie działa. IMVHO to nie pokusa ,,łatwych pieniędzy'' z dydaktyki jest przyczyną.
AMX
K
Konrad Anikiel
Polskę znam teraz coraz słabiej, ale jeszcze jakiś czas temu główną przyczyną braku zainteresowania taką współpracą ze strony przemysłu był wysyp nowych młodych firm, prowadzonych przez przysłowiowych "badylarzy", nie zainteresowanych zatrzymaniem pracowników. Wycisnąć jak cytrynę, wyrzucić do śmietnika i wziąć następnego. Ważniejsza świeża krew niż doświadczenie, piramidę zbudujemy bez maszyn, wystarczy mieć dużo niewolników i długi bat. Przy bardzo intensywnej dezindustrializacji, dużo szybszej w Polsce po upadku komuny niż na zachodzie Europy, taka strategia się opłacała. Nie wiem jak teraz. W UK jak przychodzą ciężkie czasy i trzeba zredukować zatrudnienie, prezes najpierw wywala dyrektorów (najwięcej zarabiają a najmniej robią). Decyzje o zwalnianiu inżynierów zawsze odwleka się jak najdłużej. Konrad
J
J.F
U¿ytkownik "AMX" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych:jbnt11$ksc$ snipped-for-privacy@mx1.internetia.pl...
No i tu sie mylisz - w duzej czesci one sa ekonomiczne, ale technicznych z nazwy tez nie brakuje. Wpisz "wyzsza szkola techniczna" w google.
Nie wazne jak - wazne ze sa szkolami wyzszymi i moga sie starac o granty na takiej samej zasadzie. Odpowiedni fundusz, wniosek, spis publikacji kadry - i kto w Brukseli bedzie wiedzial ze to jest szemrana prywatna przyjmowalnia czesnego a nie panstwowa uczelnia z tradycjami.
A wplyw na rozwoj ... na panstwowej uczelni tez powstaje mnostwo publikacji do ktorych tak potrzebny byl komputer z wordem, bo papier i olowek to takie przestarzale medium.
P.S. W czym sie teraz pisze publikacje techniczne ? Tex to chyba przegiecie, ale Word sie w zasadzie nie nadaje.
Ano, to ma wymiar wielostronny. Glowna przyczyna jest upadek przemyslu. Pieniadze to tez pewien problem - upadniety przemysl nie utrzymuje bezefektywnych naukowcow. A badania trwaja.
J.
J
J.F
U¿ytkownik "Konrad Anikiel" napisa³ w wiadomo¶ci grup
Nie tylko Konradzie. Ilu pracownikow ma badylarz ? 200 ? To ilu "naukowcow" moze utrzymac w R&D ? I co oni mu maja wynalezc - lepszy sposob szycia rekawiczek ?
Dziwne to troche - przeciez to dyrektorzy decyduja gdzie nalezy szukac oszczednosci. A prezes ich lubi, bo by ich nie powolal na stanowiska :-)
No i oczywiscie inzynierow sie trzyma jak dlugo maja jakas robote do wykonania. A w pewnym momencie mozesz dojsc do wniosku ze do tego co robia wystarczy mlody po studiach, a nie doswiadczony, odpowiednio wyzej oplacany :-)
J.
L
lukaszPK85
Do całego tematu dopiszę jeszcze tylko jedną rzecz: w Polsce jest coraz trudniej zdobywać doświadczenie. Czasem nie ma już od kogo. Albo rotacje w biurach są tak częste, że są najczęściej przechowalnią dla młodych w celu zdobycia lepszej pracy, lub kadra jest już tak skostniała, że o nowych technologiach mało co wie, a Ci co wiedzieli to siedzą na zachodzie lub piją drinki na emeryturze.
Co do ocen na studiach... Z własnego doświadczenia. Nie dają żadnego odzwierciedlenia co do stanu wiedzy. Może tylko o pracowitości...
J
J.F
No i o takiej jak piszesz to pewnie nie mam ...
Ale powiedzmy ze uslyszalem na studiach o przyspieszonym wzroscie pekniec pod wplywem wodoru ... i przyda mi sie ta wiedza ? Bo "doradca klienta" w hurtowni nie slyszal, w hucie moze i slyszeli, ale wola znac numer normy, a w ogole to sp* kliencie, bo tu jest porzadna huta i detalu do 100t nie obslugujemy ..
A na studiach naucza ?
J.
J
J.F
A wiesz ze ... nie widzialem ? Jestes pewny tego co piszesz ?
owszem, zakladajac ze idzie normalnym trybem to jest to jeden z lepszych studentow, czyli pewna wiedze ma, plus dodatkowo studia doktoranckie, gdzie go troche dofaszeruja wiedza ogolna ... ale one nie sa obowiazkowe.
J.
K
Konrad Anikiel
Badylarz nie ma żadnego R&D. Badylarz ma strategię rozwoju na najbliższy tydzień, kasę na pensje na dwa tygodnie. Rozwój firm badylarskich jest dziełem przypadku. Skończą się pomysły na szycie rękawiczek to zaczniemy robić szpadle. A potem oranżadę.
Chyba mieszają Ci się pojęcia "lubi" i "ceni"...
Słyszałeś coś o cyklach koniukturalnych? Każdy dobrobyt się kończy, każdy kryzys też. Skończy się dobrobyt, wywalisz inżynierów, skończy się kryzys, nie masz nowych, nie masz kim robić zamówień. Bankrutujesz. Brytyjscy badylarze już dawno tak pozdychali, w Polsce jeszcze za mało tych cykli było od 1989.
Doprawdy?
Konrad
K
Konrad Anikiel
Na rozmowie kwalifikacyjnej jak najbardziej. Słyszałeś- znaczy masz pojęcie. Nie słyszałeś- Google Ci nie pomoże bo nie wiesz czego szukać. Proste?
A na studiach naucza ?
Na studiach nauczą że każdy problem ma przyczyny, że są sposoby na poszukiwanie tych przyczyn i rozwiązywanie problemów. Jeśli ktoś nie wie że problem w ogóle istnieje to jak go ma rozwiązać? Konrad
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.